Mini recenzje - Full Throttle
www.gry-online.pl - wortal rozrywkowy


Full Throttle

Full Throttle to przymiarka LucasArts do wejścia w nieco poważniejszy repertuar i mocno wypieszczony produkt. Opowiedziana historia jest świetna, wykonanie perfekcyjne, oprawa wyborna, a bohaterowie pełnokrwiści. Czego więc brakuje do pełni szczęścia? Grywalności, której niedobór jest największą bolączką tego tytułu. Czysto przygodówkowa strona gry mocno szwankuje: zagadek jest jak na lekarstwo, a stopień ich trudności rzadko przekracza poziom banalny. Odnosimy wrażenie, że to jedna, długa, lekko interaktywna cutscenka. Na domiar złego twórcy raczą nas kilkoma sekwencjami zręcznościowymi, które nie są może przesadnie trudne, ale skutecznie obniżają przyjemność czerpaną z gry. Panowie (i panie) z LucasArts zaserwowali nam przygodówkę z zadatkami na arcydzieło, która jednak po kilku godzinach grania brutalnie studzi nasze emocje. Można więc powiedzieć, że Full Throttle to gra z pazurami, ale o krótkich łapach. Hmmmm, albo coś w tym rodzaju...

Aegnor

Jako przygodówka pełną gębą Full Throttle sprawdza się marnie. Można mieć wręcz niekiedy wrażenie klikania od jednej cut-scenki do drugiej. Ograniczona jest interakcja z otoczeniem, rzadko spotyka się postacie, z którymi można by było porozmawiać, niewiele miejsc można odwiedzić. Całość trwa zaś naprawdę krótko i nie stanowi większego wyzwania dla intelektu. W Full Throttle nie chodzi jednak o zagadki, chodzi o opowieść. Tym się ta gra broni... Specyficzna, sympatyczna atmosfera, nienachalny humor, dialogi w których możemy się wsłuchać w doskonale dopasowany do postaci powolny, niski głos Bena oraz kapitalna, iście filmowa realizacja pozostają jej niewątpliwymi atutami. Tak, że - jak po rzadko której krótkiej grze - po ukończeniu Full Throttle nie byłem zawiedziony.

Davero

Copyright (c) Michał Czajkowski. Wszelkie prawa zastrzeżone.