Mini recenzje - Papetura
Papetura - mini recenzja
 Elum, 17 maja 2021
       [zobacz jak oceniamy gry]

Pan Ścinek (vel Pape) zostaje zamknięty w celi. W pierwszej chwili powód takiego stanu rzeczy wydaje się nie do końca jasny. Czy wpadł na fałszowaniu dokumentów, a może dał się złapać na malwersacjach podatkowych? Albo po prostu ukradł lub zdefraudował znaczną sumę w gotówce? W świecie Papetury pewne jest tylko to, że uwięzienie musiało mieć coś wspólnego z jakimiś papierami.

Wyjaśnia się dość szybko (właściwie to już paręnaście sekund później, za ekranem tytułowym), że sympatyczny Ścinek jest tu jednak bohaterem pozytywnym. A w celi zamknął go główny czarny charakter opowieści, który postanowił papierową krainę bohatera bez szczególnego powodu, tak po prostu... spalić. Ścinkowi nie pozostaje więc nic innego, jak wydostać się na wolność i z pomocą osobliwych znajomych przeciwstawić się obłąkanemu piromanowi. Jakby wyciągniętemu z jakiejś nie zapowiedzianej jeszcze przygodówki Amanity Design.

Inspiracje grami Amanity widoczne są w Papeturze już na pierwszy rzut oka. Od skojarzeń trudno uwolnić się tym bardziej wsłuchując się w muzykę skomponowaną przez Tomasa "Floexa" Dvoraka. Papierowo-organiczne lokacje mają w sobie coś z Botaniculi. Podobnie spotykane po drodze ćmy, ważki i inne składające się z papieru żyjątka. Z kolei towarzyszący Ścinkowi od pewnego momentu przygody ślimakot Skrawek (oficjalnie ma na imię Tura, ale ja nazywam go już od lat ślimakot Skrawek), jest wierny niczym Samorostowy pieseł. Co więcej, nie tylko świetnie odnajduje się w roli żywego inwentarza, w niewytłumaczalny sposób mieszcząc przedmioty w swoim spłaszczonym, dwuwymiarowym organiźmie. Jeśli zajdzie potrzeba potrafi nawet zastępować niedostępne w papierowych lokacjach narzędzia. Doskonale sprawdza się np. pod postacią... wiosła. Słuchając, jak łapczywie nabiera powietrza przed każdym zanurzeniem w wodzie, trudno wyobrazić sobie bardziej oddanego przyjaciela.

Ciekawym urozmaiceniem Papetury jest to, że stara się respektować prawa fizyki. I poza typowymi zagadkami inwentarzowymi trafiają się tu też proste zadania wykorzystujące np. wagę/ciężar obiektów. Równie pomysłowo z papierowym światem zintegrowany został system podpowiedzi. Udostępniane są one po zaliczeniu całkiem przyjemnej (choć nieco zręcznościowej) mini gry, której poziom trudności waha się w zależności od wagi danej zagadki. Bardzo w Papeturze podoba mi się też to, że jest to kolejna wydana ostatnio - po Zniw Adventure - przygodówka tworzona przez mieszkańca Bytomia. I chyba nie ostatnia, zważywszy na zapowiedziany w ubiegłym roku film interaktywny Killing Stream, którego akcja umiejscowiona została w... zabytkowej Elektrociepłowni Szombierki. Wygląda na to, że okolice Świętochłowic powoli stają się polskim zagłębiem przygodówek. Wiedziałem, że prędzej czy później do tego dojdzie.

Copyright (c) Przygodoskop. Wszelkie prawa zastrzeżone.