Recenzja - The Moment of Silence
www.gry-online.pl - wortal rozrywkowy


The Moment of Silence
Davero, 19 maja 2006
       [zobacz jak oceniamy gry]

Zalety:
+ całkiem ciekawa historia
+ zajmujące, doskonale odegrane dialogi
+ przyzwoite, nie za łatwe zagadki
Wady:
- nie ma długości epopei...
- ...więc i zagadek mogłoby być więcej
- bardzo niewygodne i irytujące sterowanie postacią
Krótko:
Ładnie wyglądający i brzmiący oraz całkiem ciekawy political-thriller osadzony w nie tak dalekiej przyszłości.

W gamę typowych dźwięków wieczoru, zdominowanych przez ciche brzęczenie naściennego ekranu i systematyczne kliknięcia myszy, nieprzyjemnym dysonansem wdziera się nagły pisk opon za oknem. Tym dziwniejszy, że ruch pojazdów od dawna jest ograniczony właściwie wyłącznie do publicznego transportu tak zbiorowego, jak i indywidualnego. Automatyczne taksówki SatCar nie mają jednak w zwyczaju tak agresywnej jazdy... Wiedziony przeczuciem podchodzisz do wizjera w drzwiach, by zobaczyć jak antyterroryści wywlekają z mieszkania obok twojego sąsiada Grahama Oswalda, dziennikarza. Pukasz w szczątki drzwi, chcąc zapytać, czy jego żona i mały synek nie potrzebują pomocy... Sam jej będziesz potrzebował.

GRA ROZPOCZYNA SIĘ NICZYM RASOWY FILM SENSACYJNY...

Wprowadzenie zrealizowane jest naprawdę pomysłowo, swoją dynamiką umiejętnie podgrzewając emocje. Kiedy się kończy, pozostawia cię na pewno nie obojętnego; z poczuciem, że powinieneś coś zrobić. I właściwie dokładnie wiesz co... to takie naturalne. Tym właśnie "Chwila ciszy" wciąga gracza u zarania opowiadanej historii. Działania, które podejmujesz wydają się być po prostu tymi, które prawdopodobnie sam byś powziął, gdybyś znalazł się na miejscu swojego alter ego. Jest nim Peter Wright, pracownik agencji reklamowej, który dopiero co przeżył śmierć swojej żony oraz dziecka w katastrofie lotniczej i próbuje jakoś przeżyć kolejny dzień, wypełniając pustkę zawartością butelki whisky i konwersacjami na chatcie. Daje nam to całkiem wiarygodne, moim zdaniem, psychologiczne uzasadnienie, dlaczego Peter zamiast żyć własnym życiem, poprzestając co najwyżej na zdawkowym zainteresowaniu i powierzchownym wsparciu sąsiadki, decyduje się zaangażować w pomoc rodzinie zatrzymanego dziennikarza.

Początek gry zauroczył mnie także dialogami. Kiedy rankiem dnia następnego wyszedłem z domu, do pobliskiego kiosku, rozmowa ze sklepikarzem przebiegała tak naturalnie, że... uświadomiła mi jak często dialogi w grach brzmią po prostu sztucznie. Oczywiście i w The Moment of Silence takich nie unikniemy, ale miejscami zdarzają się naprawdę ciekawe rozmowy, pozostawiające wrażenie, jakby nasz bohater był prawdziwym człowiekiem, poruszającym się w rzeczywistym świecie. Pomagają temu doskonale dobrane, w większości wypadków, głosy, którymi mówią postacie spotykane w grze. Z pracy aktorów ich użyczających, można być naprawdę zadowolonym (w polskim wydaniu gry ograniczono się na szczęście do przetłumaczenia napisów). Oczywiście znajdą się i tacy, których irytować będzie konieczność czytania sporej ilości tekstu nie związanego bezpośrednio z zadaniami Petera. Ale jeśli tobie czytelniku wciąż, w czasach dominacji komunikacji obrazkowej, sprawia przyjemność czytanie, nie słuchaj ich... niech zajmą się naciskaniem wirtualnych spustów.

HISTORIA W OKRASIE ZAGADEK

Choć rzeczywiście The Moment of Silence należy do gier, które nasi koledzy z zagranicznych serwisów określają mianem "story driven", to jednak nie ogranicza się ona li tylko do opowiadania graczowi pewnej historii. Jak to zwykle bywa w przygodówkach, gracz staje również przed koniecznością ruszenia głową. Zagadki są przyzwoicie wplecione w fabułę, nie dając zwykle powodów do zdziwienia: "ale właściwie dlaczego ja mam to robić?". Aczkolwiek dlaczego na lotnisku nie ma kasy biletowej, w której można by kupić bilet, albo chociaż uzyskać wskazówkę, dlaczego Peter kupić go nie może, do dziś pozostaje dla mnie zagadką właśnie. Zdarzają się więc zadania, których rozwiązanie nijak nie jest sugerowane przez rzeczywistość, w której funkcjonuje nasz bohater. Kiedy już uda ci się czytelniku wykorzystać (zapewne przypadkiem) bezdomnych do osiągnięcia swojego celu, sądzę że przyznasz mi rację. Bywają też takie sytuacje, w których chciałbyś zachować się na swój sposób, realizując własny pomysł, jak poradzić sobie z jakąś przeszkodą przy użyciu środków, które masz w posiadaniu, ale twórcy gry przewidzieli jeden, jedyny słuszny sposób i na niego właśnie musisz wpaść. Jest to jednak w świecie gier komputerowych zjawisko raczej typowe, niż wyjątkowe.

Większość zadań polega na odpowiednim używaniu przedmiotów na obiektach świata przedstawionego lub znajdujących się w naszym inwentarzu. Znajdą się też zadania zbliżające się swym charakterem do logicznych zagadek, charakterystycznych dla gier typu Myst. Z początku miałem obawy, czy twórcy nie skręcą czasem w cieszącą się niechlubną sławą uliczkę "Pixel hunting", jednak po pewnych początkowych inklinacjach w tym kierunku, wybrali na szczęście inną drogę. Poziom trudności zagadek waha się w trakcie gry, niemniej jednak przeszkody stojące na drodze Peterowi nie powinny doprowadzić nikogo do przedwczesnej siwizny. Nie wpisują przy tym "Chwili ciszy", na szczęście, w aktualny trend gier przygodowych o zagadkach banalnych tak, żeby w kilka(naście) minut mógł rozwikłać je absolutnie każdy. Poradzenie sobie z niektórymi z wyzwań stawianych przez The Moment of Silence możne naprawdę dać satysfakcję (jak na przykład odkrycie właściwego składu gazów w powietrzu, którym mamy napełnić pewne pomieszczenie). Także zadanie finałowe, choć nie dorównuje zapewne temu na przykład z trzeciej części przygód Gabriela Knighta, zasługuje na pochwałę, udanie pełniąc rolę punktu kulminacyjnego przygodowych zmagań. Zagadek mogłoby być jednak więcej. Kończąc grę nie czułem się bowiem przygodówkowiczem do końca spełnionym ;)

Niemniej jednak naprzód pchać cię będzie zapewne nie chęć rozwiązania kolejnej łamigłówki, ale poczucie uczestnictwa w opowiadanej historii. Fabuła jest ciekawa, choć dość szybko (zapewne zdecydowanie szybciej niż prowadzony bohater) zorientujesz się najpewniej, w jakim kierunku zmierzać będzie rozstrzygnięcie gromadzących się w trakcie rozgrywki wątpliwości. Choć pomimo przewidywania tego ogólnego kierunku, szczegóły mogą zaskoczyć. Słabuje tu jednak "Chwila ciszy" nieco na długości. Brak jest miejsca na odpowiednie pogłębienie i poszerzenie opowiadanej historii o dalsze wątki, przez co refleksja nad przyszłością naszego społeczeństwa, coraz bardziej zależnego od informacji, pozostaje siłą rzeczy spłycona. W szczególności w drugiej części gry kolejne lokacje są dość ciasne i odwiedzamy je na krótko. Być może miało to za zadanie czynić rozgrywkę coraz bardziej dynamiczną, odpowiednio do zagęszczającej się atmosfery zagrożenia, otaczającej Petera, ale ja jednak wolałbym mieć w trakcie całej gry, a nie tylko na początku, nieco więcej do roboty i większą swobodę poruszania się. Mimo to fabuła potrafi wciągnąć, angażując emocjonalnie gracza, i pozwalając (zwłaszcza podczas niektórych rozmów) zastanowić się chwilę nad mechanizmami demokracji, kształtowaniem poglądów funkcjonujących w sferze publicznej, zakresem i środkami ochrony wolności osobistej... Czyli nad sprawami, które poruszają zwykle inne, niż gry komputerowe, wytwory kultury.

REALIZACJA TECHNICZNA WYWOŁUJE ODCZUCIA AMBIWALENTNE

Z jednej strony mamy kiepski interfejs. Bohaterem poruszamy za pomocą myszy, ale po pierwsze praca kamery utrudnia nam czasami kliknięcie na zamierzonym miejscu docelowym, a po drugie, Peter porusza się wyłącznie po wyznaczonych ścieżkach. Co oznacza, że niekiedy aby pójść do przodu, musi najpierw się cofnąć. Czasem naprawdę może to frustrować, utrudniając znacznie eksplorację zwiedzanych pomieszczeń. Zwłaszcza w sklepie z antykami musiałem nie raz wybierać okrężną drogę inną alejką, nijak nie będąc w stanie zmusić pana Wrighta do pójścia drogą wydawałoby się najprostszą.

System dialogowy charakteryzuje się tym, że przez cały czas dostępne są właściwie wszystkie już odkryte opcje rozmowy z daną postacią. Można je powtarzać po wielokroć, odsłuchując ponownie, co już zostało powiedziane. Linie raz wykorzystane zmieniają kolor z jasnożółtego na ciemnożółty, co dla niektórych może być niewystarczająco wyraźne. Jeśli w drzewie dialogowym pojawia się nowa kwestia do wypowiedzenia, gra także o tym informuje zmieniając kolor kwestii do niej prowadzących z powrotem na jasnożółty. Aczkolwiek podczas mojej rozgrywki, raz jeden tego nie zrobiła, przez co na darmo kombinowałem przez czas jakiś zanim zdecydowałem się powtórzyć rozmowę, z której (biorąc pod uwagę kolorystykę linii dialogowych) nie powinienem dowiedzieć się niczego nowego.

Grafice The Moment of Silence zdarza się zbierać opinie niedzisiejszej. Moim zdaniem trudno mieć jednak do niej większe zastrzeżenia. Jest szczegółowa - w dzielnicy marginesu społecznego, na ścianach mamy grafitti, którego wzory w większości się nie powtarzają, tworząc całkiem ciekawe kompozycje, zaś kiedy Peter przebiega, koło niewielkiej kałuży przy krawężniku, widać w niej jego odbicie, a ikonka przychodzącej wiadomości miga na ekranie monitora nie tylko, gdy przy nim usiądziemy, ale dostrzec ją można także będąc w drugim końcu pokoju... Postacie rysowane są całkiem starannie, w żadnym wypadku nie raziła mnie też ich animacja. Oczywiście zdarzają się niedociągnięcia jak np. możliwość przechodzenia przez inne obiekty, ale są dość rzadkie i nie powinny wpływać na odbiór całości. Niemniej jednak w momencie kiedy obserwowałem (całkiem ciekawy zresztą i pomysł, i efekt) występujące niekiedy przesuwanie się ekranu za naszym przemieszczającym się bohaterem, grafika nabierała pewnej ziarnistości i wyglądała, w moim odczuciu, lepiej, niż gdy była wyświetlana statycznie. Taka ziarnistość czyniła ją bardziej "rzeczywistą". Ulice mogłyby być także bardziej ożywione. Statyczne figurki, do tego nie wystarczają. Prawdziwym majstersztykiem są natomiast filmowe przerywniki, których parę (szkoda, że tylko parę) mamy okazję oglądać w trakcie gry. I ładnie wyglądają, i budują klimat.

Pochwały należą się także oprawie muzycznej - podobała mi się chyba przez całą grę. Zmieniała się przy tym w zależności od lokacji, bardzo dobrze dopasowując się do jej charakteru: od niepozornych ambientowych dźwięków, do ostrych rockowych riffów. Dźwięki towarzyszące naszym poczynaniom są adekwatne do ekranowych okoliczności, co dziś już nikogo chyba nie dziwi. Być może są zapętlone nieco zbyt ciasno, tak że za często ma się wrażenie: "aaaa, to skrzypnięcie, już słyszałem", ale przeszkadzać to może chyba tylko tym, którzy będą się szczególnie intensywnie w nie wsłuchiwać.

W SUMIE...

...spotkanie z The Moment of Silence jest naprawdę satysfakcjonującym przeżyciem. Do doskonałości trochę jednak grze brakuje. Ilość zagadek czekających na gracza nie jest ogromna, co wynika prawdopodobnie z chęci skupienia się na opowiadanej historii. Niestety, ta też trochę za szybko się kończy i co najmniej od połowy toczy się nazbyt wąską ścieżką, nabierając dynamiki, kosztem zawężenia możliwości eksploracji. Wydłużenie i poszerzenie gry o nowe wątki, względnie pogłębienie istniejących, pozwoliłoby jeszcze lepiej zanurzyć się w przedstawiony świat, a przy okazji, dałoby sposobność do postawienia przed graczem kilku kolejnych problemów do rozwiązania. Pośród jednak wręcz nieprzyzwoicie krótkich, a co gorsza obraźliwie łatwych tytułów, od jakiegoś czasu pojawiających się na rynku "Chwila ciszy", jako gra ciekawa fabularnie i solidnie realizująca przygodówkowe rzemiosło, zasługuje na spore wyróżnienie. Ale nawet pośród "starych, dobrych gier przygodowych", wcale nie posadziłbym jej do oślej ławki. Można zaprosić na salony.

POST SCRIPTUM

Na moim komputerze z Windows 98SE gra, zarówno w wersji polskiej, jak i angielskiej (która była podstawą niniejszej recenzji), działała bardzo niestabilnie, dość często zawieszając system. Nie mogąc sprawdzić czy nie jest to wina mojej (już nieco wiekowej maszyny), nie przywiązuję do tego istotnej wagi przy ocenie, zupełnie jednak pominąć tego nie sposób.

W skali dziesięciopunktowej wystawiłbym grze siódemkę z plusem. W skali pięciogwiazdkowej zrobić tego nie mogę... a powyższe problemy przy wyborze pomiędzy trzema i pół, a czterema gwiazdkami skłaniają do wystawienia grze jednak trzech i pół.

Copyright (c) Michał Czajkowski. Wszelkie prawa zastrzeżone.