Recenzja - King's Quest: Quest for the Crown
www.gry-online.pl - wortal rozrywkowy
King's Quest: Quest for the Crown
Reptil3, 27 marca 2006
       [zobacz jak oceniamy gry]

Zalety:
+ warto przypomnieć sobie jak gry komputerowe wyglądały dwadzieścia lat temu
Wady:
- niestety dwadzieścia lat temu gry komputerowe były jeszcze bardzo prymitywne
Krótko:
Pierwsza graficzna przygodówka. Pierwsza gra, dla której warto było kupić komputer. ;)

Recenzję publikujemy dzięki uprzejmości pokepl.info

Ach tak.... King's Quest - gra, która przyczyniła się do renesansu firmy Sierra (w zasadzie uratowała ją od bankructwa) i stworzenia nowego rodzaju gier przygodowych. Co ciekawe, została napisana specjalnie na zamówienie firmy IBM do promocji ich najnowszego (wtedy) cacka - IBM PCjr. Na potrzeby tego tytułu został stworzony interfejs - AGI, który był wykorzystywany przez Sierrę przez kolejne lata, powoli przekształcając się w SCI.

W grze przyjdzie nam wcielić się w rolę Sir Grahama, któremu sędziwy król Edward obiecał królestwo i koronę, jeżeli odzyska trzy ukradzione magiczne przedmioty - lustro przepowiadające przyszłość, skrzynię bez dna oraz tarczę, której właściciel jest niepokonany. A że takich okazji nie zwykłeś marnować, drogi graczu, a niebezpieczeństwa Ci nie straszne, ruszasz na wędrówkę po koronę Daventry.

Trzeba przyznać, że istotnie królestwo bez swoich drogocennych skarbów zmarniało - okolice po których będziesz się poruszać są puste, nie ma praktycznie z kim porozmawiać. Prawdę mówiąc mało co tam jest, prócz drzew, kamieni i jeziorek. Ilość lokacji jest dość spora (jak na tak starą grę), wraz z krainą w chmurach i podziemiami, będzie tego ze 40 ekranów.

Roberta Williams, twórczyni King's Questa, wpadła na wspaniały pomysł włączenia do gry przygodowej elementów z klasycznych bajek. W jednej z lokacji natrafimy na domek z piernika, w którym mieszka Baba Jaga. W innym miejscu zdobędziemy magiczną fasolę, która urośnie i otworzy nam dostęp do królestwa w chmurach, w którym żyje pewien olbrzym. Niestety, nie wszystkie są tak znane w naszej kulturze, więc bez kłopotów się niestety nie obędzie (największym problemem jak podejrzewam będzie odgadnięcie imienia pewnego gnoma).

Choć pierwsza wersja na PC ukazała się dopiero w 1987 roku, jest ona niemal wiernym przeniesieniem oryginału. Rozdzielczość w jakiej grę możemy podziwiać, to "niesamowite" 160x200 pikseli w 16 kolorach. świat więc jest dość ubogi, pstrokaty i czasem można mieć problemy z identyfikacją przedmiotów. No, ale gra ma już swoje dwadzieścia lat, więc można być dla niej trochę bardziej wyrozumiałym.

Gorzej niż z grafiką jest dźwiękiem, który w Quest for the Crown jest absolutnie tragiczny. PC Speaker nigdy nie miał zbyt dużych możliwości dźwiękowych i piski, które możemy usłyszeć, a które mają imitować muzykę, po prostu są nie do opisania. Od razu należy ją wyłączyć i rozkoszować się odgłosami klawiatury, towarzyszącym wklepywaniu komend. Bo jak powszechnie wiadomo, wszystkie gry AGI (oraz SCI) były oparte o komendy wpisywane przez gracza na klawiaturze. Zasób słów, które gra rozumie niestety nie rzuca na kolana (czasami istnieje tylko jedna jedyna kombinacja, która spowoduje dany efekt).

Z historycznego punktu widzenia, King's Quest: Quest for the Crown należy się wysokie miejsce w panteonie sław. Sierra pokazała, że drzemie w niej ogromny potencjał, że potrafi tworzyć z rozmachem i nie boi się innowacji. Dziś jednak gra bardzo się przestarzała. Ubogość świata, kiepski parser poleceń, żadnych osób do rozmowy, nieintuicyjne zagadki, to tylko najpoważniejsze wady tego tytułu. Dlatego grać można jedynie na własne ryzyko.

Copyright (c) Michał Czajkowski. Wszelkie prawa zastrzeżone.