Recenzja - Syberia II
Syberia II - recenzja
Elum, 11 maja 2007
       [zobacz jak oceniamy gry]

Zalety:
+ łagodna, niepowtarzalna atmosfera
+ grafika Benoita Sokala
+ muzyka Inona Zura
Wady:
- lekko niedopracowane "drzewka" dialogowe
Krótko:
Jak sama nazwa wskazuje (w przypadku tej gry bardzo trafnie), to po prostu ciąg dalszy wielkiej przygody Kate Walker.

Jeśli do tej pory nie mieliście do czynienia z pierwszą Syberią, to w zasadzie nie powinniście czytać tej recenzji. O instalacji Syberii II nie wspominając. Nie jest to bowiem taki zwyczajny sequel. To przygodówka przygotowana z uwzględnieniem, ostatnio bardzo modnego, dzielenia na epizody. Wprawdzie powstały tylko dwa odcinki Syberii, ale nie zmienia to faktu, że jest to dokładnie ten sam mechanizm, który zastosowali między innymi autorzy nowych przygód Sama & Maxa. Kupujemy grę "niedokończoną", w którą powinniśmy się wciągnąć, aby z czasem kupić ciąg dalszy.

Nie ma w tym rodzaju dystrybucji naturalnie nic złego. Choć w przypadku Syberii można powiedzieć o tym dopiero dzisiaj (w momencie premiery Syberia i Syberia II kosztowały tyle, ile samodzielne gry). Szkoda, że ten patent nie sprawdził się przy podobnym Still Life (w tym przypadku druga część mini-serii w ogóle nie została ukończona). O innych tytułach, jak Toonstruck dla przykładu, nie wspominając (a to już zupełnie inna historia)...

Rozmarzyłem się trochę. Ale tak się po Syberiach czasem zdarza. Obie pozycje zyskały wśród graczy opinię wyjątkowych, bo wywołujących emocje. Mało jest gier komputerowych, przy których można się wzruszyć. Choć mnie przy Syberii II się to niestety nie udało. Być może za bardzo się starałem (co przyniosło odwrotny skutek). Być może jestem bandytą bez serca. Nie wiem.

Udało mi się natomiast dostrzec w Syberii II cechę, którą bardzo cenię w przygodówkach. Otóż nie jest to gra o ratowaniu świata. W zalewie mniej lub bardziej udanych historii o zagładzie ludzkości (lub chociaż niewielkiego jej skrawka), Syberia II opowiada raczej o ratowaniu człowieka, jego marzeń. I to jest na swój sposób piękne. Gdyby dialogi były lepsze, mielibyśmy tu prawdziwą perełkę.

A więc co mi się najbardziej nie spodobało w dialogach? Był sobie kiedyś taki dowcip o emerytach, kawie i sklerozie ("sympatyczny ten Władziu, ale mógł nas chociaż kawą poczęstować"). Jeśli nie macie pojęcia o czym piszę... to może nawet lepiej. Problem w tym, że dialogi w Syberii II momentami wyglądają bardzo podobnie. Bohaterowie zachowują się tak, jakby mieli pewne problemy z pamięcią, przez co niektóre rozmowy przebiegają troszkę dziwnie i chaotycznie. Nie mam tu na myśli dwóch postaci z najbliższego otoczenia naszej heroinki (w ich przypadku pewne odchyły od normy są z wiadomych względów usprawiedliwione). Wydaje mi się natomiast, że niektóre "drzewka" dialogowe zostały nie do końca właściwie rozpisane. A może wina leży po stronie polskich tłumaczy?

Na szczęście głosy postaci pozostały od pierwszej Syberii te same. I słusznie, bo jak na polskie warunki dobrano je bardzo przyzwoicie. Sporo zmieniło się natomiast w warstwie muzycznej. W tym przypadku jednak warto było zaryzykować. Soundtrack Syberii II jest bardziej przemyślany, a poszczególne kompozycje są zwyczajnie ciekawsze (bardziej złożone, skomplikowane), dzięki czemu nie nudzą się po pierwszym przesłuchaniu. Ich autorem jest Inon Zur - osobnik, który zasłynął jako kompozytor pracując miedzy innymi przy takich hitach jak Icewind Dale 2 i Lineage 2. Podobno zdobył nawet kilka prestiżowych, w kategoriach muzycznych, wyróżnień. Nie dziwię się.

A co z oprawą graficzną? Jest to na pewno jedna z najmocniejszych stron Syberii II. Jest bardzo ładna i wręcz nie wypada napisać o niej inaczej. Benoit Sokal jak nikt inny potrafi w prerenderowane, pozornie zimne obrazy tchnąć iskierkę życia. Ogólnie tworzą one bardzo przyjemną atmosferę. Tym bardziej, że w Syberii II jest jeszcze zimniej niż poprzednio, a śnieg jest niemal wszędzie. Czasem zsuwa się z dachów, innym razem opada z gałęzi drzew. Takie detale naprawdę cieszą oko. Również woda zachowuje się w Syberii II ładniej, bardziej realistycznie. Aż chce się w wolnej chwili poskakać po kałużach.

Autorzy dopracowali także poszczególne ujęcia. W pierwszej części kamera praktycznie w każdej lokacji ustawiona była w ten sam, nieco teatralny sposób. Tym razem jest bardziej filmowo. Niestety mimika postaci w cutscenkach wciąż razi swoją sztucznością. Ale to w sumie żadna nowość. Zdecydowana większość trójwymiarowych ludzi, nie tylko w grach przygodowych, do dziś ma problemy z poruszaniem mięśniami twarzy.

To tyle w temacie oprawy. Pora przejść do kwestii najistotniejszej, czyli: ja się w to gra? Cóż, interfejs praktycznie nie zmienił się od czasów pierwszej części. Jedyna istotna różnica jaka rzuciła mi się w oczy polega na tym, że w Syberii II obgadane tematy znikają z "drzewka" dialogowego danej postaci. I moim zdaniem jest to zmiana na plus. Zagadki są może trochę bardziej zróżnicowane, ale również dosyć proste. Ich rozwiązywanie ułatwia na pewno fakt, że gra nie przytłacza ogromną ilością przedmiotów trafiających do naszego inwentarza, ani liczbą hot-spotów w kolejnych lokacjach.

Fabuła... o niej celowo nie piszę. Syberia II zaczyna się praktycznie w momencie, w którym kończy się część pierwsza. Co istotne, startuje bez zbędnych wyjaśnień kto z kim i dlaczego (nie licząc zgrabnie zmontowanego filmu, który można sobie obejrzeć z poziomu menu) wrzucając grających od razu na głęboką wodę. Bardzo mi się taka forma podoba.

Jaka będzie ocena końcowa? Nigdy nie myślałem o pierwszej Syberii jak o przygodówce idealnej. Syberii II również moim zdaniem do ideału nieco brakuje. Dlatego nie mogę dać więcej niż cztery gwiazdki. Mimo, że jest miła i bardzo ładna. I nawet ma w sobie to coś. Juki (przedziwne zwierzątko będące krzyżówką foki z psem, które towarzyszy naszej bohaterce przez sporą część gry) chwyta za serce, a klasztor w Romansburgu (w którym nasza Kaśka, za co ją szczerze podziwiam, potrafiła nawet wyszczotkować zabytkowe freski) aż chciałoby się zobaczyć "na żywo". Ale to wciąż tylko Syberia. Są tacy, którzy ją kochają. Tylko, że jak wiadomo, miłość bywa ślepa. Lub, w najlepszym wypadku, mało obiektywna.


A co sądzą przypadkowi przechodnie...


BENOIT SOKAL

Bonjour.

Copyright (c) Przygodoskop. Wszelkie prawa zastrzeżone.