Mini recenzje - Ankh: Klątwa Mumii
www.gry-online.pl - wortal rozrywkowy


Ankh: Klątwa Mumii

Lekka i zabawna fabuła to znak rozpoznawczy wszystkich przygodówek spod znaku wacky adventure, a produkcja niemieckiego Deck13 to jeden z lepszych przedstawicieli tego nurtu. Historia młodego egipcjanina, który nosi "otwieracz do piwa" na szyji wciąga i bawi od intra aż do samego końca historii. Duży w tym udział ma galeria ciekawych postaci, które znacznie ubarwiają nasze zmagania z ciążącą na Assilu klątwą (żeby tylko wymienić faraona, który życie spędza na zabawie czy ślepego jak kret krawca). Szkoda tylko, iż obecność np. księżniczki nie ma wpływu na fabułę, a i jej zniknięcie z gry nie spowodowałoby zbyt wielkiego dla historii uszczerbku.

Zagadki istotnie nie są zbyt skomplikowane i, za wyjątkiem wspomnianego karmienia Assila, ich trudność sprowadza się do znalezienia potrzebnego przedmiotu lub miejsca (w pewnym momencie zaciąłem się na dłużej, gdyż nie zauważyłem przejścia w stronę Sfinksa). Także wprowadzenie w pewnej części gry konieczności kierowania dwoma postaciami naraz nie nastręcza wielkich trudności, a znalezienie wskazówki do jedynej w grze zagadki logicznej to kwestia sekund. Zresztą wskazówka to eufemizm - jest to kompletne wyjaśnienie co należy zrobić i w jakiej kolejności. Taki już chyba urok współczesnych produkcji, że pozwalają się doskonale bawić wszystkim, jednak jeśli ktoś szuka wyzwań dla intelektu powinien raczej zainwestować w jakiś klon Mysta.

Od strony wizualnej gra prezentuje się bardzo ładnie, chociaż jeśli ktoś grał wcześniej w część drugą (jak ja) to od razu zauważy, iż jest ona zdecydowanie mniej szczegółowa. Niestety w przeciwieństwie do Davero nie było mi dane grać w rozdzielczości 1280x1024. Nie wiem czy to wina mojego monitora czy karty ale w podanej rozdzielczości ucinało mi spory kawałek dolnej części ekranu. Obawiam się jednak, iż ta przypadłość dotyczy wszystkich monitorów panoramicznych.

Pola grafice nie ustępuje bynajmniej oprawa muzyczna ze znakomitym utworem początkowym - "This is a Cairo". Dalej co prawda równie wyrazistych i wpadających w ucho utworów nie ma ale jako tło sprawdzają się świetnie. Także głosy postaci zostały dobrane prawie idealnie. Prawie, gdyż słuchając głosu Thary miałem raczej przed oczyma kobietę dobrze zbudowaną, a na monitorze - drobną córkę ambasadora. Ale to jedyny zgrzyt. Niestety tego samego nie można powiedzieć o polskim tłumaczeniu, ale nad nim już pochylił się Davero, mi pozostaje więc jedynie mu przytaknąć.

Virgo

Copyright (c) Michał Czajkowski. Wszelkie prawa zastrzeżone.