Recenzja - Pyst
Strona główna

Encyklopedia
Zapowiedzi
Recenzje
Solucje
Ciekawostki

Kącik amatora
Plan wydawniczy
Rzut okiem
Czytelnia
FORUM
Redakcja

Inventory Polska
www.gry-online.pl - wortal rozrywkowy


Pyst
Aegnor, 27 sierpnia 2006
       [zobacz jak oceniamy gry]

Zalety:
+ kilka niezgorszych żartów
+ piosenka w wykonaniu Goodmana
+ mimo zapowiedzi sequel nie wyszedł
Wady:
- próba zarobienia na owocach cudzej pracy
- kilkanaście minut marnej rozrywki
- mało zabawne
- brak interakcji
- brak pomysłów
- za to się płaci
Krótko:
Ciekawostka dla fanów Mysta. Można zobaczyć pod warunkiem, że za darmo.

Sukces Mysta był niezaprzeczalny. Miliony "wybrańców" odwiedziły tę maleńką wyspę zagubioną pośród Wieków. Zastanawiałeś się kiedyś co by było, gdyby istniała naprawdę? Gdyby te ogromne rzesze graczy-turystów fizycznie się przez nią przetoczyły, znacząc szlak swej wędrówki paczkami po chipsach, puszkami po piwie i niedopałkami papierosów? Jeśli jesteś ciekaw odpowiedzi na te pytania, to możesz sięgnąć po produkcję Parroty Interactive pt. Pyst. Ale nie zdziw się jeśli nie znajdziesz tam tego, czego szukasz. Nie jest to bowiem żadna alternatywna wizja ani poważna adaptacja, a jedynie parodia Mysta, w dodatku niewysokich lotów.

Grę tworzy kilka "pocztówek" lokacji znanych z Mysta, zdewastowanych najazdem wirtualnych turystów. W sensie technicznym nie wygląda to źle, ale i nie zachwyca. Na każdej z nich jest kilka elementów interaktywnych, których kliknięcie skutkuje krótką, mniej lub bardziej (zwykle "mniej") zabawną animacją, filmikiem lub żartem. Do wstawek filmowych (kilku na krzyż) zaangażowano nawet Johna Goodmana w roli Króla Mattrusa, jednak nie wnosi on do tej miernej produkcji nic ciekawego. Ponadto możemy wysłuchać co na temat tego miejsca mają do powiedzenia nasi przewodnicy, a także obrócić kartkę i przeczytać wrażenia jednego z wcześniejszych odwiedzających. Żarty są przekrojowe - wyśmiewany jest Myst, gry w ogóle, telezakupy, artysta wcześniej znany jako Prince, Archiwum X, wegetarianizm, hakerzy, amerykański kult zdrowej sylwetki, horoskopy itd. Niektóre są całkiem udane, większość nie miała jednak tego szczęścia. By pogłębić podobieństwo do Mysta, twórcy parodii nakręcili swój film z rodzaju "Making of". Nic wartościowego z niego nie wynika, poza konkluzją, że przynajmniej oni dobrze się bawili przy tej produkcji. A poza tym... nie ma nic. Na tym istota Pysta się kończy. The end, le fin, das Ende.

Całość przechodzi się w kilkanaście minut - czyli mniej więcej tyle ile trwa czkawka. Obie są równie zajmujące. Na pocieszenie można tylko dodać, że mimo szumnych zapowiedzi i wypuszczenia dema nie ukazał się planowany sequel Driven: The Sequel to Pyst. Parroty Interactive wydało jeszcze kilka zgrzebnych parodii (m.in. Star Warped, X-Fools) i zniknęło w odmętach bankructwa.

Podsumowując - Pyst nie jest dobrą przygodówką. Nie jest w ogóle przygodówką. Nie jest nawet grą. To zbiór kilku mało interaktywnych obrazków, próbujący cynicznie wyciągnąć od graczy kasę na fali popularności pierwowzoru. Twórcom nie starczyło nawet motywacji by w podobny sposób sparodiować poszczególne Wieki - w Pyst widzimy tylko "podstawową" wyspę. Całość nie byłaby zła jako darmowy flash na ogólnodostępnej stronie internetowej, ale jako komercyjna produkcja jest po prostu nieporozumieniem. Tym posunięciem twórcy nie ośmieszyli Mysta, tylko siebie i tych, którzy wydali 15 dolarów na to badziewie. Trochę to sporo jak na kwadrans wątpliwej zabawy.

Dwie rzeczy są w Pyst godne uwagi - sam pomysł ukazania zdewastowanego Mysta i piosenka "I'm Pyst" w wykonaniu Johna Goodmana. Pomysł można rozwinąć samemu, piosenkę zgrać do mp3-ki, a Pysta odłożyć do szuflady. Głęboko.

Copyright (c) Michał Czajkowski. Wszelkie prawa zastrzeżone.