Recenzja - Keepsake
Keepsake
Davero, 20 kwietnia 2007
       [zobacz jak oceniamy gry]

Zalety:
+ dużo ciekawych, wymagających zagadek
+ nietypowa historia
+ oprawa audiowizualna
Wady:
- rozwiązania zagadek wzięte niekiedy z sufitu
- błędy w polskim tłumaczeniu zagadek słownych
- szkoda, że nie wprowadzono paru zagadek z prawdziwego zdarzenia z użyciem przedmiotów
Krótko:
Ładnie wyglądająca i brzmiąca puzzle-adventure, której liczba i jakość zagadek powinna usatysfakcjonować każdego miłośnika tego typu gier, w otoczce z oryginalnej choć szczątkowej opowieści.

PUZZLE ADVENTURE...

Ufff, założę się, że i z was Keepsake wyssałaby nieco sił. Mnie przez parę wolnych dni na długie godziny przyciągała do monitora. Dobrze, że przynajmniej obowiązki towarzyskie pomagały mi się od niej oderwać. Samemu nie jest przecież łatwo powiedzieć sobie "dość", nawet mimo świadomości, że upartą zagadkę najlepiej zostawić na trochę i wrócić po czasie, ze świeżym umysłem. A w "Pamiątce" - choć nie jest może drugim Rivenem - pogłowić się jest nad czym. Nie raz i nie dwa...

Zdecydowanie zaliczyć należy ją do puzzle-adventures, gier koncentrujących się na stawianiu gracza przed coraz to nowymi zagadkami, historię opowiadających niejako w tle, jako uzasadnienie dla zmierzenia się z kolejnymi trudnościami. Nie znaczy to bynajmniej, że fabuła jest w Keepsake do niczego. Nie jest oczywiście bajecznie rozbudowana. Nie jest także ani specjalnie tajemnicza czy zaskakująca, ani nadzwyczajnie poruszająca, choć widoczne są starania twórców w tym kierunku zmierzające. W sumie więc ani nie ekscytuje, ani nie wciąga tak, jak opowieści zaliczane do najlepszych. Ma jednak tę zasadniczą zaletę, że nie powtarza schematów typowych dla komputerowych fabuł. Nie chodzi w niej więc o ratowanie świata, poszukiwanie Atlantydy, Azteckie klątwy, migrację dusz, pokonanie kolejnego Złego... Mimo, że rzecz dzieje się w świecie magii, więcej - w szkole magii, do której prowadzona przez gracza Lydia, przybywa na początku gry, by podjąć naukę.

Przybywa do Akademii w Smoczej Dolinie, w której spotkać ma się wreszcie z dawno nie widzianą najlepszą przyjaciółką. Rozłączyła je proza życia - Lydia, żeby moc się uczyć, musiała najpierw na to zarobić. Celeste ma czekać na przyjaciółkę przy szkolnej fontannie... Nie czeka. Cała szkoła okazuje się być pusta. Prawie pusta... W jednej z szafek znajduje bowiem Lydia Zaka - wilka, który twierdzi, że jest smokiem, dla kawału przemienionym przez studentów i zamkniętym. Ale Zak jest równie zaskoczony pustką w szkole co dziewczyna. Nie po to jednak Lydia tak długo starała się, by spełnić swoje marzenie, żeby łatwo zrezygnować. No, i nie zostawi też przecież samej sobie zagadki zniknięcia Celeste. Postanawia spróbować rozwikłać tajemnicę.

Pomoże jej w tym umiejętność naprawy rozmaitych mechanizmów, czym - jak twierdzi - zajmowała się ostatnio. Jako, że cała maszyneria zapewniająca funkcjonowanie magicznej Akademii została wyłączona, trzeba będzie uruchomić ją na powrót. To dopiero zapewni dostęp do dalszej części budowli, w której... czeka jeszcze więcej łamigłówek. Dodatkowo Zak nalega, żeby spróbować uwarzyć miksturę, dzięki której mógłby na powrót stać się smokiem. Nie ma czasu na nudę. Choć niemalże wszystkie zadania mają charakter zagadek logicznych: jak uruchomić mechanizm, ułożyć układankę, przesunąć pionek na planszy z jednego punktu do drugiego nie pozwalając go zbić... Niejednokrotnie nie chodzi tylko o to, by wpaść na to "jak", często trzeba najpierw odkryć mechanizm zagadki i domyślić się, o co w niej w ogóle chodzi. Przy niektórych zaś trzeba będzie szukać podobieństw i skojarzeń. Lydii przyjdzie zmierzyć się również z całkiem rozbudowanym labiryntem oraz rozwiązywać zagadki słowne. W ekwipunku znajdziemy też nieco przedmiotów. Jedne z nich to dokumenty zawierające pomocne informacje, innych można używać w świecie gry. Używanie to uproszczono jednak niemalże do maksimum. Wystarczy kliknąć na miejsce, w którym chcielibyśmy wykorzystać jakiś przedmiot i jeśli tylko znajduje się on w plecaczku bohaterki, zostanie odpowiednio użyty.

PLUSY I MINUSY ŁAMANIA GŁOWY

Zagadek jest naprawdę sporo i są, moim zdaniem, ciekawe oraz wystarczająco zróżnicowane, żeby nie nużyć powtarzalnością. W każdym czasie gracz ma też dostęp do kilku z nich, można więc oderwać się od jednej i zająć się inną, czekając na przypływ inwencji. Poziom trudności jest także zróżnicowany - od całkiem prostych, gdzie po dość szybkim ustaleniu o co chodzi, bez problemu poradzić sobie można z rozstrzygnięciem, jak to osiągnąć (np. zagadka wyroczni), przez zagadki, których mechanizm jest od początku znany, ale mimo to osiągnięcie celu łatwe nie jest (np. układanka ze smokiem, którego trzeba doprowadzić do jaskini w przeciwległym rogu planszy), po takie, przy których domyślenie się, co Lydia ma w danym miejscu zrobić jest podstawowym i dość wymagającym problemem (np. zagadka w obserwatorium). Na tej ostatniej poległem. Niektóre zagadki słowne, mające dawać wskazówki, o co w niej chodzi, są bowiem na tyle wieloznaczne, że niewiele pomagają. A i po odkryciu o jakie wskazówki chodzi, dalej nie za bardzo wiadomo, co zrobić. Można niby próbować rozmaitych pomysłów, ale obsługa teleskopu jest na tyle długotrwała, że chyba na palcach można byłoby policzyć tych, którzy zdecydowali się metodą prób i błędów sprawdzać wszystkie kombinacje wszystkich swoich pomysłów, nie mając żadnej pewności, że zmierzają w ogóle w dobrym kierunku. W sumie bardzo frustrujące zadanie, a po zaglądnięciu do solucji pozostaje zapytać: na podstawie czego niby miałem na to wszystko wpaść (choć znalazłem i w internecie, i we własnym domu miłośników tej łamigłówki)?

Podobnie nieprzyjemnie zaskoczyła mnie kuźnia - trzy zagadki. Łatwa - potrzeba tylko zdobyć odpowiednie środki, trudna - w której wiadomo, o co chodzi, ale trzeba być naprawdę spostrzegawczym, żeby wpaść na to, jak osiągnąć cel. Oraz nieszczęsna układanka - w której wydaje się, że wiadomo o co chodzi i z pewnym wysiłkiem da się to osiągnąć. Wydaje się... bo po ułożeniu, okazuje się, że nic się nie dzieje. Okazuje się, że prawidłowe rozwiązanie jest nawet sporo prostsze w wykonaniu, ale konia z rzędem temu, kto wpadnie, że o to właśnie chodziło twórcom. Zaprzecza ono bowiem oczywistym skojarzeniom odnośnie do tego, jak zagadka powinna być rozwiązana, niemalże niczym nie sugerując, że trzeba iść inną drogą i jaką. Pozostałe zadania napotykane w trakcie gry były jednak satysfakcjonujące i nawet jeśli na tyle wymagające, że sprawiały problemy, to winę tym razem znajdowałem już po swojej stronie.

Dla mających problemy właśnie Wicked Studios wbudowało w Keepsake system podpowiedzi. Wystarczy kliknąć znak zapytania i na ekranie pojawi się informacja, gdzie należałoby się teraz udać. Natomiast, gdy na ekranie widać ekran z konkretną już zagadką, można uzyskać jedną z trzech podpowiedzi. Jeśli nawet ostatnia z nich nie okaże się wystarczająca, gra może po prostu rozwiązać łamigłówkę za gracza. Szkoda, że nie zawsze pokazuje przy tym to rozwiązanie. Przy podchodzeniu do łamigłówek gorąco zachęcam do klikania na ów znak zapytania. Raz. Dzięki temu można dowiedzieć się, czy w ogóle Lydia jest gotowa, by z sukcesem się z daną zmierzyć, czy też nie spełnia warunków po temu niezbędnych. Nie zawsze jest to bowiem oczywiste i może być źródłem niepotrzebnej irytacji.

Z PAMIĘTNIKA DŁUGODYSTANSOWCA

Magiczna Akademia jest dość rozległa i choć gracz nigdy nie ma dostępu do wszystkich jej zakamarków naraz, można poczuć "w nogach", że to nie budka z hot-dogami. Przez większość czasu uznawałem to za zaletę, właśnie dlatego, że rzeczywiście można było odnieść wrażenie, że spaceruje się po ogromnej budowli. Poza tym, jeśli się wie, co się chce zrobić, nie trzeba bez przerwy biegać z jednego najdalszego jej końca na drugi. Fakt faktem jednak, że bywały takie momenty, w których żałowałem, że nie mam do dyspozycji opcji "skocz do". Z drugiej strony, podczas owych spacerów jest na czym oko zawiesić, bo Akademia prezentuje się okazale nie tylko jeśli chodzi o kubaturę. Przede wszystkim może pochwalić się ciekawą architekturą. Myślę, że nie jeden obrazek zapadnie wam w pamięć. Wystrój wnętrz też nie chce być gorszy, choć tu daje się zauważyć, że np. umeblowanie różnych lokacji powtarza się. Żałuję też, że zwiedzane pomieszczenia są tak naprawdę puste. Właściwie cały wystrój służy tylko do tego, by cieszyć oko. Elementami aktywnymi są wyłącznie zagadki, względnie przedmioty, które można zabrać, czy miejsca, w których trzeba ich użyć. Wielka szkoda. O ile ciekawiej oglądałoby się te wnętrza, gdyby Lydia czy Zak mieli coś więcej do powiedzenia na temat tego, co spotykają na swojej drodze. Po świecie gry podróżujemy za pomocą standardowego point'n'click. Sterowanie jest wygodne i bezproblemowe, aczkolwiek zmiany ujęcia kamery mogą niekiedy doprowadzić do tego, że kliknie się nie tam, gdzie się chciało. Trzeba też uważnie obserwować otoczenie, bo niektóre przedmioty czy miejsca widoczne są tylko przy pewnych ujęciach.

Graficznie sprawia więc Keepsake bardzo przyjemne wrażenie i nie zmienia tego faktu (nie)sławna animacja postaci. Ja, tak jak się spodziewałem, uważam ją za przyzwoitą, choć jasne, że Splinter Cell, ani nawet Fahrenheit to nie jest (wilkowi zdarza się biegać jakby pływał w powietrzu). Bardziej doskwierało mi to, że twarz Lydii wydawała mi się jakaś taka... niedopracowana. Nawet kiedy dziewczę stoi dość "blisko" ekranu, nie prezentuje się ona najlepiej (co powinniście widzieć na jednym ze screenów). Oczywiście zalecam gorąco wymuszenie w sterownikach karty graficznej antyaliasingu czy innych efektów, które wasz sprzęt oferuje, "Pamiątka" bowiem sama w sobie żadnych dodatkowych opcji w tym zakresie nie posiada, a postrzępienie brzegów postaci wyraźnie wskazuje, że ich zastosowanie byłoby przydatne. Nie bez podstaw są też narzekania na rozpikselowane cut-scenki. Rzeczywiście czy to wina kompresji, czy rozdzielczości, czy jeszcze czegoś innego, nie wiem, ale filmiki zrealizowane nierzadko z pomysłem, mogłyby wyglądać lepiej. Niemniej jednak i tak przyjemnie się je ogląda, zwłaszcza na wyższym piętrze Akademii, gdzie każda podróż teleportem ilustrowana jest filmikiem właśnie (przy którym, dla niecierpliwych, przydałaby się opcja przerwania, nie przewidziana niestety przez twórców). Cut-scenki ilustrujące wizje nachodzące Lydię zrealizowano przy tym w kolorach sepii, bez animacji, jako ciąg pokazywanych z różnych ujęć, zmieniających się obrazów. Pozostawiają ciekawe wrażenie.

CO WIDAĆ, SŁYCHAĆ I CZUĆ

Udźwiękowieniu też niewiele mam do zarzucenia. Dźwięk jest pozycjonowany, w zależności od tego, w której części ekranu widzimy postać, słychać go z innego miejsca, ciszej lub głośniej. Różni się też w zależności od charakterystyki akustycznej przestrzeni, w której znajdują się bohaterowie. Dźwięki otoczenia są przyjemne, słychać je wszędzie tam, gdzie można by się ich spodziewać. Muzyka zaś nieraz nawet pozytywnie zwracała moją uwagę, udanie podkreślając atmosferę miejsca. Przez cały czas miło towarzyszyła rozgrywce. Jeśli macie ochotę posłuchać jej poza grą, nie ma problemu - można znaleźć ją w katalogu instalacyjnym w formacie Ogg Vorbis (podkatalog res\sound\music). Również aktorzy podkładający głosy wykonali dobrze swoją robotę. Moim zdaniem grają adekwatnie do sytuacji i w sposób odpowiadający charakterowi postaci. Chwali się też to, że wyraźnie słychać, co mówią. Nieco gorzej wypada natomiast sam dobór głosów. Mam wrażenie, że można to było zrobić lepiej, mimo że grałem w wersję z już poprawionymi głosami przygotowaną przez The Adventure Company na rynek amerykański (o czym za chwilę).

Same dialogi też są niczego sobie, z rzadka nawet zabawne. Nie popsuło ich polskie tłumaczenie (kinowe), do którego zasadniczo nie mam większych zastrzeżeń (co znaczy, że nie odbiega znacząco od, nie najwyższej niestety, polskiej średniej). Prócz paru, dotyczących głównie tłumaczenia zagadek słownych. Polski wydawca - Gameranking - nie mógł się widać zdecydować czy tłumaczy je z rymem czy bez, a poza tym błędy oraz niezręczności w doborze znaczeń tłumaczonych zwrotów powodują dodatkowe kłopoty dla polskojęzycznego odbiorcy (nie jest przecież bez znaczenia, czy zagadka mówi o otaczaniu czegoś, czy byciu przez coś otoczonym, czyż nie). W razie kłopotów polecam łaskawej uwadze anglojęzyczne wersje tych zagadek - mnie pomogły.

A przy rodzimym wydawcy będąc, wspomnieć należy też, że nadzwyczaj słabo wypada polskie wydanie jeśli idzie o jego zawartość. Pudełeczko jest niczego sobie, instrukcja to parę stron na cienkim papierze, ale... Natomiast kompletnie nie rozumiem, jak można w grze wycenionej pierwotnie na niemalże 100 złotych płytki włożyć do papierowych kopert!? Gameranking i Play tak się chyba przyzwyczaiły do budżetówek za paręnaście złociszy, gdzie takie traktowanie produktu może być jeszcze zrozumiałe, że uznają to najwyraźniej za standard. Żenada, panie i panowie. Mam nadzieję, że taka wpadka więcej się wam nie przydarzy.

Wydawca zafundował mi też stratę ładnych paru godzin informując na ekranie startowym, że gram w wersję 1.3 (co ciekawe w sieci znalazłem informacje o różnych wersjach od 1.1 do 1.6, ale o 1.3 akurat nic a nic). Gdy postanowiłem grę załatać okazało się, że kilkaset megabajtów ściągnąłem w sumie na darmo, bo uniwersalny patch do różnych wersji językowych (1.6) z polską wersją oczywiście nie działa, a na oficjalnej polskiej stronie Keepsake, na której zresztą właściwie nic nie ma, nie ma także i odpowiednio spolonizowanej wersji owej łatki. Nie działały również wcześniejsze patche przeznaczone dla wersji brytyjskiej. Cóż, w końcu zacząłem grać i... pamiętając opisy różnych wersji łatek stwierdziłem, że gram najprawdopodobniej jednak w wersję 1.5. Ech... Działa natomiast łatka zmieniająca niektóre głosy w trakcie gry (w szczególności Zaka), dostępna na oficjalnej anglojęzycznej stronie Keepsake. Ja skorzystałem.

WERDYKT

W sumie "Pamiątka" jest grą jak najbardziej godną polecenia. Wspomniana świeżość fabuły sprawia, że z życzliwym zainteresowaniem można obserwować, jak odkrywają się kolejne elementy opowiadanej historii, mimo iż Oscara za scenariusz Keepsake pewnie by nie dostała. Charakter zagadek mógłby natomiast sugerować, że będzie to kolejna gra w klimatach Myst. Jest jednak zupełnie inaczej - żadnego poczucia samotnej eksploracji nieznanego świata. Świat jest znany, trzeba tylko go na powrót rozruszać wraz ze wszystkimi jego machinami i odkryć, co go wyludniło. Poza tym Lydii towarzyszy i pomaga Zak oraz okazjonalnie spotykane inne postacie, z którymi można zamienić parę słów. "Pamiątka" broni się więc własną atmosferą. Ponadto spora liczba ciekawych zagadek o poziomie trudności, który nie pozwoli zbyć ich machnięciem ręki, da większości graczy możliwość zabawy przez ładnych kilka popołudni z wieczorami (po której będzie można z satysfakcją odpocząć ;)). O ile więc "historycy" - miłośnicy rozbudowanych historii, czy zwolennicy grzebania w inwentarzu mogą być znużeni, o tyle członkowie stronnictwa zagadkowego powinni być ukontentowani. Pewna jednostronność, opowieść którą się śledzi, a nie przeżywa oraz dwie wpadki z zagadkami, o których wspominałem wcześniej, przesądzają jednak - w moich oczach - o tym, że do najlepszych gier Keepsake nieco jednak brakuje. Stąd mocna czwórka.

Copyright (c) Przygodoskop. Wszelkie prawa zastrzeżone.