Recenzja - Głupki z Kosmosu
Głupki z Kosmosu - recenzja
Czaju, 3 grudnia 2002
       [zobacz jak oceniamy gry]

Zalety:
+ oprawa
+ lokalizacja
Wady:
- zbyt proste zagadki
- słaba fabuła
- kontrowersyjny humor
Krótko:
Taka sobie, głupiutka gierka...

Mówią, że ludzka głupota nie zna granic. Okazuje się, że głupota kosmitów sięga jeszcze dalej. Twarde lądowanie, latający spodek rozbity o Ziemię i konieczność zostania na dłużej na tej hałaśliwej i irytującej planetce. Taki oto los spotkał piątkę kosmitów - bohaterów Głupków z Kosmosu. Chcąc wrócić na swoją planetę muszą zdać się na nasz iloraz inteligencji, bo... niestety nie mają własnego (w najlepszym wypadku jest on ujemny). W dodatku musimy się pospieszyć, ponieważ pewien kurdupel w białym fartuchu i w stopniu doktora postanowił wypatroszyć naszych przyjaciół w celach naukowych!

Tak pokrótce przedstawia się fabuła Głupków, o której można powiedzieć tylko tyle, że gdzieś tam jest i z rzadka o sobie przypomina. Tak naprawdę stanowi ona tylko pretekst do kolejnych - mniej, lub bardziej udanych - żartów i gagów. Niektóre z nich z pewnością niejednego gracza przyprawią o ataki śmiechu, są jednak i takie, które wznoszą się na wyżyny prostactwa i głupoty. Przeważnie będziemy mieli do czynienia z tymi drugimi - niestety. Sytuacji nie ratują zagadki. Autorzy nie wysilili się i przy tym elemencie, dlatego wszyscy, którzy potrafią odpowiedź na pytanie "Co to jest? Po wodzie pływa i kaczka się nazywa..." nie będą mieli problemów z ukończeniem gry. Rozwiązania są oczywiste, a całą sprawę dodatkowo ułatwia mała ilość przedmiotów dostępnych w poszczególnych lokacjach. Nasi bohaterowie rzadko kiedy będą mieli przy sobie więcej niż trzy przedmioty.

Wprawdzie twórcy z Xilam wyraźnie położyli powyższe elementy, to widać że nie próżnowali przy pracy nad oprawą Głupków z Kosmosu. Grafika spodoba się większości graczy, choć na pewno znajdą się malkontenci, którzy stwierdzą, że "diabeł tkwi w szczegółach", a tych na monitorze jak na lekarstwo. Lokacje owszem, są kolorowe i mają fantazyjnie wykręconą perspektywę na wzór tych z Day of the Tentacle, ale z niektórych wieje nudą - są surowe i puste. Cóż, chyba taka ich uroda. Za to niczego nie można zarzucić animacjom, które są efektowne, płynne i wyświetlane w wysokiej rozdzielczości. Na słowa pochwały zasługuje również oprawa dźwiękowa gry. Utwory muzyczne to zróżnicowane i miłe dla ucha kawałki, a wszelkie odgłosy i głosy dobrano wręcz idealnie. Udana lokalizacja jest zasługą polskich aktorów, którzy swoje postacie zagrali po mistrzowsku.

Gra ma swoje wady i zalety. Naprawdę ciężko jest ją komukolwiek polecić, bo autorzy dopuścili się kardynalnego błędu - chcieli za wszelką cenę zadowolić wszystkich naraz. Efekt jest zupełnie odwrotny. Starszych graczy do gry zniechęcą dziecinnie proste zagadki i niskich lotów, klozetowy humor. Młodsi nie powinni z kolei mieć do czynienia z niektórymi bohaterami Głupków - np. z panem Nelsonem mieszkającym w swojej "orgiastycznej kawalerce", przebranym za różowego króliczka z gołym tyłkiem i kręcącego swoją "kamerką" figle "na łóżeczku"...

Copyright (c) Przygodoskop. Wszelkie prawa zastrzeżone.