|
|
Sympatyczna trzecioosobowa przygodówka, która zgarnęła imponujące pokłosie pozytywnych recenzji. Nie jest to dziełem przypadku, bo chwile z nią spędzone wspomina się bardzo ciepło. Fabuła wartko sunie do przodu, wyzwania dają poczucie satysfakcji, a bohaterowie dają się lubić, szczególnie Nina - charyzmatyczna, pyskata, sarkastyczna, jednym słowem ujmująca. Sporo tu przyjemnych ekwipunkowych zagadek, zabawnych monologów, gry konwencją i porozumiewawczych mrugnięć w kierunku fanów gatunku. Mimo, że gra nie ustrzegła się zagadek głupich i niesmacznych, bohaterowie noszą w kieszeniach groteskowe wręcz ilości wielkowymiarowych śmieci, a sensowne zakończenie oferuje nam dopiero odpowiedni patch, gra się nad wyraz przyjemnie. Tunguska ma w sobie po prostu to "coś".
|
Tunguska to gra ładna i poprawna. Problem w tym, że na dłuższą metę nic z tego nie wynika. Grafika jest szczegółowa, ale też bardzo sterylna i statyczna. W zagadkach nie ma nic, czego do tej pory nie byłoby już w przygodówkach miliony razy. Zupełnie do gustu nie przypadła mi też para głównych bohaterów. Developer bardzo starał się, żeby byli fajni. Za bardzo. Nina i Max wyglądają jak żywcem wyjęci z castingu do jakiegoś modnego serialu dla młodzieży. Wrażenie to potęgują aktorzy, którzy użyczyli im głosów w wersji polskiej. Panna Kalenkova większość swoich kwestii wypowiada z taką radością, jakby właśnie dostała w prezencie Maybacha wysadzanego diamentami. Przystojniak z kolei mógłby śmiało zostać prezenterem MTV. Albo Vivy.
|
Tungusce powinien przyjrzeć się każdy, kto lubi przygodówki, to pewne. Ładna grafika (miejscami nawet piękna) z klasycznymi, prerenderowanymi tłami; bohaterka, którą (zatkawszy uszy) da się lubić; zagadki na poziomie, wciągająca fabuła. Zatem - idealny przedstawiciel gatunku? Nie, niestety. Oprawy wizualnej się nie czepiam. No dobra, może troszkę. Animacje postaci bywają nieco sztywne. Więcej zastrzeżeń mam jednak do udźwiękowienia. Muzyka w grze jest... tylko w menu, jeśli nie liczyć kilku "nutek" w przerywnikach filmowych (nawet niezłych, swoją drogą) dla podkreślenia dramatyzmu. Dźwięki towarzyszące nam w grze, takie jak ćwierkające ptaki, jadący pociąg itp. są jak najbardziej okej, czego nie mogę powiedzieć o głosach postaci. W każdym razie w wersji PL. Niektóre kwestie są sztuczne do bólu uszu, zwłaszcza naszej "krzyczącej-z-wielką-radoscią-w-każdym-momencie" bohaterki, Niny.
Tunguska wciąga. Początek daje nadzieję na fajny kryminał, akcja szybko się rozwija. Opowieść, z przewidywalnymi zwrotami akcji, jest o ratowaniu świata - niech będzie, mi to nie przeszkadza. Przeszkadza mi za to zakończenie. Bez spoilerów: jest jak połączenie komedii romantycznej z filmem sensacyjnym klasy B... Uff. Ponarzekałem, ale Tunguskę i tak polecam, bo to bardzo dobra gra jest.
|
|
|