Mini recenzje - Phantasmagoria: A Puzzle of Flesh
Phantasmagoria: A Puzzle of Flesh - mini recenzja
 Elum, 2015
       [zobacz jak oceniamy gry]

Phantasmagoria: A Puzzle of Flesh to przygodówka zaskakująco inna od swojej poprzedniczki. Różni się nie tylko miejscem akcji, występującymi osobami, wątkami (właściwie tylko pojedyńczy easter egg sugeruje, że obie historie rozgrywają sie w tym samym świecie). Przede wszystkim zupełnie inna jest atmosfera. Phantasmagoria pierwsza kojarzyła się z horrorami lat osiemdziesiątych. A Puzzle of Flesh jest bardziej "współczesna" (tj. w stylu lat dziewięćdziesiątych) i zdecydowanie bliżej jej do thrillera psychologicznego... no, przynajmniej przez pierwsze cztery dni/rozdziały. Później scenariusz zaczyna niestety nieco błądzić, właściwie nie do końca wiadomo jak interpretować to, co dzieje się na ekranie. Mam wrażenie, że gdyby całość przemontować, nieznacznie zmodyfikować kilka scen, zrezygnować z naciąganego wątku science fiction - byłoby o wiele ciekawiej.

Ale i tak jest dobrze. Być może dzięki temu, że tym razem nad realizacją czuwała nie Roberta Williams, a Lorelei Shannon. Pozytywnie zaskakuje scenariusz, reżyseria i aktorzy, którzy odgrywają swoje role na poziomie zdecydowanie powyżej przeciętnej (tzn. w kategorii filmów interaktywnych). Część interaktywna, jak w większości produkcji FMV z tamtego okresu, jest uproszczona i nie pozbawiona pewnych niedoskonałości, ale też zaprojektowana starannie. Również pod względem audiowizualnym A Puzzle of Flesh prezentuje skę lepiej niż Phantasmagoria pierwsza. Lokacje wyświetlane są w wyższej rozdzielczości, filmom towarzyszy charakterystyczny "telewizyjny" przeplot (na monitorach CRT nie przeszkadza, na LCD niestety czasem wygląda koszmarnie). Sprawdza się ścieżka dźwiękowa - niektóre z tych krótkich, zapętonych motywów są naprawdę klimatyczne.

Jak na przygodówkę najbardziej znaną z tego, że w paru krajach podobno zabroniono jej sprzedaży, A Puzzle of Flesh jest zaskakująco wciągająca. Ciekawie wypada główny bohater - niejednoznaczny i zdystansowany, taki właśnie powinien być. Zdarzają się sceny krwawe i obrzydliwe, pojawiają się też inne kontrowersyjne tematy - ale gdyby był to zwykły film/serial, pewnie nikt nie zwróciłby na to uwagi. Z drugiej strony - o tym, że A Puzzle of Flesh nie chce być zwyczajną grą przypomina chociażby to, że klasyczny "save game" (stan gry) zwie się tu "bookmark" (czyli zakładka, taka jak w książce). Genialne w swojej prostocie.



Copyright (c) Przygodoskop. Wszelkie prawa zastrzeżone.