|
|
Oto jak powinno się robić przygodówki - z wizją, konsekwencją i znajomością tematu. Dzięki temu Beneath a Steel Sky wywiera już przy pierwszym kontakcie niezapomniane wrażenie, umiejętnie łącząc postapokaliptyczną stylistykę z czarnym humorem, prozę Gibsona z Orwellem, dosłowność pordzewiałych fabryk z symboliką wirtualnej rzeczywistości. To wycyzelowane fabularne cacko, pełne wyrazistych charakterów i zjadliwych nawiązań do naszego świata. Pierwsze skrzypce gra tu Joey - cyniczny robocik o bardzo pragmatycznym podejściu do życia i unikalnym poczuciu humoru. Autorzy zadbali o to, by ten smakowity kąsek podać w odpowiedniej oprawie, więc pod względem plastycznym niczego grze odmówić nie można, a głosy dobrane poszczególnym postaciom pasują jak ulał. Obok Beneath a Steel Sky nie przejdzie obojętnie żaden miłośnik futurystycznych przygodówek.
|
Najlepsza przygodówka ze stajni Revolution. Zdecydowanie lepsza od serii Broken Sword. Zwłaszcza w wersji dyskietkowej (muzyka oczywiście najlepiej brzmi na Amidze), bo dodane w wersji CD rozszerzone intro i głosy postaci to pomyłka. W ogóle nie były potrzebne.
|
|
|