Mini recenzje - Contradiction
Contradiction - mini recenzja
 Elum, 18 listopada 2020
       [zobacz jak oceniamy gry]

Zagadkowa śmierć Kate Vine wzbudza niepokój w spokojnym, brytyjskim miasteczku. Młoda kobieta utonęła w pobliskim jeziorze, co według wstępnych ustaleń policji mogło być skutkiem nieszczęśliwego wypadku lub samobójstwem. W celu dogłębnego zbadania sprawy na miejsce oddelegowany zostaje policyjny detektyw Frederick Jenks. Nie wykluczając, że w zdarzeniu mogły brać udział osoby trzecie, Jenks wyrusza na spotkanie z osobami z otoczenia Kate - w tym z właścicielami enigmatycznego ośrodka szkoleniowego "Atlas", do którego regularnie uczęszczała i gdzie była obecna na zajęciach również w dniu śmierci.

Przydzielone śledztwo Jenks rozwiąże w przeciągu siedmiu i pół godziny jednego popołudnio-wieczoru. Mniej więcej tyle samo czasu zajmuje niespieszne przejście Contradiction. Jak na przygodówkę FMV to całkiem przyzwoity wynik. Tym bardziej biorąc pod uwagę niewielki budżet i jakość wykonania. Contradiction jest jak kilkuodcinkowy mini serial kryminalny. Próżno szukać tu nieporadności, która kojarzy się ze starszymi grami FMV. Wszystko jest profesjonalnie sfilmowane i zmontowane, aktorzy odgrywają swoje role naturalnie i wiarygodnie. Zwłaszcza Paul Darrow (zmarły w ubiegłym roku) wcielający się w postać Paula Randa oraz John Guilor w roli jego syna Ryana. Spodobała mi się też gra głównego bohatera. Nie przeszkadzało mi, że czasem wypowiada swoje kwestie, hmmm... z nadmiernym zaangażowaniem. Za to od początku do końca drażnił mnie jego... kapelusz. Sprawia wrażenie dodanego na siłę, by upodobnić Jenksa do któregoś z tych popularnych, amerykańskich detektywów.

Frederick Jenks to nie Cole Phelps, przy czym Contradiction pod pewnymi względami może kojarzyć się z L.A. Noire. Jenksowi udaje się zebrać po drodze trochę drobiazgów, takich jak wydłubany spomiędzy desek pomostu nad jeziorem ptaszek z wisiorka albo niewielkie... czarne lustro. Jednak zagadek ekwipunkowych praktycznie tutaj nie ma. Esencją Contradiction są rozmowy, prowadzone w oparciu o sporządzane przez bohatera notatki. Warto uważnie się im przysłuchiwać, ponieważ najciekawiej robi się w momencie, gdy zarówno świadkowie i podejrzani zaczynają plątać się w zeznaniach. Korzystając z notatek należy wówczas wyszukiwać w nich tytułowych sprzeczności (ang. contradictions) i konfrontować z nimi rozmówców. Nie da się wyczytać kłamstwa z zachowania postaci, co było charakterystyczne w L.A. Noire. Za to spontaniczne reakcje Jenksa, w najmniej spodziewanych momentach, za każdym razem przywodziły mi na myśl porywczego Phelpsa.

W sprawie Kate Vine można też dopatrywać się podobieństw z przypadkiem Laury Palmer, ale jednak klimat Contradiction zdecydowanie bardziej przypomina miasteczko Midsomer niż Twin Peaks. Co ciekawe, autorem większości Contradiction jest praktycznie jeden człowiek - Tim Follin - przede wszystkim doświadczony kompozytor, który po ponad dwudziestu latach tworzenia muzyki do gier, zrobił sobie kilka lat przerwy od branży. Aby powrócić z Contradiction, którą samodzielnie zaprojektował, zaprogramował, napisał scenariusz, wyreżyserował. I naturalnie skomponował bardzo udaną ścieżkę dźwiękową. Chyba pomógł też nieco przyspieszyć karierę aktorską wcielającego się w Jenksa Ruperta Bootha, który do tego stopnia polubił przygodówki, że po Contradiction zdążył zagrać już w trzech kolejnych (w The Shapeshifting Detective oraz nie wydanych jeszcze - The Dark Side of the Moon i Road to Nowhere). Timowi Follinowi też chyba się spodobało. Wprawdzie z początkowo planowanej kontynuacji Contradiction chyba już nic nie wyjdzie. Z drugiej strony, przecież piszę te słowa w przededniu premiery jego nowej produkcji FMV - At Dead of Night. Zapowiada się równie interesująco.

Copyright (c) Przygodoskop. Wszelkie prawa zastrzeżone.