Recenzja - Blair Witch Volume II: The Legend of Coffin Rock
Blair Witch Volume II: The Legend of Coffin Rock - recenzja
Little Horror, 1 lutego 2004
       [zobacz jak oceniamy gry]

Zalety:
+ niezłe tła
+ wyjaśnienie legendy Coffin Rock
+ szybko się kończy
Wady:
- ehhh...
Krótko:

Kolejna odsłona z serii Blair Witch przenosi nas w czasie do roku 1886 i zgodnie z podtytułem przedstawia fragment legendy, dotyczący wydarzeń w miejscu zwanym Coffin Rock. Owego roku, w lasach nieopodal miasteczka Burkittsville, zaginęła ośmioletnia dziewczynka - Robin Weaver. Natychmiast utworzono grupy poszukiwawcze, które zaczęły przeczesywać las. Niespodziewanie w miejscu Coffin Rock - rzecznej skale o osobliwym kształcie trumny - jedna z grup natknęła się na drugą, a raczej na to, co z niej pozostało. Zmasakrowane zwłoki pięciu mężczyzn leżały na skale, ułożone w kształt pentagramu. W pośpiechu wyruszono, aby zawiadomić szeryfa, jednak gdy po godzinie powrócono na miejsce, wszelki ślad po zwłokach i rzezi zniknął. Dziewczynka odnalazła się cała i zdrowa.

Od razu trzeba powiedzieć, że druga część trylogii Blair Witch jest produkcją nieudaną. Rustin Parr wciągał jak ruchome piaski i dostarczał niesamowitych emocji, a to co otrzymujemy w Coffin Rock, to nędzne popłuczyny. W grze wcielamy się w postać... no właśnie, kogo? Mężczyzny z poważną raną głowy, którego nieprzytomnego w lesie odnajduje mała dziewczynka o imieniu Robin. Dziewczynka doprowadza mężczyznę do swego domu, gdzie rannym i cierpiącym na amnezję człowiekiem zajmuje się jej babka. Gdy mała Robin znika, mężczyzna, który otrzymał od swej opiekunki imię Łazarz (Lazarus), natychmiast wyrusza na jej poszukiwanie. Podróż po Czarnych Wzgórzach będzie równocześnie podróżą po jego przeszłości.

Niestety, w związku z tym będziemy non stop bombardowani retrospekcjami i innymi czasowymi przeskokami, co nad wyraz skutecznie wprowadza do fabuły całkowity chaos i w konsekwencji ogłupia grającego do szczętu. Sama fabuła jest niespójna i najzwyczajniej w świecie nudna, czego efektem jest całkowity brak zainteresowania tym, co dzieje się na ekranie. Sama zaś rozgrywka polega na... strzelaniu, bądź siekaniu szabelką. Idziesz do przodu, coś wyskakuje - zabijasz, nagle przeskok w czasie, jesteś gdzie indziej, coś wyskakuje - zabijasz itd... Autorzy zresztą stwierdzili, że najskuteczniejszą bronią przeciwko duchom jest właśnie szabla lub pistolet - iście genialne rozwiązanie, na które mniej światłe umysły z pewnością by nie wpadły. Przez większą część rozgrywki po prostu szwendasz się po lesie bez żadnego widocznego celu. Na szczęście autorzy nie byli całkiem pozbawieni wstydu - Coffin Rock dzięki Bogu daje się ukończyć w jeden wieczór, bo dalsza rozgrywka groziłaby załamaniem nerwowym grającego.

W grze co krok wyskakują drobne niedoróbki, jak np. klinowanie się postaci (całkowicie przypadkowo odnalazłem wejście do jaskini przy wodospadzie - byłem święcie przekonany, że tam po prostu NIE DA się wejść). Szczytem wszystkiego jest celownik broni palnej - w grze jest opcja półautomatycznego celowania, gdyby nie ona, strzelalibyśmy niemal całkowicie na oślep, gdyż celownik jest widoczny właściwie tylko wtedy gdy dokładnie przyjrzymy się obrazowi i gdy nie znajduje się w ruchu. Efekt latarki, który robił wstrząsające wrażenie w Rustin Parr, tutaj został widowiskowo sknocony.

Lokalizacja to jedna wielka kpina, bo tłumacz miał chyba naprawdę potężnego kaca i momentami polskie teksty są zupełnie bez związku z angielskim podkładem (przykład: lektor mówi "I'm not finished here yet", a na dole wyświetla się tłumaczenie "Jeszcze nie umarłem..."). Tych parę momentów, przy których autentycznie poczujemy powiew grozy jest nie wartych wzmianki - całośc tonie w brei o niemiłej konsystencji i zapachu.

Po hicie jakim bez wątpienia był Rustin Parr, spodziewaliśmy się, że kolejna część będzie przynajmniej równie dobra. Coffin Rock to nie rozczarowanie - to katastrofa. Gra powinna być pokazywana developerom jako klasyczny przykład - "jak nie należy robić survival horrorów". Trzeba się naprawdę postarać, aby mając do dyspozycji tak znakomity materiał na grę, wyprodukować takie... coś.

Copyright (c) Przygodoskop. Wszelkie prawa zastrzeżone.