Recenzja - Nancy Drew: Secrets Can Kill
Nancy Drew: Secrets Can Kill - recenzja
Reptil3, 14 października 2005
       [zobacz jak oceniamy gry]

Zalety:
+ muzyka
+ przywiązanie autorów do szczegółu
Wady:
- sporadyczne "dead endy"
- tylko cztery postacie do pogadania
- gra wymusza częste wachlowanie CeDekami
Krótko:
Pierwsza część znanej przygodowej telenoweli. ;)

Nawet nudna wizyta u rodziny może przerodzić się w ciekawą i niebezpieczną przygodę. W Nancy Drew: Secrets Can Kill wcielamy się w nastolatkę - Nancy, która będzie musiała rozwiązać trudną zagadkę kryminalną. Jeden z uczniów liceum, niejaki Jake Rogers został zamordowany. Policja nie ma żadnych podejrzanych, ani nawet motywu, dlatego prosi naszą bohaterkę o pomoc.

Gra, podobnie jak seria książek i filmów, jest przeznaczona raczej dla młodszych odbiorców (chociaż tematyka niezbyt pasuje dla dziesięciolatków). Prócz morderstwa, w Secrets Can Kill czekają na nas oszustwa, włamanie czy szantaż.

Poziom trudności nie jest zbyt wysoki. W całej grze rozmieszczono dziesiątki mniej lub bardziej ukrytych podpowiedzi. Jeżeli przypadkiem nie będziemy wiedzieli jak rozwiązać jakiś problem, wystarczy przejść się po okolicznych pomieszczeniach i poszukać śladów. Czasami są one przedstawione jako rymowanki, innym razem jako wiadomość napisana alfabetem morsa, lub po prostu zwykły tekst, tyle że napisany od tyłu. Naturalnie, od strony fabularnej trochę to bez sensu, bo kto miałby biegać po szkole i okolicach i zostawiać wszędzie wskazówki, ale pomińmy to niedopatrzenie. Paradoksalnie, najtrudniejszą zagadkę napotykamy już na samym początku gry. Aby zdobyć kod do komputera w szkole, musimy ułożyć dość trudną układankę.

Pierwsza część przygód Nancy Drew nie jest rozbudowana. Są cztery podstawowe miejsca, pomiędzy którymi możemy się przemieszczać - mieszkanie cioci, budynek szkoły, okoliczny bar oraz apteka. Wszystkie, prócz samego liceum, składają się z dwóch, czy trzech pomieszczeń. Szkoda, że możemy porozmawiać zaledwie z czterema osobami w ciągu całej przygody. Na szczęście, mają one dużo do powiedzenia i wraz z postępami w śledztwie ciągle przybywa im kwestii.

W całej grze nie ma więcej niż dziesięć przedmiotów, więc na pewno nie pogubimy się w ich gąszczu. Przedmiotów używamy dość logicznie, nawet jeżeli niezgodnie z przeznaczeniem. Najwięcej czasu spędzimy na podróżowaniu po pomieszczeniach szkoły w poszukiwaniu ciekawych informacji i rozszyfrowywaniu podpowiedzi. Chociaż to ostatnie, raczej dla sportu i pogłębienia tła historii, a nie dlatego, że się zacięliśmy.

W grze możemy wybrać jeden z trzech poziomów trudności. Najbardziej odczuwalną zmianą jest zmniejszenie ilości klocków (z 24 do 15) w układance. Jeżeli to nie wystarczy, zawsze możemy skorzystać z telefonu do znajomych, by zasięgnąć ich rady. Duże brawa należą się twórcom Secrets Can Kill, za tak przyjazne dla początkujących graczy podejście. Jednak i tu, twórcy nie ustrzegli się pewnych niedociągnięć. Możemy na ten przykład... zginąć. Na szczęście, opcja "Drugiej Szansy" przenosi nas do momentu bezpośrednio poprzedzającego wydarzenie, dzięki czemu możemy poszukać innego rozwiązania. Niestety można się również zaciąć na amen, a wtedy już tylko wczytanie wcześniejszego stanu gry może nas uratować. Na szczęście są to sytuacje raczej sporadyczne.

Swiat gry obserwujemy oczami bohaterki. W tym momencie dosyć wyraźnie zwraca uwagę fakt, że gra powstała dobrych parę lat temu. Grafika, choć niebrzydka, odstaje nieco od dzisiejszych standardów. Początkowo można mieć zastrzeżenia do połączenia rysowanych postaci, ze stworzonymi za pomocą komputera lokacjami. Na szczęście, dość szybko przestajemy zwracać na to uwagę, co pozwala całkowicie skupić uwagę na podziwianiu naprawdę fajnie zrobionych animacji postaci.

Pomieszczenia, które zwiedzimy podczas gry są ładnie przygotowane i bogate w szczegóły. W barze mamy stoliki, krzesełka, a nawet szafę grającą i bilard elektroniczny. Jeżeli chcemy, możemy wrzucić do automatu monetę i wybrać jedną z kilkunastu melodii do przesłuchania. Szkoda tylko, że w bilard grać się nie da. Słyszymy jedynie dźwięki towarzyszące rozgrywce. W szkole znajduje się ogromna ilość wystaw, plakatów, a w bibliotece możemy poczytać nawet książki.

Grę kontrolujemy za pomocą myszki. Wielka szkoda, że nie możemy rozglądać się płynnie, tak jak to miało miejsce w grach Cryo. A przecież pierwsza część Atlantis wyszła rok wcześniej. Klawiatury używamy jedynie w momencie, gdy wpisujemy hasło do komputera w pokoju nauczycielskim.

Wszystkie teksty wypowiadane przez postaci mówione są bardzo wyraźnie i nie ma problemu z ich zrozumieniem. Niestety mimo dobrze dobranych głosów, nie zawsze dobrze dobrano intonację. Trudno uwierzyć, że ktoś żegnałby się z nami bardzo uprzejmie, gdybyśmy przed chwilą oskarżyli go o morderstwo. Doskonale za to spisuje się muzyka, która podkreśla nastrój sytuacji - gdy zaczyna się dziać coś niebezpiecznego, melodia przyśpiesza i staje się bardziej dynamiczna, kiedy poradzimy sobie z problemem, wszystko wraca do normy.

Twórcy Secrets Can Kill nie ustrzegli się paru błędów technicznych. Ponieważ gra wydana została na dwóch płytach CD, często będziemy musieli je zmieniać, czasami nawet co kilka minut. Przy uruchamianiu gry zawsze potrzebujemy pierwszej płyty w napędzie, nawet wtedy, gdy zapisaliśmy stan gry w lokacji z płyty drugiej. A przecież gra instaluje się na twardym dysku i zajmuje na nim ponad 200 megabajtów! Często musimy również kilkukrotnie kliknąć na ikonie zapisu, bądź odczytu stanu gry, bo obszar na który przycisk reaguje, jest dość dziwnie dobrany.

Podsumowując, jak na pierwszą próbę przeniesienia legendarnej już bohaterki na ekran komputera, Secrets Can Kill jest przygodówką dosyć udaną. Nie jest może idealna, ale nadaje się doskonale dla młodszych (choć nie najmłodszych) graczy. A po ukończeniu pierwszej części można sięgnąć po jedną z kolejnych przygód Nancy. Naprawdę warto.

Copyright (c) Przygodoskop. Wszelkie prawa zastrzeżone.