Na pierwszy rzut oka Jack Orlando prezentuje się całkiem interesująco. Odznacza się wyrazistą muzyką, solidną oprawą graficzną (pomijając paskudne intro i filmiki "game over") oraz mnogością animacji postaci (nawet drobne czynności głównego bohatera są starannie animowane). Co więcej, opowiedziana w grze historia nie zmienia się z biegiem czasu z realistycznego kryminału w kiepską bajeczkę o ratowaniu świata. Dlaczego więc tak trudno mi było Jacka domęczyć?
Przede wszystkim z powodu dialogów. Są nudne, dlatego z czasem coraz mniej chce się ich słuchać. Na dodatek są źle skonstruowane, a ponieważ każdą rozmowę zaczynać możemy w nieskończoność z tym samym, nie ewoluującym zestawem opcji dialogowych, rozmówcy (gdy próbujemy rozmawiać do wyczerpania tematów) często zachowują się tak jakby nie pamiętali co mówiliśmy do nich minutę wcześniej. Oprócz tego jest jeszcze słynny dead-end (w wersji Director's Cut!), który zmusił mnie do przechodzenia dosyć długiego fragmentu gry dwa razy.
Za sprawą polskich (w zdecydowanej większości) nazwisk w napisach końcowych Jack Orlando to gra bardzo u nas popularna, a co za tym idzie często podsuwana pod nos początkującym. Ja jednak poleciłbym ją tylko i wyłącznie tym graczom, którzy większość dobrych przygodówek mają już dawno za sobą. W ich przypadku ryzyko zniechęcenia się do gatunku pod wpływem przeciętniaka jest bowiem o wiele mniejsze.
VIRGO
Być może wstyd się przyznać ale to pierwsza gra przygodowa w którą zagrałem niedługo po zakupie PC'ta. Mam więc w stosunku do niej sporo sentymentu, być może wielu rzeczy nie dostrzegam. Wiem za to, iż pomimo tylu lat od premiery nadal nucę czasami fragmenty ścieżki muzycznej. Pozwolę sobie też na małą polemikę z Czajem - ani razu gdy w grę grałem (a było to często) nie zdażyło mi się "zaciąć na amen". Może wpływ na to miał fakt, iż brałem wszystko co popadnie, nawet jeśli nigdy do niczego nie miało się przydać.
Historia Jacka Orlando być może nie należy do oryginalnych jednak mi przypadła do gustu i, jeśli nie liczyć momentów śmierci Jacka, grało mi sie bardzo miło. Produkt może niekoniecznie dla żółtodziobów ale jeśli ktoś zagrał już w kilka przygodówek to dla niego jak znalazł. A (wiem że się powtarzam) jeśli jest dodatkowo fanem jazzu to będzie piał z zachwytu od samego początku gry, gdzie towarzyszyć mu będzie piękny dźwięk saksofonu.