Recenzja - Pełna rura
www.gry-online.pl - wortal rozrywkowy


Pełna rura
Aegnor, 24 kwietnia 2006
       [zobacz jak oceniamy gry]

Zalety:
+ oprawa dźwiękowa
+ pocieszny klimat gry
+ oryginalne pomysły
+ fauna i flora zamieszkujące rurę
Wady:
- nie ukazała się u nas!
- bardzo krótka
- zbyt abstrakcyjne zagadki
Krótko:
Bajkowe stwory, przerdzewiała rura, zwichrowana logika świata i uprowadzone klapki. Żeby zrozumieć trzeba zagrać.

"Rura - długi przewód o przekroju pierścieniowym, używany najczęściej do transportu cieczy i gazów. Bywa zamieszkiwany przez dziwaczne indywidua, parające się w większości handlem wymiennym. Rurę przed logiką chroni immunitet."

Czy jako dziecko byłeś przekonany, że przestrzeń pod Twoim łóżkiem zamieszkuje nienazwany potwór? Jeśli teraz pobłażliwym uśmiechem kwitujesz dawne lęki, jesteś w poważnym błędzie, a Twoje kapcie w równie poważnym niebezpieczeństwie. Błędu tego nie popełnił Wujcio, którego czujny sen pozwolił mu niemal przyłapać tajemniczą kreaturę na kradzieży klapek i błyskawicznie ruszyć w pogoń prowadzącą do... tytułowej Rury. Skąd właz do rury pod łóżkiem? To jedno z pytań, które możecie schować do szuflady* grając w Pełną rurę. Wkraczacie bowiem do pełnego dziwacznych istot fantasmagorycznego mikroświata, gdzie obowiązują bardzo osobliwe prawidła, a zdrowy rozsądek bierze "L4".

DAWNO TEMU, ZA SIEDMIOMA RURAMI...

Fabuła gry jest prosta jak konstrukcja... nawet nie rury, co najwyżej cepa. Wpakowaliśmy się w kabałę i musimy się z niej wydostać (w sensie metaforycznym i dosłownym). Nie ma tu mowy o żadnych zwrotach akcji, stopniowaniu napięcia czy dramatycznych wyborach. Prostotę gry pogłębia zupełny brak dialogów czy opisów przedmiotów (co jednak dla niewładnych w puszkinowskiej mowie, w której została wydana ta przygodówka, urasta do rangi zalety). Ponadto gra jest bardzo krótka. Gdyby nie bolesne przestoje (wskutek braku pomysłów na rozwiązanie kolejnej dziwacznej zagadki) z powodzeniem można by ją "przejść" w jeden, niedługi wieczór. Wieczór zwieńczony zresztą wyjątkowo mało satysfakcjonującym (choć pozostawiającym nadzieje na kontynuację) filmikiem końcowym.

RURA PEŁNA NIESPODZIANEK

W kwestii intelektualnych wyzwań Rura zapewne rozczaruje przygodówkowych tradycjonalistów. Zagadkom nie można wprawdzie odmówić pewnej logiki, jednak jest to logika niezwykle osobliwa, posunięta wręcz do granic absurdu. Rozwiązanie większości z nich będzie wymagało od nas nie tyle intelektualnego wysiłku, co wzniesienia się na znaczny poziom abstrakcji oraz pewnej dozy spostrzegawczości (bo twórcy gry rozmieścili po lokacjach subtelne wskazówki). Tym razem intelekt będziemy musieli więc równoważyć z intuicją, a jeśli i to zawiedzie... pozostaje tradycyjne próbowanie "wszystkiego na wszystkim". Jednak nawet wtedy nie mamy pewności czy aby nie przeoczyliśmy jakiegoś istotnego przedmiotu, który w kilku przypadkach jest niewielki i trudny do zauważenia. Przedmiotów jest niewiele, część z nich wielokrotnego użytku, bywają i takie, które po użyciu będziemy musieli odzyskać i zastosować ponownie w innych okolicznościach. Wszystko to sprawia, że Pełna rura bywa momentami wymagająca i to, niestety, w dość frustrujący gracza sposób. Dlatego mimo kreskówkowej stylistyki trudno polecić ją dzieciom - dla nich okaże się po prostu za trudna. Z kolei dojrzalszych graczy może irytować zdawanie się na przypadek w poszukiwaniu rozwiązań.

Trzeba jeszcze wspomnieć o jednej rzeczy, na dźwięk której większości przygodówkowej braci jeży się włos na głowie - o elementach zręcznościowych. Tutaj występują one dość często, ale wymagają raczej koordynacji i wyczucia niż katowania klawiatury. Mimo to potrafią sprawić sporo trudności wędrowcom nawykłym do spokojnej eksploracji przygodówkowych światów. Część z nich jest całkiem pomysłowa i przyjemna, jednak generalnie "wklejenie" ich do gry raczej nie zdało egzaminu, przynajmniej w moim przekonaniu.

RURA JAKA JEST KAŻDY WIDZI

Oprawa graficzna jest wykonana bardzo starannie, choć bez fajerwerków. Tła są wykonane na bazie rzeczywistych tekstur (obdrapane ściany, skorodowane rury), co w połączeniu z bajkowo wyrysowanymi postaciami tworzy interesujący kontrast. Wprawdzie po pewnym czasie monotonne, rdzawo-stalowe lokacje zaczynają nużyć, trudno jednak podnosić to jako argument przeciwko grze. Wszak penetrujemy niezbadane zakamarki zapomnianej rury, a nie sułtański harem. Lokacje są raczej statyczne, z rzadka tylko nawiedzane przez dziwacznych "przechodniów".

A trzeba przyznać, że są to "przechodnie" i "mieszkańcy" delikatnie mówiąc... nietuzinkowi. Przedziwne stwory zamieszkujące to uniwersum to prawdziwy festiwal najprzeróżniejszych kształtów, rozmiarów, kolorów i konsystencji - nie brak tu dziwolągów trąbonosych, kluchowatych, długoszyjnych czy kudłatych. Wszystkie zresztą starannie i pomysłowo animowane. Widać, że twórcy totalnie popuścili wodze fantazji i wyszło im to znakomicie. Najważniejsze, że cała ta menażeria jest niezwykle pocieszna i sympatyczna, a ich zachowania przezabawne.

Mimo, że warstwa graficzna Pełnej rury jest dość oszczędna i surowa, zupełnie nie przeszkadza to w odbiorze gry. Wprost przeciwnie - staje się miarą jej oryginalności i nadaje jej niepowtarzalny klimat.

CO W RURZE PISZCZY

Muzyka to niezaprzeczalny atut Pełnej rury. Jest zróżnicowana, łatwo wpada w ucho, a lekko jazzujące klimaty w połączeniu z ponurym otoczeniem i zgrają dziwacznych tubylców tworzą bardzo ciekawą mieszankę.

Również odgłosy otoczenia są bardzo sugestywne. Poza kapaniem wody, pogłosem kroków naszego Wujcia i dziwnymi odgłosami z dalekich zakątków kanalizacji, możemy też usłyszeć charakterystyczne dźwięki z sąsiednich lokacji. Czasem jest to bardzo cenna wskazówka. Z kolei dźwiękowe przejawy bytności napotkanych istot prezentują się wyśmienicie - ich nerwowe mamrotanie, sapanie czy siorbanie jest niepowtarzalne. Niestety kilka odgłosów okazało się być na tyle bolesnych dla moich uszu, że pospiesznie przebiegałem przez lokacje (by po raz kolejny nie usłyszeć skrzypienia niebieskiego dziwoląga). Podobnie po kilku godzinach grania nieprzyjemnym echem odbijały się w mojej czaszce odgłosy klapków naszego bohatera. Na to jednak byłem skazany. Pomijając te drobne mankamenty oprawa dźwiękowa Pełnej rury jest bardzo solidna i dobrze wpasowuje się w pozostałe elementy gry.

PORURZANIE... ZNACZY PORUSZANIE

Sterowanie w Rurze jest bardzo intuicyjne - to w zasadzie klasyczny point & click z wysuwanym okienkiem ekwipunku i zmieniającym się w obrębie "hotspotów" kursorem. Drugi przycisk myszy jest używany w zasadzie tylko w minigierkach zręcznościowych, o czym zresztą informuje wówczas stosowna ikonka. Wszystko na tyle proste, że zaczynamy grać bez czytania instrukcji.

Dodatkowym ułatwieniem jest czytelna mapa, która ułatwia orientację w plątaninie rur. Przydaje się szczególnie wtedy, gdy się "zatniemy" - możemy wówczas obejrzeć wszystkie lokacje i w spokoju zastanowić się co dalej robić. Szkoda tylko, że nie możemy się za jej pomocą przenosić między lokacjami - pozostaje człapanie Wujciem na piechotę.

Niestety programiści nie ustrzegli się też kilku błędów. Najdotkliwszym jest chyba błąd występujący przy nagrywaniu stanu gry w pewnych okolicznościach. Jeśli np. zasave'ujemy w czasie gdy Wujcio kręci się na Diabelskim Młynie, to po wgraniu stanu gry pojawi się on przy wejściu, a "kamera" nadal będzie śledzić ruch koła. W takim wypadku nie pozostaje nic innego jak wgrać wcześniejszego save'a. Takie niedociągnięcia powinny być eliminowane na poziomie testowania gry. Na obronę Pełnej rury trzeba jednak powiedzieć, że "bugi" są tu dość rzadkie.

Na koniec miła informacja dla wszystkich, których denerwuje buczenie napędu CD podczas gry - Pełna rura nie wymaga obecności płyty w czytniku dla prawidowej pracy.

O JĘZYKACH SŁÓW KILKA

Gra trafiła do mnie w oryginalnej (czyli rosyjskiej) wersji językowej. Jest to w pełni zrozumiałe, bo Pełna rura nie dostąpiła zaszczytu bycia zauważoną przez naszych wydawców, o polonizacji nie wspominając. Na szczęście (dla mnie) znajomość języka jest wymagana tylko przy instalacji i w menu głównym. O ile menu główne nie jest zbyt złożone i wystarczy minuta by metodą prób i błędów zorientować się w jego opcjach, to z instalacją był poważny problem. Wynikał on z tego, że kluczowy plik został zapisany przy pomocy znaków rosyjskiego alfabetu, co w polskiej wersji systemu skutkowało brakiem możliwości skopiowania pliku. Wprawdzie i to nie było przeszkodą nie do przebycia (głównie dzięki pomocy forumowiczów Przygodoskopu), jednak świadczy o pewnej krótkowzroczności programistów.

FACHOWYM OKIEM HYDRAULIKA

Pełna rura to pozycja niezwykła. Mimo niewielkiej "objętości" i dość absurdalnych zagadek potrafi dać kawał solidnej frajdy. Nie jest to wprawdzie pozycja nadająca się na "ulubioną przygodówkę", ale na pewno zapada w pamięć jako jedna z najbardziej zwariowanych gier (na tym polu zostawia w tyle serię Goblins czy Neverhooda). Ogromna szkoda, że potencjał przygodówkowy naszych wschodnich sąsiadów nie jest przez naszych wydawców zauważany. Jeśli to się zmieni, to możemy liczyć na całą masę "oldschoolowych" gier przygodowych za niewielkie pieniądze. Do tego czasu Rura pozostanie zapewne pozycją niszową, a ci, którzy ją przemierzyli od wlotu do wylotu, stanowić będą wąski krąg wtajemniczonych.

A po skończeniu gry nie pozostaje nam nic innego jak... spojrzeć pod łóżko, czy aby nie pojawił się tam właz do rury.

* Niezwykle ceniony i wielofunkcyjny przedmiot w świecie rurostworów.
Copyright (c) Michał Czajkowski. Wszelkie prawa zastrzeżone.