Mini recenzje - The Last Express
www.gry-online.pl - wortal rozrywkowy


The Last Express

Jedna z najlepszych przygodówek wszech czasów i z pewnością najlepsza pozycja z gatunku "interactive movie", w jaką miałem przyjemność grać. Znakomicie pokazuje jaki potencjał tkwił w tym wymarłym już ogniwie ewolucji komputerowej rozrywki. Kreacja przedstawionego w grze niewielkiego wycinka świata, jakim był Orient Express, jest tutaj totalna. Pasażerowie żyją własnym życiem, mają swoje namiętności i sekrety, porozumiewają się płynnie wieloma różnymi językami, reagują na naszą obecność i poczynania. Fabuła jest znakomita, złożona i trzymająca w napięciu niczym najlepsze szpiegowskie filmy. Do tego dochodzi nietuzinkowa oprawa graficzna, niezła muzyka utrzymana w filmowym stylu oraz znakomita "gra aktorska" i perfekcyjne głosy postaci. The Last Express ma kilka mankamentów - gra wymaga bardzo dobrej znajomości języka angielskiego, sama przygoda mogłaby być trochę dłuższa, Orient Expressowi też przydałoby się kilka dodatkowych wagonów z pasażerami. Nie zmienia to jednak obrazu całości. Ta gra to prawdziwe dzieło sztuki, projekt szalenie ambitny, nowatorski i wysmakowany. Nie tylko dla koneserów.

Aegnor

W The Last Express bardzo ważny jest czas. A jeszcze ważniejsze jest to, aby odpowiednio go wykorzystać i w odpowiednim czasie znaleźć się we właściwym miejscu. Wszystkie postacie w grze żyją bowiem własnym życiem. Dosłownie. W nocy śpią, rano jedzą śniadanie w wagonie restauracyjnym, w ciągu dnia zajmują się drobnymi sprawami, prowadzą ożywione dyskusje, grywają w szachy. Co najważniejsze, robią to wszystko na naszych oczach. W dodatku większość z nich reaguje na obecność głównego bohatera, nawet jeśli tylko przejdzie obok! Trudno opisać słowami scenę, gdy przechodząca obok postać, można mieć wrażenie, spogląda na nas, patrzy prosto w oczy. Ta mnogość i różnorodność zachowań postaci jest jak sądzę podstawowym powodem, dla którego The Last Express, mimo że jest grą krótką, zajmuje aż trzy płyty CD. Wszystkie animacje pojawiające się w grze nie są bowiem tworami generowanymi w czasie rzeczywistym, tylko przygotowanymi wcześniej i zapisanymi na płycie, w większości wypadków krótkimi, filmikami. Zwraca uwagę fakt, że większość animacji jest poklatkowa i tylko w kluczowych momentach nabiera większej płynności. Nie jest to jednak efekt porównywalny z tym, jaki otrzymujemy grając w grę z grafiką generowaną w czasie rzeczywistym na komputerze z parametrami poniżej zalecanych wymagań sprzętowych. W The Last Express animacja jest wprawdzie skokowa, ale równocześnie każda klatka animacji jest tu bardzo starannie dobrana i przygotowana. Robi to więc naprawdę bardzo pozytywne wrażenie.

Wzorowej oprawie graficznej towarzyszy wyborna, "filmowa" muzyka skomponowana przez Elię Cmirala, a także realistyczne dźwięki mknącego pociągu oraz różnego rodzaju odgłosy otoczenia pozwalające poczuć się niczym w prawdziwym Orient Expressie. Odgłosy otoczenia to także odgłosy wszechobecnych rozmów - jakich jeszcze w żadnej przygodówce nie było. Nie, nie chodzi o to, że w The Last Express jest taki ruch, że często zdarzają się sytuacje kiedy wiele osób znajdujących się w tym samym pomieszczeniu rozmawia równocześnie (wtedy rozmowy po prostu nakładają się na siebie). Ani też o to, że większość głosów dobrana jest perfekcyjnie. Po prostu nigdy wcześniej nie było przygodówki, w której postacie rozmawiałyby aż tyloma językami! Ponieważ w grze mamy do czynienia z towarzystwem międzynarodowym, możemy usłyszeć m.in. pasażerów mówiących po angielsku, niemiecku, francusku, rosyjsku, serbsku, arabsku. Ale to nie wszystko. Jest jeszcze angielski z akcentem brytyjskim, amerykańskim, niemieckim, francuskim, rosyjskim, serbskim. Na uwagę zasługuje też fakt, że aktorzy, którzy podkładali głosy postaciom, nie są tymi samymi osobami, które sfilmowano w blue-boxie. Innymi słowy, nad każdą postacią w The Last Express pracowało około dwóch aktorów.

Ogromna szkoda, że The Last Express to pierwsza i zarazem ostatnia produkcja studia Smoking Car Productions - założonego przez Jordana Mechnera (twórca w szerokim świecie kojarzony przede wszystkim przez pryzmat serii Prince of Persia). Niestety, gra sprzedała się o wiele za słabo (biorąc pod uwagę jej niemały budżet), aby pociągnąć za sobą sequel (lub, bardziej prawdopodobny, prequel). Pozostaje więc jednorazowym eksperymentem. Szaleństwem ludzi pragnących stworzyć ambitną pod każdym względem, efektowną i jednocześnie dojrzałą grę komputerową. To oczywiste, że takie projekty/produkcje są z ekonomicznego punktu widzenia prawie zawsze nieopłacalne i prawie zawsze twórcy na nich finansowo tracą. Ale za to o takich grach/filmach/książkach nigdy się nie zapomina, są ponadczasowe. Podróż Ostatnim Expressem będzie równie podniecająca za dziesięć, a oby i za pięćdziesiąt lat.

Elum

Copyright (c) Michał Czajkowski. Wszelkie prawa zastrzeżone.