Mini recenzje - The Longing
The Longing - mini recenzja
 Elum, 13 stycznia 2022
       [zobacz jak oceniamy gry]

DZIEŃ 7

Drogi pamiętniczku. To już tydzień, od kiedy nasz król zasnął. Czas szybko mija, gdy jest tyle do zrobienia. Najbliższe dni zamierzam poświęcić na wykuwanie przedpokoju i sypialni. W takim tempie wkrótce moje małe gniazdko uda się przekuć w rezydencję godną królewskiej wizyty. Nie mogę się doczekać, aż w końcu się obudzi. Zostały jeszcze tylko 393 dni.

DZIEŃ 30

Drogi pamiętniczku. W tunelach kopalni znalazłem kolejne kryształy do kolekcji. Mam też już chyba wystarczającą ilość desek, by w końcu złożyć wygodne łóżko. Dosyć spania w fotelu lub na dywanie. Nieco niepokoi mnie tylko, że powoli kończą mi się dostępne książki. Przeczytałem już wszystko prócz Nietzschego. Muszę czym prędzej dostać się do starej biblioteki, gdzie na pewno znajdę mnóstwo nowych. Król będzie spał jeszcze przez 370 dni. Zleci w mgnieniu oka.

DZIEŃ 180

Drogi pamiętniczku. Dzisiejsze przedpołudnie upłynęło mi na obserwowaniu wody kapiącej z sufitu. Pająk January znowu nie przyszedł, choć nazbierałem dla niego garść świeżych much. Pewnie za bardzo się mu narzucałem, więc postanowił utkać nową pajęczynę w jakimś niedostępnym miejscu. Cóż, jutro pewnie pójdę popatrzeć jak rosną kępki mchu i naciekają stalaktyty...

DZIEŃ 399

Nieprzypadkowo pierwszą rzeczą, jaką zobaczymy przy każdorazowym uruchomieniu The Longing jest napis "WAIT". Dobitnie przypomina on o tym, że gdy gra już się załaduje, czekanie wcale się nie skończy. The Longing to bowiem przygodówka o czekaniu. Licznik u góry ekranu z dokładnością do pojedynczych sekund odmierza 400 dni. Po tym czasie niepozorny bohater będzie miał tylko jedno zadanie bojowe - wybudzić z głębokiego snu potężnego króla, który obiecał natenczas położyć kres wszelkim ziemskim troskom.

W gruncie rzeczy nie ma znaczenia, jak minie 400 dni w podziemnym królestwie. The Longing właściwie nie trzeba w ogóle przechodzić. Można równie dobrze ją... przeczekać, sadzając bohatera w wygodnym fotelu i wybierając czynność bezmyślnego wpatrywania się przed siebie. Gdy z kolei będziemy próbowali grę... przestać (jak Tacomę), wówczas bohater prędzej czy później usiądzie na ziemi, a następnym razem zastaniemy go najprawdopodobniej leżącego lub śpiącego - zawsze zrezygnowanego i opuszczonego (jak forum Przygodoskopu). Innymi słowy, czas w The Longing płynie bez względu na to, czy będziemy w nią grać czy po pierwszym uruchomieniu zapomnimy o niej na wiele miesięcy.

Jeśli jednak spróbujemy urozmaicić bohaterowi oczekiwanie na upragnione zakończenie tudzież zechcemy odkryć jedno z zakończeń alternatywnych, trzeba uzbroić się w cierpliwość. W The Longing wszystko dzieje się w czasie rzeczywistym, więc... koszmarnie wolno. Dojście korytarzami i tunelami w odległe zakątki królestwa, to nierzadko wyprawa na pół godziny... w jedną stronę. Na niektóre zdarzenia w świecie gry trzeba czekać dniami, a nawet tygodniami. Dodatkowe pokłady cierpliwości musiałem znaleźć w sobie m.in. dla pewnej zagadki z grzybkami, na której rezultat czeka się wprawdzie "tylko" kilkanaście godzin, ale jeśli nie uda się jej rozwiązać - nie ma możliwości wgrania wcześniejszego zapisu, trzeba próbować jeszcze raz od początku. Cóż, przechodząc The Longing pozostaje po prostu zmienić swoje growe przyzwyczajenia. Przez większość czasu, gdy właściwie nic istotnego się nie dzieje, wystarczy bohatera jedynie doglądać (jak Tamagotchi?).

Pomimo nieciekawego położenia, nasz bohater stara się zachowywać resztki optymizmu. Wprawdzie kolekcjonuje nawet... rozczarowania (rozczarowaniem może być np. dojście długim tunelem do ślepego zaułka), ale bywa, że coś go umiarkowanie ucieszy. Jego spontaniczne przemyślenia nie dotyczą li tylko bólu istnienia. W wolnych chwilach lubi bawić się swoim instrumentem, malować (zwłaszcza... wszy) i czytać. Co ciekawe, w grze umieszczone zostały kompletne teksty dzieł literatury. Do wyboru są m.in. wiersze Edgara Allana Poe, baśnie braci Grimm, "Bajki Ezopa", "Hrabia Monte Christo", "Moby Dick". Wszystkie naturalnie po angielsku. Ale ponieważ książki zapisane są w zwykłych plikach tekstowych, nic nie stoi na przeszkodzie, by podmienić je sobie na polskie wydania. I czytać wraz z bohaterem.

A gdy bohater miło spędza czas, zaczyna on płynąć nieco szybciej. Także gdy rozpali w kominku albo zaśnie w swoim wygodnym łóżeczku, zamiast na twardej ziemi gdzieś w wilgotnej jaskini, licznik u góry ekranu zauważalnie przyspiesza. Dzięki temu do godziny zero nie trzeba już czekać 400 dni tylko, przykładowo, 40. Innym usprawnieniem gry jest funkcja "zapamiętywania" lokacji. Gdy chcemy wrócić w miejsce, w którym bohater wcześniej już był, nie trzeba go tam ponownie prowadzić, a wystarczy wybrać je z rozwijanego menu i pozwolić mu spokojnie dowlec się do celu. O tradycyjnym zapisywaniu stanu gry w The Longing rzecz jasna nie ma mowy. Nie da się cofnąć w czasie, zdarzenia są nieodwracalne. Bohater musi ponosić konsekwencje podjętych decyzji, nawet jeśli są dramatycznie złe. To wszystko dodaje grze niespotykanego w innych przygodówkach realizmu. Autor wręcz zachęca, żeby przejść ją tylko raz. I bez względu na wybrane zakończenie, już do niej nie wracać.

Niezwykłe jest też to, jak idealnie The Longing wstrzeliła się w wyjątkową sytuację w Polsce i na świecie. Gra o bohaterze, któremu nie wolno wychodzić na zewnątrz przez ściśle określony czas, miała premierę w marcu 2020 czyli momencie, gdy w Polsce i innych krajach wprowadzane były pierwsze lockdowny crownwirusowe. Niesamowite wyczucie czasu.


Copyright (c) Przygodoskop. Wszelkie prawa zastrzeżone.