Recenzja - Złoto i Chwała: Droga do El Dorado
Złoto i Chwała: Droga do El Dorado - recenzja
Galador, 18 lipca 2003
       [zobacz jak oceniamy gry]

Zalety:
+ zabawne dialogi
+ postacie Tulia i Miguela
Wady:
- zbyt łatwe zagadki
- krótka
Krótko:
Dobry humor, wspaniała rozrywka, przyjemność czerpana z grania... Szkoda, że taka krótka.

Dwaj przyjaciele, Tulio i Miguel, wpadli w nie lada kłopoty. Są poszukiwani przez straż miejską za kilka drobnych oszustw. Wywieszono nawet list gończy z ich podobiznami... Jedynym rozsądnym wyjściem z tej przykrej sytuacji jest opuszczenie miasteczka. Jak tu jednak tego dokonać, kiedy w kieszeni pusto, a za wejście do portu pobierana jest opłata? Hmm, nie ma wyjścia poza hazardem, albo odpowiednim wykorzystaniem szarych komórek. W ten sposób zaczyna się przygoda, która doprowadzi dwójkę bohaterów do legendarnego El Dorado.

W grze kierujemy na zmianę to jednym, to drugim z bohaterów. Tulio jest spryciarzem i realistą, Miguel natomiast niepoprawnym marzycielem. Obydwoje obdarzeni są wielkim darem - mają poczucie humoru i lubią ironizować. Ich rozmowy i komentarze stanowią najlepszą część gry. Nie raz i nie dwa przyjdzie Ci roześmiać się przed ekranem, tym bardziej, że odgrywający ich role polscy lektorzy spisali się znakomicie. Dialogom Tulia z Miguelem dorównują te prowadzone z napotkanymi postaciami. W pamięci zapadło mi spotkanie z pyszałkowatym torreadorem, niejakim Wielkim Malezo. Rozmowy z nim nie da się opowiedzieć, to po prostu trzeba usłyszeć...

Droga do Eldorado powstała w oparciu o animowany film pod tym samym tytułem. Nie oglądałem go, ale zupełnie nie przeszkadzało mi to w grze. Fabuła jest prosta, czasem nieco naiwna, ale przez to może i piękniejsza. W końcu któż nie chciałby znaleźć się w świecie, w którym gracze w kości nie oszukują, mapy prowadzące do skarbów okazują się prawdziwe, a najważniejszą sprawą nie są pieniądze, ale przygoda, przyjaźń i radość życia. Realista Tulio nie wierzy wprawdzie w bajki z dobrym zakończeniem, ale w tym świecie to marzyciel Miguel ma zazwyczaj rację.

Prostej i przyjemnej fabule towarzyszą proste i przyjemne zagadki. Gra jest wciągająca, a zagadki ciekawe, jednak ponieważ przechodzi się je z marszu, można skończyć Drogę do Eldorado w ciągu jednego posiedzenia przed komputerem! Lubię sobie dawkować przyjemności, więc zabawy starczyło mi na trzy dni (ok. 6 godzin gry). Znam jednak osobę, dla której była to pierwsza w życiu przygodówka, a ukończenie zajęło jej tylko 3,5 godziny (o ile wiem, bez solucji). Jednym z zadań, które zapamiętałem jako wybitnie zbyt łatwe, jest gra w kości z marynarzem. Jako zapalony hazardzista spodziewałem się z jego strony jakichś sztuczek, w końcu stary wilk morski musi mieć w zanadrzu coś, co pozwoli mu wygrać z mniej doświadczonym Tuliem. Ku mojemu zdumieniu gra była czysta... Nawet więcej, czasami marynarz wprost chciał przegrać. Kiedy na dwóch kostkach sześciennych wypadło mi jedenaście oczek, marynarz gotów był postawić każde pieniądze na to, że jemu wypadnie więcej...

Jeśli chodzi o sterowanie, to odbywa się ono za pomocą klawiatury. Szczególnie na początku jest to dość niewygodne, ale można się przyzwyczaić. W konfiguracji sterowania nie podano klawisza odpowiedzialnego za skradanie się (X), co jest dużym niedopatrzeniem, bowiem użycie tej umiejętności potrzebne jest do ukończenia gry.

Od strony audiowizualnej Droga do Eldorado prezentuje się całkiem nieźle. Ładne, pełne kolorów tła oraz przerywniki filmowe będące urywkami animowanego filmu, robią bardzo dobre wrażenie. Gorzej wyglądają zrobione w 3D postacie, które są nieco "postrzępione" i niewyraźne, a w zbliżeniach bardzo kwadratowe. Do oprawy dźwiękowej nie mam większych zastrzeżeń. Pojawiająca się w odpowiednich miejscach muzyka dobrze pasuje do tego, co dzieje się na ekranie. Świetną rolę gra podkład muzyczny w rozmowie z Wielkim Malezo :). Zdarza się, że napisy pojawiające się na ekranie są trochę źle zsynchronizowane z dźwiękiem, ale to w sumie drobiazg. Jeszcze jeden dotyczy tego, że czasem kwestie mówione różnią się nieznacznie od tych w napisach.

Zawarty w grze humor, nieskomplikowane zagadki oraz bajkowa fabuła sprawiają, że Droga do Eldorado jest grą przeznaczoną dla odbiorcy od 7 do 107 lat. Dla młodszych graczy będzie to wspaniała przygoda, może pierwsze doświadczenia z tego typu grami. Dla nich łatwy poziom zagadek nie będzie wadą, ale wręcz zaletą gry. Dla graczy starszych głównym atutem będzie humor. Przymykając oczy na pewne uproszczenia fabularne znajdą oni w Drodze do Eldorado naprawdę dobrą rozrywkę.

Copyright (c) Przygodoskop. Wszelkie prawa zastrzeżone.