Mini recenzje - Runaway 2: Sen Żółwia
www.gry-online.pl - wortal rozrywkowy


Runaway 2: Sen Żółwia

Bardzo lubię Pendulo Studios. Przede wszystkim za konsekwencję. Za to, że drugiej odsłony swojej wiodącej serii nie próbowali na siłę ulepszać, udoskonalać. Runaway 2 to wciąż Runaway. Tylko większy, bardziej dopracowany i... trochę zabawniejszy. Grając w Sen Żółwia kilka razy się uśmiechnąłem, co nie zdarzyło mi się podczas A Road Adventure.

Odetchnąłem z ulgą po pierwszym spotkaniu z nowymi postaciami. Pilot hydroplanu, czy wojskowi z bazy na wyspie na szczęście nie irytują (tak bardzo jak Sushi). Spodobało mi się też kilka nowych zagadek. Fakt, że Brian zwyczajne przedmioty, takie jak kamienie, potrafi znaleźć "automatycznie" (nie trzeba w stosie kamieni przez godzinę szukać tego jedynego właściwego) świadczy o tym, że autorzy starają się uczyć na błędach. Wprawdzie gra nadal jest liniowa, ale taką liniowość jak w Runaway 2 da się już wytrzymać.

Pisząc o grafice trzeba koniecznie wspomnieć o cutscenkach, które w A Road Adventure jeszcze trochę odstawały jakością od zasadniczej części gry. W Śnie Żółwia wyglądają już świetnie i, co istotne, są też zgrabnie wyreżyserowane. Oprawa dźwiękowa również trzyma poziom. Licencjonowana muzyka doskonale do gry pasuje, podobnie jak dubbing postaci (Brianowi i innym znanym z części pierwszej bohaterom głosów, w wersji angielskiej, użyczyli ci sami aktorzy). Na szczęście, tym razem do polskich sklepów trafiła kinowa wersja gry. Gdyby jeszcze w dialogach pisanych nie pojawiało się tak często słówko "ziom" (którego nie trawię jeszcze bardziej niż Sushi) byłoby superfajnie.

Elum

Copyright (c) Michał Czajkowski. Wszelkie prawa zastrzeżone.