Recenzja - Spycraft: The Great Game
Spycraft: The Great Game - recenzja
Davero, 9 sierpnia 2006
       [zobacz jak oceniamy gry]

Zalety:
+ atmosfera rodem z dobrego filmu sensacyjnego
+ takaż fabuła
+ ciekawe, zróżnicowane zadania
+ żywi aktorzy (dla nie uczulonych na ten typ gier)
+ poczucie pracy w zespole i odpowiedzialności za innych
Wady:
- może nieco za krótka
- brak napisów (dla osób nie znających dosyć dobrze angielskiego)
Krótko:
Zrealizowana częściowo w konwencji FMV przygodówka o tematyce sensacyjnej trzymająca w napięciu od początku do końca; plus oryginalne, ciekawe zadania do wykonania z arsenału działań analitycznych i operacyjnych CIA.

Igła, Tożsamość Bourne'a, Mission Impossible, Zawód: Szpieg... Kto z nas, dużych i mniejszych chłopców, nie przeżył tego dreszczu emocji, kiedy podążaliśmy za filmowym czy książkowym bohaterem - członkiem najbardziej tajemniczych organizacji świata: wywiadów supermocarstw, trzymając kciuki, aby wyszedł cało z opresji. Czy nie marzyliśmy by dołączyć do elity szarych eminencji naszego małego globu, by swoją przenikliwością przecinać starannie knute spiski przeciwników i planować misterne kontrakcje... Ale dobrze było potem wrócić do szarej, ale znajomej i bezpiecznej rzeczywistości, w której nie ma znaczenia jakie kasztany rosną na placu Pigalle.

Jeśli jednak, drogi czytelniku, takie marzenia jeszcze nie do końca Cię opuściły, zapraszam w podróż, dzięki której poczujesz znajomy dreszcz raz jeszcze. Zagraj w The Great Game!

CIA HEADQUARTERS, LANGLEY, VIRGINIA

Tu zaczyna się akcja jednej z najbardziej niezwykłych przygodówek - Spycraft: The Great Game. Niemalże wszystko w niej jest nietypowe. Typowy pozostał na szczęście, wspólny wszystkim dobrym grom, doskonały klimat, wsysający gracza od pierwszych sekund od uruchomienia gry. Wprowadza nas w nią świetna czołówka z doskonale dobraną muzyką, oglądając którą czujemy się jak na projekcji filmu sensacyjnego. I tak zostanie już do końca. Nie! Będzie lepiej. Nie będziemy tylko oglądać, będziemy mogli w tej sensacyjnej historii uczestniczyć i współkształtować jej bieg.

Mam słabość do gier typu interactive movie. Nic nie daje mi takiego złudzenia realności, jak spotkanie na ekranie z dobrymi aktorami. A tu grają naprawdę wybornie. Pojawiają się w niej nawet Wiliam Colby (były szef CIA) i Oleg Kaługin (ex Generał Major KGB), występujący ponoć także w roli konsultantów merytorycznych. Aktorami nie są może wyśmienitymi, ale cóż, nie każdy ma talenty godne niektórych prezydentów Wuja Sama. Za to owo meritum jest wyśmienite.

JESTEŚMY OCZAMI I USZAMI

Nie ma w tej grze niemalże w ogóle, typowych dla przygodówek, zagadek związanych z użyciem przedmiotów. Co najwyżej wkładamy dyskietkę do komputera czy używamy zestawu podręcznych narzędzi metalowych jako wytrycha do drzwi. Nasze zadania polegają na analizie materiału wywiadowczego i jego obróbce. Deszyfrujemy wiadomości, a na podstawie śladów po pociskach próbujemy ustalić trajektorię ich lotu, aby odnaleźć miejsce, z którego strzelano do istotnych dla sprawy osób. Badając dostępne materiały z linii lotniczych i informacje z dossier, staramy się odgadnąć gdzie może znajdować się poszukiwany, albo też fabrykujemy zdjęcia w celu wprowadzenia w błąd przeciwników. Oczywiście to tylko przykłady z szerszego wachlarza umiejętności, którymi musi wykazać się agent CIA Thorn, w którego się wcielamy.

Zadania rozwiązujemy korzystając z komputera i PDA (elektronicznego asystenta - źródła wszelkich potrzebnych informacji znajdujących się w CIA i innych agencjach rządowych). Spycraft jest więc nietypowym interactive movie, jako że owe filmowe elementy interaktywne ograniczają się właściwie do rozmów (czy przesłuchań więźniów) oraz oglądania niektórych miejsc i zbierania znajdujących się tam przedmiotów. Jednak z racji tego, że przed i po większości z zadań oglądamy filmiki, a i w ich trakcie często dostajemy jakieś informacje głosowe lub videofoniczne od naszych współpracowników, cały czas czujemy "obecność żywych ludzi" wokół nas. Doskonale współtworzy to atmosferę pracy w zespole.

Zadania nie są dramatycznie trudne - zazwyczaj wiemy, co mamy zrobić, a rozwiązanie jest logiczne więc wszystko zależy od naszej spostrzegawczości oraz umiejętności analizy i kojarzenia faktów (zasłyszanych, wyczytanych w aktach i prezentowanych w materiale na którym aktualnie pracujemy), a także pamięci. Ta mnie raz zawiodła, kiedy przy końcu gry musiałem odwołać się do informacji, na którą trafiłem na jej początku, a która wówczas nie wydała mi się istotna, wobec czego powędrowała gdzieś na dno świadomości. Mocną stroną Spycraft jest danie graczowi pewnej (niespecjalnie dużej, ale jednak) swobody. Nie wszystko musimy robić w ścisłej kolejności i w różny sposób można osiągnąć cel, popychając naprzód fabułę. Dla przykładu można odebrać przesyłkę siłą albo podać zdobyte hasło, czy też (w innym miejscu) jeśli zapomnisz o odpowiednim rozpoznaniu, zginie jeden z twoich współpracowników (co by się nie stało, gdybyś o tym pomyślał). Nie przeszkadza to jednak działać dalej. Co najwyżej odczujesz wzmożone poczucie winy, że spartoliłeś robotę i tym większą wściekłość na przeciwników.

A KIMŻE ONI WŁAŚCIWIE SĄ?

Oczywiście terrorystami (tak, tak pomysł na międzynarodowy terroryzm jest już całkiem nienowy). Okazało się, że CIA zlekceważyła informację z jednego ze swych źródeł dotyczącą planowanego zamachu na kandydata na prezydenta Rosji oraz na prezydenta USA, który wybiera się do Moskwy w celu podpisania traktatu rozbrojeniowego. Gdy jednak oglądamy jak tył głowy kandydata D..... ulatnia się, pozbawiając go ostatecznie szans na prezydenturę, informacja ta awansuje do rangi A+ i w CIA zaczyna się biegunka. Zidentyfikować zamachowców, chronić prezydenta! A na dodatek wszystko wskazuje na to, że gdzieś jest wtyka. Fabuła jest naprawdę ciekawie prowadzona i rozwijana. Trzyma w napięciu i do końca nie można być pewnym, kto jest kto. A finał zwłaszcza może spowodować u niejednego moralne dylematy. Jedynym minusem jest brak napisów w grze (oprócz linii dialogowych, które wybieramy do wypowiedzenia przez prowadzonego przez nas agenta Thorna), co powoduje konieczność niezłej znajomości lengłydżu, żeby w pełni cieszyć się rozumieniem tej świetnej historii.

Dla podniesienia i tak zwykle podwyższonego poziomu adrenaliny mamy też w grze zabawy z bronią czyli działania operacyjne, w których występujemy osobiście lub sterując zdalnie via satelita poczynaniem grupy do zadań specjalnych. To ostatnie zadanie, po tym jak już zrozumiałem zasady sterowania wojakami, bardzo mi się spodobało - naprawdę ciekawy pomysł. Jednak elementy zręcznościowe w grze (rzadkie) nie są zbyt trudne i nie powinny frustrować. Zresztą w co bardziej niebezpiecznych miejscach gra zrobi nam autosave (aczkolwiek warto kierować się przy tym i własną intuicją).

TECHNIKALIA

Tu krótko. Grafika - bez zastrzeżeń. Mimo rozdzielczości 640x480 oglądało się wszystko bardzo przyjemnie. Filmiki zrealizowane zostały charakterystyczną dla czasów minionych techniką wyświetlania co drugiej linii. Kto widzi to to po raz pierwszy może być zdziwiony. Mnie ona nie przeszkadzała w pochłanianiu z lubością ekranowych obrazów. Przyjemne dla oka i wykonane z dbałością o detale są również i obrazy statyczne np. naszego biura w Stanach czy w Rosji. Muzyka - zapamiętałem tę w czołówce, reszta przeszła jakoś mimo moich uszu (co znaczy, że na pewno nie przeszkadza). Charakterystyczne bywają (bardzo filmowe) specyficzne dźwięki, kiedy ma się COŚ wydarzyć. Na pewno czujecie o co chodzi. Trochę irytujące natomiast jest przekładanie CD-ków. Moskwa inny, Waszyngton inny. Ale z drugiej strony, jak się wie, co się chce robić, to się też nie lata jak kot z pęcherzem z kontynentu na kontynent (a będziecie mieli okazje odwiedzić podczas gry w Spycraft: The Great Game aż trzy).

SUMMA SUMMARUM

Gry nie zaliczyłbym do nazbyt długich. Kończąc zadanie żałowałem, że już po wszystkim. Ale tak jest chyba z każdą dobrą historią. W każdym razie intensywność doznań wynagradza tu w dużym stopniu fakt, że mogłyby trwać dłużej. Kończąc mogę z całkowitą pewnością powiedzieć, że świetnie się rozerwałem odkrywając tajemnicę Procat i wam połamania na tym głów życzę.

Copyright (c) Przygodoskop. Wszelkie prawa zastrzeżone.