Mini recenzje - Dark Side of the Moon: A Sci-Fi Adventure
Dark Side of the Moon: A Sci-Fi Adventure - mini recenzja
 Elum, 2014
       [zobacz jak oceniamy gry]

Oto klasyczne przygodowe science-fiction. Dark Side of the Moon jest jak interaktywny odcinek jednego z tych seriali telewizyjnych, w których ziemianie chodzą ubrani w uniformy w stylu Star Treka, humanoidalni obcy płynnie mówią po angielsku i wszystko zawsze dobrze się kończy. Na pierwszy rzut oka jest więc sympatycznie. Tym bardziej, że przygodówek FMV w takiej konwencji powstało niewiele. Dużym plusem są naturalnie żywi aktorzy - odgrywają swoje role przyzwoicie i patrzy się na nich z przyjemnością o wiele większą niż na martwe, prerenderowane manekiny. Niestety, Dark Side of the Moon rozczarowuje tam, gdzie miała świecić najjaśniej. Nie, nie chodzi o scenariusz, dialogi, zagadki - te są całkiem przyzwoite. Chodzi przede wszystkim o... chodzenie.

Podobnie jak Temujin: A Supernatural Adventure i niedoszła 20,000 Leagues: The Adventure Continues, środkowa przygodówka firmy Southpeak Interactive bazuje na silniku Video Reality, którego największą atrakcją jest możliwość rozglądania się w sfilmowanych lub prerenderowanych lokacjach również pomiędzy tzw. punktami węzłowymi. Problem w tym, że o ile w rzeczywistym otoczeniu Temujina patent ten sprawdzał się nieźle, o tyle w wirtualnej przestrzeni Dark Side of the Moon jest zbędny, bo... właściwie nie ma czego oglądać. Krajobraz jest dziwnie rozmazany (jakby bohater, którego oczami patrzymy na świat gry, miał... wadę wzroku?), a kolory wyblakłe. Większość miejsc wygląda prawie tak samo. Ta monotonia sprawia, że bardzo łatwo zapomnieć, w którym z kilkudziesięciu szaro-brązowych tuneli należy użyć znalezionego kilometr wcześniej przedmiotu. Co gorsza, gra wyświetlana jest w niewielkim oknie, którego nie da się w żaden sposób powiększyć (co ciekawe, opcja powiększenia jest dostępna nie tylko w Temujinie i wersji demo Dark Side of the Moon, ale nawet w wersji demonstracyjnej późniejszej 20,000 Leagues). Resztę ekranu gry zajmuje toporny interfejs, bardzo brązowy.



Copyright (c) Przygodoskop. Wszelkie prawa zastrzeżone.