|
|
Nie należałem nigdy do fanatycznych wielbicieli twórczości Benoit Sokala, a i tak udało mu się sprawić mi straszliwy zawód. Trudno więc mi sobie wyobrazić odczucia fanów, którzy po znakomitej Syberii otrzymali tak nijaki prezent od swojego mistrza. Nie udało się po raz kolejny słabości warsztatowych przykryć magią wykreowanego przez siebie świata (bo tym razem ta kołderka jest po prostu za krótka), więc objawiają się tutaj w całej okazałości. Gra nie ma krzty polotu, fabuła jest mętna i pełna niedociągnięć, klimat wtórny, akcja mozolna, postacie bez osobowości, dialogi nieskładne, sterowanie toporne, a zagadki nędzne i rzadkie. Szczególnie dokuczliwe są techniczne wpadki - nieumiejętne wpasowanie postaci w tła, dziwaczne cieniowanie, a nawet wyjścia na pulpit spowodowane błędem w kodzie gry. Czarna pantera, która miała być "perełką" w grze, okazuje się być jej kotwicą - porusza się niezgrabnie, wpada w tekstury, blokuje się permanentnie na przeszkodach i stwarza generalnie wrażenie niepotrzebnej. Gra broni się prześlicznymi lokacjami i znakomitą muzyką, tylko dla tych dwóch elementów warto ją w ogóle instalować. Paradise nie jest zupełnie nieudana, po prostu lokuje się w dolnych sferach stanów średnich. A to już powinien być dla Sokala powód do głębokiej refleksji, bo zmarnował w tej grze sporo ciekawych pomysłów fabularnych.
|
|
|