Ciekawostki - Sam & Max: Hit the Road
www.gry-online.pl - wortal rozrywkowy


Ciekawostki w grze
Opracował Aegnor

Kiedy w dowolnym momencie gry spróbujesz coś podnieść, a Sam odpowie "I can't pick that up", powtórz tą czynność jeszcze kilka razy, prowokując za każdym razem inny komentarz. W końcu Samowi puszczą nerwy, powie, że się poddaje i odwróciwszy się do ściany zacznie pochlipywać. Max skwituje to stwierdzeniem, że wskutek twojej głupoty biedak się załamał i gdyby nie fakt, iż Maxowi się to w gruncie rzeczy podoba, już dawno spuściłby ci łomot. Jeśli spróbujesz jeszcze raz, Max powie do kolegi, żeby ten cię ignorował, to może sobie pójdziesz.


Na początku gry, kiedy nasi bohaterowie przechodzą obok biura Flinta Papera, słychać tam szamotaninę, a po chwili drzwi i ścianę przebija seria pocisków. Jeśli zatrzymasz grę w momencie gdy ostatnia z kul tworzących "uśmiech" przelatuje tuż przed ekranem, zobaczysz, ze wypisano na niej imię "MAX". Flint to znany z komiksów poświęconych Samowi i Maxowi niezniszczalny prywatny detektyw, ich sąsiad i jednocześnie serdeczny kumpel.


Wychudły kot siedzący przed biurem Sama i Maxa zagadnięty odpowiada "You talkin' to me?". To cytat z kultowej sceny Roberta De Niro przed lustrem w filmie "Taksówkarz" ("Taxi Driver").


Radiowóz Sama i Maxa to DeSoto.


Wszyscy sprzedawcy z przydrożnych barów Snuckeys do złudzenia przypominają Bernarda Bernoulli, bohatera innej gry LucasArts - Day of the Tentacle (kontynuacji Maniac Mansion).


Ponadto w poszczególnych barach Snuckeys można kupić różne minigierki z udziałem Sama i Maxa. Są to: kolorowanka, osobliwa odmiana "Okrętów" oraz wycinanka z ubrankami.


W minigierce, w której ubieramy bohaterów (w wersji dyskietkowej wyglądało tak też zabezpieczenie antypirackie), jednym z przebrań dostępnych dla Maxa jest dostawca "Pizzy LeChucka". LeChuck to główny czarny charakter z serii Monkey Island, również produkcji LucasArts.


Podczas rozmowy z braćmi Kushman o zaginionym Bruno, Max pyta czy Wielka Stopa nie walczył przypadkiem z Godzillą. To nawiązanie do popularnej serii filmów z najsłynniejszym japońskim gadem, w których staczał on pojedynki z podobnymi sobie dziwami natury, np. z samym King Kongiem.


Kiedy Samem rozglądamy się po cyrkowym namiocie z osobliwościami, to przy człowieku-musze bohater stwierdza "How Kafkaesque...". To nawiązanie do twórczości Franza Kafki, który w swoich powieściach często stawiał bohaterów w sytuacji konfliktu i bezsilności wobec anonimowej, bezdusznej siły nadrzędnej. Ten rodzaj okoliczności nazywany jest "sytuacją kafkowską", a w języku niemieckim określany właśnie przymiotnikiem "kafkaesk".


W "Hall of Oddities" możemy znaleźć słój z ręką Jesse'go Jamesa w środku. To jeden z najsłynniejszych amerykańskich bandytów XIX wieku, który ze swoją bandą był postrachem prowincjonalnych banków. Jego przestępcza kariera dobiegła końca w 1882 roku, gdy zastrzelił go dla nagrody jeden z kompanów, Robert Ford. Ford nagrody nie dostał i trafił za kratki.


Ponadto w akwarium możemy zobaczyć "zmutowaną morską małpę". W rzeczywistości "sea-monkeys" to potoczna angielska nazwa słonaczków (Artemia salina), drobnych skorupiaków z gromady skrzelonogów, popularnych swojego czasu jako ekstrawaganckie zwierzątka akwariowe (z racji specyficznego cyklu życiowego). Doczekały się nawet serialu komediowego "The Amazing Live Sea Monkeys" z udziałem odpowiednio ucharakteryzowanych aktorów.


Przy pierwszej wizycie w "Tunelu Miłości" przy fragmencie scenografii obrazującym grzech popełniony przy Drzewie Poznania, Sam cytuje fragment pierwszej księgi "Raju utraconego" autorstwa angielskiego poety Johna Miltona (który w przekładzie Macieja Słomczyńskiego brzmi "lepiej być władcą w piekle niż sługą w Niebiosach"), co Max replikuje cytatem z piosenki "Heaven" Davida Byrne'a i jego zespołu "Talking Heads".


Kolejna stacja w "Tunelu Miłości" to nawiązanie do kultowego filmu Jacka Arnolda "Potwór z Czarnej Laguny" ("Creature from the Black Lagoon") z 1954 roku. Tytułowy potwór był nazywany "gill-man", a pierwsza z dwóch kontynuacji filmu nosiła tytuł "Revenge of the Creature". Wedle słów bohaterów w filmie zagrała Evelyn Morrison (w rzeczywistym filmie główną rolę kobiecą odgrywała Julia Adams), którą mamy okazję spotkać na dalszym etapie gry.


Kiedy Sam pyta operatora "Cone of Tragedy" o życie, ten odpowiada mu, że ukazuje się raz w miesiącu. Chodzi oczywiście o amerykański magazyn ilustrowany "Life", istniejący od 1936 roku, a w latach 1978-2000 ukazujący się w formie miesięcznika.


Podczas gry w "Wak-A-Rat" można huknąć w łeb Maxa.


Autorzy gry pozwolili sobie w niej na kilka niewybrednych żartów na temat wyglądu przeciętnego przedstawiciela ich własnej kasty, czyli twórców gier komputerowych. Do pierwszego żartu sprowokujemy Maxa oglądając strzępek futra Wielkiej Stopy w "Hall of Oddities". Warto też wejść do Namiotu Rzeczy Znalezionych, gdzie Max uzna gospodarza za najbrzydszą istotę jaką widzieli, na co Sam odpowie, że była przecież jeszcze ta konferencja twórców gier komputerowych.


Nie mogło zabraknąć też odrobiny autoreklamy. Czasami podczas rozmowy ze swoim futrzastym kompanem Sam stwierdza, że komputerowe gry to najlepsza inwestycja, na co Max zachwala szczególnie zabawne gry LucasArts.


Na polu do Gator Golfa jeden z elementów "scenografii" w pobliżu klatki z Maxem wygląda zupełnie jak wielka rzeźba małpiej głowy jaką znamy z gry The Secret of Monkey Island, starszej przygodówki LucasArts.


Zapytany o styl życia, wędkarz ze Świata Ryb żali się, że jego codzienna rutyna przypomina opowiadanie Normana Mailera. Norman Kingsley Mailer to amerykański pisarz i reżyser, autor m.in. "Pieśni kata" ("The Executioner's Song") dwukrotny laureat nagrody Pulitzera, uznawany za jednego z twórców nurtu literackiego określanego mianem "creative nonfiction", będącego literacko oprawionym zbiorem faktów.


Po bolesnym upadku bohaterów z Największego Kłębka Świata, Max stwierdza, że Galileusz się pomylił, co Sam tłumaczy faktem, że nie pozostawali w próżni. Galileusz (Galileo Galilei) to włoski astronom, fizyk i filozof z przełomu XVI i XVII wieku, który m.in. odkrył zjawisko bezwładności.


Wyginający siłą woli narzędzia magik rezydujący na szczycie Największego Kłębka Świata nazywa Sama i Maxa "Mamelukami". Mamelucy to przyboczna gwardia średniowiecznych sułtanów egipskich złożona z cudzoziemskich niewolników. Po udanym zamachu stanu z 1250 roku sprawowali oni w Egipcie dziedziczną władzę aż do 1517 roku, kiedy ulegli podbojowi Turków osmańskich.


Jeśli bohaterowie przyjrzą się "miękkiemu" zegarowi w "Mystery Vortex", Max stwierdzi z rozgoryczeniem, że z wszystkich "dalijskich" pułapek na turystów w tę musieli się akurat wpakować. Salvador Dali to słynny XX-wieczny hiszpański malarz-surrealista.


"Wylewający" się z ram okna zegar to nawiązanie do obrazu "Uporczywość pamięci" ("Persistence Of Memory") Salvadora Dali. Z kolei przedziwna kostka to tzw. "imposssible cube" występująca na obrazie "Belvedere" Mauritsa Cornelisa Eschera. Poniżej fragmenty obu dzieł.


Scena, w której Sam bada w "Mystery Vortex" tajemnicze lustro, z którego wyłania się nagle jego twarz utworzona z wody, to zapewne nawiązanie do filmu science-fiction Jamesa Camerona "Otchłań" (znany też jako "Głębia", w oryginale "The Abyss") z 1989 roku, gdzie oglądamy podobną sekwencję.


Kiedy w "Mystery Vortex" użyjemy Samem stojącego w pobliżu fortepianu, to Max stwierdzi "Don't play it again, Sam!". To oczywiście nawiązanie do słynnego filmu "Casablanca" z 1942 roku i związanego z nim równie słynnego niby-cytatu "Play it again, Sam" (który wbrew powszechnemu przekonaniu w tej postaci w filmie się nie pojawia).


Jeśli w "Mystery Vortex" wejdziemy do niewłaściwych drzwi, zdarza się, że Sam relacjonuje nam o lesie "shoe trees", w którym się nagle znaleźli. "Shoe tree" to w języku angielskim prawidło do butów, ale też specyficzny przejaw specyficznego elementu "dekoracji" spotykanego przy amerykańskich drogach. Są to drzewa (rzadziej słupy telegraficzne) poobwieszane butami, które rzuca się na gałęzie związawszy wcześniej ze sobą sznurówki pary obuwia.


Kiedy Shuv-Oohl wyjaśnia nam swoją życiową filozofię, wedle której wszystkie dziwne zjawiska mają swój wspólny mianownik, wymienia przy okazji Dana Quayle'a. James Danforth "Dan" Quayle to 44-ty Wiceprezydent Stanów Zjednoczonych (sprawował ten urząd w latach 1989-1993, za prezydentury George'a H. W. Busha). W opinii publicznej uchodził za mało inteligentnego, wsławił się m.in. tym, że błędnie poprawiał 12-letniego chłopca odnoście literowania słowa "ziemniak" podczas jednego ze spotkań wyborczych ("potato", wiceprezydent poprawił go literując "potatoe") oraz twierdził, że Ziemia i Mars znajdują się na tej samej orbicie i w tej samej odległości od Słońca. Podobne incydenty uczyniły z niego obiekt drwin w programach satyrycznych i laureata prześmiewczej nagrody "Ig-Nobla" (przeciwieństwa Nobla) w dziedzinie edukacji za "demonstrowanie, lepiej niż ktokolwiek inny, potrzebę edukacji naukowej". Quayle załapał się także do gry "Civilization", gdzie wynik gracza ilustrowany jest nazwiskami historycznych postaci. "Dan Quayle" to tam najniższy możliwy wynik.


Shuv-Oohl zapytany o Bruna, łączy się z nim mentalnie, po czym stwierdza "It's, like, several voices screaming out in terror... and then suddenly silenced." To nawiązanie do słów Obi-Wana Kenobiego z pierwszej części "Gwiezdnych Wojen" (czyli czwartego epizodu), które brzmiały "I felt a great disturbance in the Force, as if millions of voices suddenly cried out in terror and were suddenly silenced."


Kiedy odpowiednio zagadniemy Shuv-Oohla, Sam rozpocznie odliczanie "1, 2, 3...", co Shuv-Oohl uzupełni o "What are we fightin' for?" To nawiązanie do słów refrenu słynnego woodstockowego antywojennego protest-songu "I-Feel-Like-I'm-Fixin'-to-Die Rag" zespołu "Country Joe & the Fish". Wykonywany przez chór refren piosenki stylizowanej na wojskową przyśpiewkę brzmiał:

"And it's one, two, three,
What are we fighting for?
Don't ask me, I don't give a damn,
Next stop is Vietnam;
And it's five, six, seven,
Open up the pearly gates,
Well there ain't no time to wonder why,
Whoopee! we're all gonna die."


Bumpusville pod wieloma względami przypomina Graceland, gdzie regularnie pielgrzymują fani Elvisa Presley'a.

Jeśli wrzucimy monetę (pieniądze po prostu) do Studni Życzeń w Bumpusville, Sam stwierdzi, że chciałby, żeby ta gra dobiegła końca... i jego życzenie się spełnia. Na szczęście Sam szybko reaguje, tłumacząc, że zrozumiano go zbyt dosłownie.


Przed Bumpusville stoi podłużny furgon gospodarza. Przyglądając mu się, Sam zacznie się zastanawiać czy Bumpus jest członkiem "Good Sam Club". To towarzystwo specjalizujące się w ubezpieczeniach samochodów kempingowych.


Makieta Bumpusa witająca turystów w Bumpusville słowami "Howdy, pardners!" to nawiązanie do słynnego Vegas Vica, ruchomego neonu z Downtown Las Vegas, który wita przyjezdnych donośnym "Howdy, partner!".


W Bumpusville wisi portret Johna Muira. Kiedy zaczniemy się mu przyglądać, Max zapyta kto to jest. Wtedy wiszące na ścianach trofea zaczną się z niego naigrywać, nazywać matołem, a w końcu w musicalowej formie wytłumaczą mu kim był ów John Muir. A był to jeden z pierwszych amerykańskich działaczy na rzecz ochrony dzikiej przyrody, głównie w rejonie Gór Sierra Nevada i Doliny Yosemite, żyjący na przełomie XIX i XX wieku. Był też założycielem Klubu Sierra, który nie ma jednak nic wspólnego z bezpośrednim konkurentem LucasArts na polu przygodówek (czyli firmą Sierra Entertainment), jest bowiem organizacją na rzecz ochrony środowiska.


Po wejściu do sypialni Bumpusa, gdzie za łóżko służy gigantyczny Monster Truck, Max wykrzykuje "WOW! It's MONSTER TRUCK Weekend!", na co Sam odpowiada "Happening every SUNDAY!", a potem na zmianę wykrzykują "SUNDAY!" To nawiązanie do popularnej swojego czasu reklamy radiowej, która brzmiała bardzo podobnie.


Kiedy Lee-Harvey przyłapie nas na próbie kradzieży peruki Bumpusa, wzywa imienia Jethro Clampetta. Zapewne jest więc fanem amerykańskiego sitcomu "The Beverly Hillbillies" z przełomu lat '60-tych i '70-tych, który opowiadał o nowobogackiej, prowincjonalnej rodzinie Clampettów. Kuzynem ojca rodziny, Jedediaha Clampetta, był tam Jethro, choć nosił nazwisko Bodine.


Kiedy Sam grzebie w robocie sprzątającym w Bumpusville, pojawia się nagle hologram kobiety, która błaga "Help me Sam and Max, you're my only hope!". To oczywiście księżniczka Leia z analogicznej sceny z "Gwiezdnych Wojen", z tą różnicą że w filmie o pomoc prosiła tymi słowami Obiego-Wana Kenobiego, a rolę "projektora" pełnił R2D2.


Kiedy w rzeczywistości wirtualnej spojrzymy na zamek, Sam powie "Yonder lies de castle of my faddah, da King". To cytat z filmu "The Prince Who Was a Thief" (1951), w którym Tony Curtis ucharakteryzowany na Araba wypowiadał te pamiętne słowa, do dziś uchodzące za jeden z najbardziej sztucznych "obcych" akcentów w historii kina.


Dobywanie w rzeczywistości wirtualnej miecza z kamienia to oczywiście nawiązanie do mitu o zdobyciu przez Króla Artura słynnego miecza Excalibur.


Kiedy Sam wychodzi z rzeczywistości wirtualnej, mówi "I am the Key Master." To cytat z kultowego filmu Ivana Reitmana "Pogromcy duchów" ("Ghostbusters", 1984 r.), gdzie opętany Louis Tully (w tej roli Rick Moranis) biegał po mieście, zaczepiając przechodniów pytaniem "I am the Keymaster. Are you the Gatekeeper?".


Kiedy w Bumpusville zapytamy Lee-Harvey'a co czyta, ten odpowie, że to "Dialenics" Elroda Hubbela i ta lektura odmienia jego swoje życie. To nawiązanie do Lafayette'a Rona Hubbarda (znanego jako L. Ron Hubbard) - pisarza science-fiction, który założył Kościół Scjentologiczny oparty na wizji świata zawartej w jego książce "Dianetics".


Kiedy Lee-Harvey wybiega z pokoju zaniepokojony wywołanym przez bohaterów (i robota sprzątającego) alarmem, Sam stwierdza "Jakie to pawłowowskie!", co Max kwituje "Powinieneś sam wiedzieć najlepiej". To nawiązanie do badań Iwana Pawłowa, rosyjskiego fizjologa i laureata Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny. Badał on odruchy bezwarunkowe i warunkowe, szczególnie zaś znany jest jego eksperyment z psem, który po pewnym czasie ślinił się nie tylko na widok posiłku, ale już na sam bodziec, który zwykle posiłek poprzedzał (tzw. wtórny bodziec kluczowy). Stąd właśnie "Pies Pawłowa", który na stałe zagościł w zbiorowej świadomości.


W pomieszczeniu ze sceną w Bumpusville, pośród przeróżnych trofeów możemy znaleźć Pinokia zamkniętego w klatce.


Pracująca w "Savage Jungle Inn" Evelyn Morrison, zapomniana gwiazda filmów klasy B (podczas przejażdżki w Tunelu Miłości" bohaterowie wspominają, że zagrała w filmie "Revenge of the Gill Guy") wykazuje wiele podobieństw do postaci Normy Desmond (odgrywanej przez Glorię Swanson) z filmu "Bulwar Zachodzącego Słońca" ("Sunset Boulevard", 1950) Billy'a Wildera. Ona też była przygasłą gwiazdą kina niemego, która desperacko marzyła o powrocie na hollywoodzki szczyt.


W lobby pensjonatu "Savage Jungle Inn" wisi plakat z filmu "The Reptile Queen". Oglądając go Sam przypomni sobie, że po raz pierwszy widział ten film jeszcze jako szczeniak, a następnie przypomni sobie, że właśnie kręcą jego remake z Julią Roberts i Brucem Willisem.


Rozmawiając w hotelu z Evelyn Morrison, Sam chwali się, że widział wszystkie jej filmy, a Max dodaje, że jego ulubionym jest "Robot Terror From Beyond The Galaxy". Wtedy Sam pyta go czy to z niego pochodzi scena, gdy obcy mówi "Klamdo Barrreta Nimno", na co Max odpowiada, że cytowany fragment jest z innego filmu, "Vampiress in Prison". W rzeczywistości słowa te powinny brzmieć "Klaatu Barada Nikto" i pochodzą z filmu Roberta Wise'a "Dzień w którym zatrzymała się Ziemia" ("The Day the Earth Stood Still") z 1951 roku, gdzie tak właśnie brzmiało polecenie dezaktywujące morderczego robota Gorta.


Na terenie "Celebrity Vegetable Museum" w lewym dolnym rogu ekranu widzimy warzywo przypominające Alfreda Hitchcocka, niezapomnianego reżysera filmów z dreszczykiem.


Z kolei przyglądając się gablocie wiszącej przy szyldzie plantacji, Sam stwierdza, że "to awokado to Gubernator Connelly". Ma zapewne na myśli Johna Bowdena Connally'ego Juniora, który był gubernatorem Texasu (czyli miejsca gdzie znajduje się Muzeum) w latach 1963-1969.


Oglądając gablotę z warzywami o kształtach słynnych ludzi stojącą po prawej stronie budki "warzywnej artystki", Sam dostrzega tam najwidoczniej Indianę Jonesa, bo stwierdza, że nie przypuszczał, iż Harrison zgodzi się na takie coś, a następnie przekręca tytuł do postaci "Indiana Jones and the Temple of Shrooms" ("Indiana Jones i Świątynia Grzybów"). Chodzi oczywiście o Harrisona Forda i film "Indiana Jones and the Temple of Doom" ("Indiana Jones i Świątynia Zagłady", 1984) Stevena Spielberga.


Jeśli w rozmowie z artystką wykonującą rzeźby z warzyw Sam zapyta o nowe tendencje na rynku, ta odpowie, że w modzie jest ostatnio miniaturyzacja i dużą popularnością cieszy się groch ("pease"). Na koniec stwierdzi "All we are saying is give pease a chance". To parodia piosenki Johna Lennona "Give Peace a Chance", której przewodnim motywem były słowa "All we are saying is give peace a chance".


Scena podkładania bakłażana w miejsce stojaka na tupecik Bumpusa to nawiązanie do analogicznej sceny z "Poszukiwaczy Zaginionej Arki" ("Raiders of Lost Ark", 1981) Stevena Spielberga, gdzie Indiana Jones podmieniał posążek na worek z piaskiem. Obie próby miały równie mizerny skutek. W grze nawet oświetlenie jest zmienione by marynarka i kapelusz Sama wyglądały jak typowy ubiór Indiany.


Oglądając kolejno głowy prezydentów na Wzgórzu Rushmore, Sam intonuje dziecięcą przyśpiewkę "The Banana Song" ("The Name Game") odpowiednio zmieniając jej słowa by pasowała do ich imion, a Max tańczy.


Mechaniczny Włochaty Mamut Wally wprawdzie póki co nie stoi u stóp Wzgórza Rushmore, ale 3-metrową betonową replikę tego prehistorycznego ssaka, również nazwaną Wally można podziwiać w miasteczku Kyle, w kanadyjskiej prowincji Saskatchewan (poniższe zdjęcie odwrócone dla lepszego porównania).


Pyskaty dzieciak na końcu kolejki do smołowej ślizgawki u stóp Wzgórza Rushmore nazywa Sama "Fido" albo "Shep". Fido to imię psa Abrahama Lincolna, co z racji miejsca jest dość trafnym nawiązaniem. Z kolei Shep to symbol psiej wierności, który doczekał się pomnika w Fort Benton w stanie Montana - jego pan zmarł, a ciało zostało wywiezione pociągiem. Mimo to wierny Shep przez 6 lat czekał na kolejowej stacji na powrót swojego pana, obserwując każdy przyjeżdżający pociąg. Dopiero tragiczna śmierć pod kołami pociągu przerwała jego codzienną rutynę.


Kiedy Sam zakłada na siebie uprząż asekuracyjną do skoków banji, Max stwierdza, że wygląda teraz jak "rasowy 007". To oczywiście nawiązanie do Jamesa Bonda - agenta 007 z sensacyjnych książek Iana Fleminga.


W rozmowie z żoną wodza Wielkich Stóp dowiadujemy się, że jej mąż nazywa się Vanuatoo. Vanuatu to maleńkie państwo w Oceanii, które dało światu sport ekstremalny w postaci skoków na banji.


Żona wodza Wielkich Stóp zapytana o Trixie, stwierdza, że to miła dziewczyna, ale nie rozróżniłaby burnusu od sarong, nawet gdyby o tego zależało jej życie. Burnus to opończa z kapturem wykonana z grubej białej wełny, noszona przez Arabów. Z kolei sarong to długi płat tkaniny z drukowanej bawełny, owijany wokół bioder i noszony jako spódnica przez kobiety i mężczyzn na Malajach.


Wygłodzony Wielka Stopa na bankiecie żegna nas słowami "Mahalo, dude". "Mahalo" to hawajskie słowo oznaczające "Dziękuję".


Z kolei lekko nawiedzony Wielka Stopa w swoich rozważaniach na temat Obcych wyrazi przypuszczenie, że ich eksperymenty może doprowadzą do powstania hybrydalnej rasy "Uberyeti". To nawiązuje do teorii Nadludzi (Ubermensch) niemieckiego filozofa Fryderyka Nietzschego.


Przyglądając się kapeli na bankiecie Wielkich Stóp, Sam zastanawia się czy zagrają "Yellow River", czyli znany szlagier angielskiej grupy "Christie".


Kiedy Bumpus grozi naszym bohaterom elektrycznym pastuchem, jedną z prób odwrócenia uwagi jest okrzyk Sama "Spójrz! Za tobą, trzygłowa małpa!" To standardowa zagrywka Guybrusha Threepwooda, bohatera serii Monkey Island, również produkcji LucasArts. W jednym przypadku miał nawet rację.


Kiedy Bruno stwierdzi, że to drzewa powodują wymieranie gatunku Wielkich Stóp, Max zacznie je podejrzewać o marksistowskie naleciałości. To nawiązanie do marksistowskich bojówek partyzanckich, które grasowały po lasach Ameryki Południowej.


Piosenka, z którą wyrywa się Max podczas rozmowy Sama i Bruno przy totemach, to "Born Free" duetu Dona Blacka i Johna Barry'ego.


Pod koniec gry, gdy Sam opowie przy jacuzzi wodzowi Wielkich Stóp o swoich lękach związanych z krokodylami, ten odpowie mu, że każdy zaangażowany w to zadanie musi pokonać swoje demony. W tym momencie Max wyraźnie krzywi się na słowo "quest". To oczywiście przytyk do bezpośredniej konkurencji LucasArts, czyli firmy Sierra Entertainment, która specjalizowała się w takich cyklach gier przygodowych jak King's Quest, Space Quest, Quest for Glory, Police Quest i po części Goblins Quest.


Podczas napisów końcowych możemy sobie postrzelać do ruchomych celów. Wśród nich są m.in. R2D2 z "Gwiezdnych Wojen" i Purpurowa Macka z gry Day of the Tentacle.


Ciekawostki o grze
Opracował Aegnor

Gra została pierwotnie (1993) wydana w wersji dyskietkowej (7 dyskietek), z czasem (1994) wydano też wersję na płytce CD (tzw. "Talkie Version"), gdzie wszyscy bohaterowie zostali w pełni "ugłosowieni" (w wersji dyskietkowej postacie mówiły tylko w cut-scenkach). Głos Samowi podłożył Bill Farmer, a Maxa dubbingował Nick Jameson. Trzeba przyznać, że gra bardzo wiele przez to zyskuje, więc lepiej zaopatrzyć się w wersję CD.

W innych wersjach językowych głosy bohaterom podkładali: - włoska - Sam: Cesare Zollo, Max: Riccardo Rovatti, - niemiecka - Sam: Frank Gazon, Max: Guido Alt. Swoistym ewenementem jest wersja francuska, gdzie obu bohaterom użyczył głosu jeden aktor - Jean Claude Donda.

Muzykę do gry tworzył m.in. Clint Bajakian (znany przede wszystkim z brawurowego soundtracku do Outlaws, dodał też swoje trzy grosze do oprawy dźwiękowej Grim Fandango). Swój udział w jej powstaniu miał też Michael Land, któremu zawdzięczamy m.in. oprawę muzyczną The Secret of Monkey Island. W wersji CD można odsłuchać kilka utworów z poziomu menu.

Postacie Sama i Maxa powołał do życia rysownik Steve Purcell, zainspirowany dziecinnymi bazgrołami swojego młodszego brata Dave'a.

Zanim Sam i Max trafili na ekrany naszych monitorów, zawojowali świat jako bohaterowie komiksowi. Pierwszy odcinek ich przygód, autorstwa Steve'a Purcella, ukazał się w 1987 roku pod tytułem "Monkeys Violating the Heavenly Temple" i zyskał sporą popularność. Ich komiksowe perypetie doczekały się kilku zeszytowych kompilacji. Sympatyczni bohaterowie znaleźli się nawet na pudełkach płatków śniadaniowych.


Królik Max stał się tak popularny, ze LucasArts umieszczało go (czasem w towarzystwie psiego kolegi) jako easter egga w każdej swojej kolejnej grze. Można go zobaczyć w taki czy inny sposób w: Outlaws, Day of the Tentacle, Full Throttle, The Dig, Dark Forces, Jedi Knight: Dark Forces 2, Shadows of the Empire, Grim Fandango, Secret of Monkey Island, Monkey Island 2: LeChuck's Revenge, Curse of Monkey Island, Escape from Monkey Island, Rebel Assault II, Indiana Jones and the Last Crusade, Indiana Jones and the Fate of Atlantis, Afterlife.
















Jak to możliwe, że Sam i Max pojawiają się w grach, które powstały na długo przed ich debiutem w świecie elektronicznej rozrywki? Otóż Steve Purcell pracował przy większości przygodówek LucasArts (m.in. przy całej serii Monkey Island), robiąc concept-arty, animacje postaci oraz wykonując tła lokacji. Miał więc możliwość "przemycić" swoich pupili do każdej z nich, co stało się pewną tradycją.

Steve regularnie rysował też dla periodyku "The Adventurer" (rozsyłanego do klientów LucasArts) jednostronicowe komiksy z Samem i Maxem w rolach głównych, promujące nowe tytuły wydawcy. Dzięki temu możemy zobaczyć ich w akcji na Dzikim Zachodzie (Outlaws), pirackim statku (Monkey Island), planecie Hoth (Star Wars), zatopionej Atlantydzie (Indiana Jones) czy w Niebie (Afterlife). Są naprawdę kapitalne!

Komiksy z Samem i Maxem publikowane w "The Adventurer":
The Secret of Monkey Island, Secret Weapons of the Luftwaffe, Indiana Jones and the Fate of Atlantis, Star Wars, Star Wars: X-Wing, Day of the Tentacle, Full Throttle, Star Wars: Dark Forces, Mortimer and the Riddles of the Medallion, Afterlife, Outlaws, The Curse of Monkey Island

Postać Maxa pojawia się zresztą nie tylko w grach LucasArts. Usłyszeć można o nim choćby w Torin's Passage (dwa skunksy noszą imiona Sam i Max, drobna złośliwość ze strony Sierry) albo zobaczyć jego malowidło na mapie "Corolis Storm" do Quake 3.


Niektórzy twierdzą też, że głowa króliczka ze skrzyżowanymi piszczelami widniejąca na wzmacniaczach zespołu Limp Bizkit w teledysku "Break Stuff" to właśnie Max (bardzo podobne jego wizerunki można zobaczyć na pirackiej fladze symbolizującej siedzibę bohaterów Hit the Road na mapie Stanów, oraz jako graffiti w Full Throttle).


LucasArts lubiło przeplatać wątki swoich gier. Przykładowo, kiedy w Curse of Monkey Island Guybrush trafia do wesołego miasteczka LeChucka, możemy tam zauważyć szyldy "Hall Osobliwości", "Zamrożonego Wielką Stopę" i "Trixie o Szyi Żyrafy" z Sam & Max: Hit the Road.


Para zwariowanych detektywów, stworzonych przez Steve'a Purcella doczekała się animowanego serialu "Freelance Police", który w 1998 zdobył nawet nagrodę Gemini Award w kategorii najlepszy serial animowany. Jednak po pierwszym sezonie (24 epizody) nie był on już kontynuowany. Głosy bohaterom podkładali inni aktorzy niż w grze, a mianowicie Harvey Atkin (Sam) i Robert Tinkler (Max).

Sam i Max nie mieli szczęścia do sequeli. Pierwszą taką przymiarkę zrobiło studio Infinite Machine pod koniec 2001 roku, a w pracach (pod kierownictem Justina China) brał udział sam Steve Purcell. Gra miała się ukazać na konsolach "nowej generacji" (dla wyjaśnienia: ówczesnej "nowej generacji") jako pozycja z gatunku action-adventure. Niestety, projekt upadł jeszcze na początku 2002 roku i zostało po nim tylko kilka concept-artów.

LucasArts ogłosiło latem 2002 roku, że osobiście pracuje nad kontynuacją gry, którą zatytułowano Sam & Max: Freelance Police. Projektem kierował współtwórca pierwszej części Mike Stemmle, a wtórował mu nikt inny jak Steve Purcell. Miała to być w pełni trójwymiarowa klasyczna przygodówka, opublikowano sporo roboczych screenów, concept-art'ów, animacji, kilka zabawnych filmików i trailer zaprezentowany oficjalnie na targach E3 2004. Niestety w marcu 2004, na kilka miesięcy przed zapowiadaną datą wydania, ten obiecujący projekt został wstrzymany. Podjęto jeszcze negocjacje na temat możliwości i warunków przejęcia nieukończonego projektu przez studio Bad Brain Entertainment, ale zostały one zerwane na początku marca 2005 roku. W maju 2005 roku licencja LucasArts na wykorzystywanie postaci Sama i Maxa w grach wygasła.

Trzecią próbę wskrzeszenia tego niepowtarzalnego duetu podjęło zupełnie znienacka Telltale Games i... Steve Purcell, rzecz jasna. Ta radosna informacja ujrzała światło dzienne we wrześniu 2005 r., a premiera pierwszego epizodu gry pod złowieszczym tytułem Culture Shock miała miejsce 17 października 2006 r. Jak wieść niesie, pracowało przy niej sporo ludzi, zaangażowanych wcześniej w prace nad anulowanym Freelance Police.

Z racji wieku gry mogą być problemy z uruchomieniem jej wczesnych wydań na nowszym sprzęcie. Są dwa możliwe rozwiązania tego problemu. Pierwsze to uruchomienie jej za pośrednictwem darmowego emulatora SCUMMVM, który zapewnia 95 procent kompatybilność z programem i de facto umożliwia bezproblemową grę. Drugie to skorzystanie z amatorskiego "zamiennika" do pliku startowego .exe dla wersji CD, który oprócz tego, że umożliwia w miarę bezproblemową grę, "zgaduje" też brakujące piksele (prymitywny anty-aliasing), dzięki czemy gra zyskuje bardziej "miękki", kreskówkowy wygląd (efekt ten można wyłączyć kombinacją Alt + S).

Copyright (c) Michał Czajkowski. Wszelkie prawa zastrzeżone.