|
Pielgrzym to gra z 1997 roku, której polska premiera przypadła na koniec roku 2002. Dlaczego postanowiono wydać ją w pięć lat po narodzinach, skoro od tego czasu zdążyła zapuścić sporych rozmiarów brodę? Cóż, nietrudno na to pytanie odpowiedzieć. W Polsce coraz bardziej popularny staje się brazylijski pisarz Paolo Coelho, CD Projekt postanowił więc wykorzystać tę sprzyjającą okoliczność i na fali popularności książki "Pielgrzym", wydać opartą na niej grę. Ponieważ z twórczości Coelho czytałem dotąd jedynie "Alchemika" (polecam), będę oceniał walory Pielgrzyma jako gry przygodowej, a nie powtórki z lektury.
Tym, co pierwsze rzuca się w oczy po uruchomieniu programu, jest oprawa graficzna. Zdarzają się przygodówki, które pomimo upływu lat ciągle prezentują się całkiem nieźle. Pielgrzym do nich nie należy... Najbardziej denerwującą wadą jest to, że gra nie jest przystosowana do uruchamiania w wyższych rozdzielczościach, dlatego jeżeli Pulpit mamy ustawiony na więcej niż 640x480, gra wyświetli się w okienku. Graficznie Pielgrzym to w dniu dzisiejszym obraz nędzy i rozpaczy. Zarówno modele postaci, jak i tła oraz nieliczne animacje, wyglądają bardzo słabo. Prawie wszystkie postacie napotkane w trakcie rozgrywki są całkowicie statyczne i przypominają woskowe figurki, zaś elementy otoczenia pozostawiają często wiele do życzenia. Grafika wygląda zwyczajnie brzydko, czasami siląc się na względną poprawność swej szaty.
Fabuła teoretycznie powinna być mocną stroną tego tytułu, ale wcale tak nie jest. Wcielamy się w Simona de Lancrois, młodzieńca, w którego ręce wpadł pewien wartościowy manuskrypt. Szymon ma za zadanie dostarczyć go Piotrowi z Tuluzy, po drodze stawiając czoła kilku zwykłym dla podróżnika trudnościom (np. zawaleniu mostu czy kłopotom z dostaniem się za mury miasta). Do momentu dostarczenia manuskryptu Piotrowi, mamy do czynienia z historią dość prostą i poukładaną. Później, kiedy podróżujemy z Piotrem, fabuła staje się coraz bardziej pogmatwana, mętna i przy tym nużąca. Po przejściu niewiele ponad połowy gry, zacząłem słuchać dialogów "jednym uchem", co nigdy wcześniej przy grze przygodowej mi się nie zdarzało. Im dalej, tym więcej dowiadujemy się o wartościach uznawanych przez Tradycję - stowarzyszenie, którego członkiem był ojciec Szymona. Wymyślona przez Coelho Tradycja nie przekonała mnie. Inicjacja, której poddany zostaje Szymon, a która pokazuje wartości, którymi należy się kierować w życiu, jeszcze jakoś przejdzie. Jednak w miarę upływu czasu coraz większe wątpliwości budziło we mnie owo stowarzyszenie. Zbyt jest nierealne, a jego nauka to w końcowym rozrachunku, stek bzdur. Amatorzy sekt znajdą tu coś dla siebie, reszta graczy chyba się ze mną zgodzi.
Poziom zagadek jest zróżnicowany. Gra rozpoczyna się od dość trudnego zadania, jakim okazuje się odnalezienie skrytki, w której przechowywany jest manuskrypt. Później poziom trudności spada, by od czasu do czasu sprawić graczowi jakiś problem. W każdej chwili można sięgnąć po podpowiedź, jednak system pomocy w Pielgrzymie okazał się, przynajmniej w moim przypadku, całkiem bezużyteczny. Kiedy utknąłem gdzieś i kliknąłem podpowiedź, zawsze dowiadywałem się tego, co i bez korzystania z pomocy wiedziałem o swoim położeniu, zaś nigdy nie otrzymałem konkretnej wskazówki.
UWAGA! W niektórych momentach rozgrywki można utknąć w miejscu na dobre. Ja na przykład pozbyłem się raz całej dostępnej w danej chwili gotówki (wydałem ją na wróżby) i okazało się, że nie mam już czym przekupić strażnika, przez co niemożliwym stało się kontynuowanie podróży! Częste sejwowanie jest zatem bardzo wskazane.
Do zalet gry należy zaliczyć muzykę. Utwory grane w tle są prawdziwie średniowieczne i słucha się ich doskonale. Gdzieś pod koniec gry nie zwracałem już wprawdzie na nie uwagi, chcąc jak najszybciej ukończyć Pielgrzyma, jednak do połowy rozgrywki podkład muzyczny podtrzymywał chęć przebywania w świecie gry.
Innym plusem jest wbudowana w Pielgrzyma encyklopedia średniowiecza. Hasła są wyjaśnianie bardzo obszernie. Jeśli ktoś ma ochotę, może się z nich dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy na temat tego okresu. Szkoda tylko, że nie ma możliwości wyszukiwania poszczególnych haseł, a trzeba przeglądać encyklopedię tematycznie, drążąc temat za pomocą zawartych w tekście odsyłaczy.
Na koniec coś o usterkach technicznych. W trakcie obcowania z grą zdarzyło mi się ich kilka. Na przykład w czasie pierwszego uruchomienia nie dało się zapisać stanu gry, a podczas zmieniania cedeków przy wczytywaniu save'ów program nieodmiennie się wieszał. Pielgrzyma trzeba zawsze uruchamiać z pierwszej płyty, nawet wtedy, gdy stan gry zapisany jest już w części, do której potrzebny jest CD 2. Aby uniknąć wieszania, które zawsze zdarzało się gdy przy wczytywaniu program żądał CD 2, musiałem zmieniać cedeki po uruchomieniu gry, ale przed wczytaniem save'a.
Podsumowując, Pielgrzym jest grą przestarzałą pod względem graficznym, o nieciekawej zawartości fabularnej oraz zupełnie przeciętnych zagadkach. Miłośnicy średniowiecza znajdą w nim muzykę z tego okresu oraz całkiem bogatą encyklopedię, jednak to w zasadzie wszystko, co gra ma do zaoferowania. Jeśli ktoś szuka prawdziwej przygody, musi udać się z pielgrzymką gdzie indziej.
|