Solucja - Flight of the Amazon Queen
www.gry-online.pl - wortal rozrywkowy


Flight of the Amazon Queen
Solucję przygotował Virgo

Cześć, jestem Sparky, pierwszy (i po prawdzie jedyny) mechanik Królowej Amazonii oraz najlepszy (i również jedyny) przyjaciel Joe Kinga, najlepszego pilota Ameryki Południowej. I jednocześnie niespełnionego Romeo. Już nieraz pakowaliśmy się przez to w kłopoty, jednak tym razem los przeszedł samego siebie. A wszystko zaczęło się w...

RIO DE JANEIRO

Czas nas gonił więc zostałem w samochodzie, a Joe poszedł po Faye Russel - gwiazdę wielkiego ekranu, którą mieliśmy przetransportować na plan zdjęciowy jej nowego filmu. Jednak w jej pokoju spotkał jedynie swojego konkurenta - niejakiego Andersona. Po chwili czarusia już nie było, za to Joe został w zamkniętym pokoju. Najpierw próbował zwrócić moją uwagę krzycząc przez okno, jednak zajęty czytanie nowego komiksu zapomniałem o całym świecie. Musiał się więc zdać na siebie. Pociągnął więc za sznur od kurtyny i zdjął z manekina perukę. Następnie zabrał dwa leżące na podłodze prześcieradła, połączył je ze sobą i przyczepił do kaloryfera. Korzystając z tak spreparowanej liny zjechał na dół.

Będąc na zapleczu Joe przesunął drabinę i z jej pomocą zabrał sztuczne piersi oraz łom. Następnie udał się do holu hotelowego. Przy wyjściu stali ludzie Andersona, więc porozmawiał z boyem hotelowym na temat leżącego na blacie klucza. Był to klucz do garderoby gwiazdy dzisiejszego wieczoru - Loli i jedynie jej przyjaciele mogli go zabrać. Na szczęście Joe dawniej był w krótkim i dość burzliwym związku z Lolą. To wystarczyło, aby boy pozwolił zabrać klucz. Niestety samo spotkanie z Lolą nie było zbyt miłe, jednak obiecała pomóc byłemu jeśli tylko przyniesie jej ręcznik. Joe wrócił więc do pokoju Faye i za pomocą łomu dorwał się do stojącej w nim skrzyni. Zabrawszy z niej ręcznik wrócił do Loli i otrzymał od niej... czerwoną suknię. Po założeniu jej oraz dodaniu sztucznego biustu i peruki Joe nie miał już najmniejszego problemu z dotarciem do auta. Za to ja miałem problem z rozpoznaniem go i początkowo sądziłem, że to jakaś zjawiskowa piękność zainteresowała się moją skromną osobą. Czar prysł, kiedy czarnowłosa nimfa męskim głosem obwieściła, że jedziemy na lostnisko...

Niestety goryle Andersona zbyt szybko się zorientowali w podstępie i ruszyli w pościg. Na szczęście pod słomą była beczka z benzyną, wystarczyło ją wylać na ich samochód. Na lotnisku Joe musiał jeszcze tylko nieco obić Andersona i mogliśmy lecieć.

AMAZONIA

Niestety zapas pecha ciągle był u nas wysoki i z powodu burzy musieliśmy awaryjnie lądować. Pech chciał, że wylądowaliśmy na jeziorze, a samolot zaczął nabierać wody. Ja jestem do takich sytuacji przyzwyczajony, Faye najwidoczniej nie była - mocno zmyła Joemu głowę. Na tyle mocno, że ten postanowił tym razem działać szybko. Ode mnie zaś dostał kilka kiełbasek, a z worka podróżnego zabrał nóż i zapalniczkę (niestety bez krzemienia).

Po otwarciu włazu okazało się, że nasza sytuacja nie przestawia się najlepiej - w wodzie kłębiły się piranie. Od czego jednak ma się sporo siły i kiełbaski w ręce ? Kiedy tylko odpłynęły Joe zabrał fragment śmigła, a następnie za pomocą noża odciął liść od jego korzenia i za pomocą śmigła przewiózł nas na suchy ląd. Tam przekonał Faye, aby została ze mną i obiecał poszukać dla mnie komiksu, który się zniszczył, po czym ruszył ścieżką na północ. Daleko jednak nie zaszedł, gadająca papuga przekazała mu wiadomość od niejakiej księżniczki Azury, która została porwana i prosiła niejakiego Trader Boba o pomoc. Kiedy tylko papuga odleciała Joe ruszył za nią, wcześniej przy pomocy noża odcinając zwisające z drzewa pnącze. Niestety po chwili napotkał kolejną przeszkodę - goryla blokującego dalszą drogę. Po tym jak Joe zwrócił mu uwagę, iż goryle żyją w Afryce ten przyznał mu racje i zniknął. A nasz pilot mógł ruszyć dalej.

Niestety w tym samym momencie Faye miała dość czekania i postanowiła sama udać się po pomoc. Ja zostałem na miejscu, ktoś musiał pilnować samolotu. A nasz bohater udał się tymczasem do wioski tubylców, gdzie swoją siedzibę miał tajemniczy Trader Bob. Od razu skierował się do jego otwartego 24 godziny na dobę sklepu, gdzie odnalazł poszukiwaną przez siebie papugę. Po krótkiej rozmowie z Bobem zgodził się pomóc mu uwolnić Azurę, tak jakbyśmy nie mieli swoich problemów. Przy okazji przehandlował kiełbaski Bobowi, a za otrzymane pieniądze kupił odkurzacz (chyba sam do końca nie wiedział po co). Próby kupienia czegokolwiek innego spełzły na niczym więc porozmawiał z papugą oraz czyszczącą półki narzeczoną Boba. Od niej dowiedział się o żyjących w dżungli misjonarzach, którzy nauczyli ją mówić po angielsku oraz jak ich odnaleźć. Po otrzymaniu tych informacji Joe powrócił na szczyt i tym razem skierował swoje kroki do dżungli. Tam, kierując się prowadzącą na północ ścieżką natrafił po pewnym czasie na dwóch podróżników - byłych więźniów Amazonek, którzy koniecznie chcieli wrócić do ich niewoli. Bud gotów też był zapłacić sporo pieniędzy za lekarstwo na wysypkę, jaka go dotknęła. Z kolei Skip okazał się tak jak ja kolekcjonerem komiksów i podarował Joe'mu komiks, o który go prosiłem.

Oczywiście nie mógł sobie odmówić przyjemności przeczytania go i znalazł kawałek wyrwanej strony. Mając komiks od razu wrócił do mnie, jednak nie był zbyt zachwycony zniknięciem Faye. Ja też nie byłem zachwycony otrzymaniem nie do końca kompletnego komiksu, więc pozwoliłem mu go zatrzymać. Dałem mu też pilnik, z którym już w kieszeni udał się tym razem na południe. Tam, za pomocą liany naprawił most i zabrał leżącego po drugiej stronie rzeki banana. Następnie wrócił do miejsca, gdzie spotkał Buda i Skipa, aby kontynuować eksploracje dżungli. Kierując się w lewo od wodospadu trafił na... różowego dinozaura. Po krótkiej rozmowie okazało się, że to poznany wcześniej goryl, na szczęście sugestia, że nie istnieje znowu okazała się skuteczna. Nie skorzystał jednak z odblokowanego dostępu do wydrążonego pnia drzewa, a ruszył dalej na południe, gdzie spotkał misjonarzy nawracających małpy. Najpierw porozmawiał z Mary Lou, kiedy zaśpiewała zapewnił ją o wyjątkowości jej głosu, a następnie wymienił pilnik na słownik angielsko - pigmejski. Następnie porozmawiał z Jimem o leniwcach, po czym obierawszy nożem banana dał go środkowej małpce, za co otrzymał orzech kokosowy (którego również potraktował nożem).

Z nim wrócił do powalonego drzewa i przeszedł na drugą stronę kanionu. Idąc ścieżką natrafił na rój pszczół otaczających orchidee. Przy pomocy odkurzacza pozbył się ich i zabrał kwiat. Kawałek dalej natrafił na wielki kamień z wyrytą na nim płaskorzeźbą. Nie zdążył się jednak jej przyjrzeć, gdyż ktoś nadchodził. Joe ukrył się i z ukrycia obserwował jak Amazonka wchodzi do ukrytej jaskini. Niestety powtórzenie tych samych czynności przez niego było nieco bardziej spektakularne.

Joe trafił do więzienia Amazonek. Po krótkiej rozmowie ze współwięźniami Joe stał się bogatszy o pacynkę, a po chwili pojawiła się Faye. Po stosownych przeprosinach uwolniła go i zaprowadziła do sali tronowej Amazonek, skąd dość szybko wyszedł kontynuować misje ratowania Azury (i nas przy okazji). Od razu swoje kroki skierował do Trader Boba (mały hint - na prawo od wejścia do jaskini Amazonek znajduje się przejście do wzgórza). Mając słownik udało mu się porozmawiać z siedzącym na fotelu fryzjerskim wodzem oraz z miejscową szamanką, która obiecała mu lek na przypadłość Buda, jeśli tylko Joe dostarczy jej potrzebnych składników. Kolejnym rozmówcą był Bob, który za wręczony mu kwiat orchidei podarował Joemu siatkę na motyle. Naomi z kolei w czasie rozmowy poprosiła naszego pilota, aby zdobył dla niej perfumy na randkę z Bobem. Joe wrócił więc do mnie i za pomocą siatki wyłowił z wody perfumy ciśnięte tam przez Faye. Zanim jednak wrócił do sklepu udał się do siedziby Flody i z rabatki przed domem zabrał kwiat. Mając go ruszył wręczyć perfumy, za co otrzymał od Naomi nożyczki. Z nimi w kieszeni udał się do dżungli, a konkretnie do miejsca, gdzie wcześniej widział leniwca. Używając na nim zerwanego wcześniej kwiatu zmusił go do zbliżenia się, dzięki czemu mógł obciąć mu nieco sierści. Mając już dwa z trzech składników lekarstwa Joe udał się jeszcze do wodospadu, gdzie ryba próbowała złapać chrząszcza. Za pomocą siatki ubiegł ją. Wrócił następnie do szamanki i wręczył jej mleko kokosowe, włosy leniwca oraz trzymane w odkurzaczu pszczoły. Z gotową miksturą od razu pobiegł do Buda, który odwdzięczył mu się sporą sumą pieniędzy. Za nie kupił od Boba płytę gramofonową (stoi obok butelek z alkoholem). Tak zaopatrzony Joe mógł w końcu udać się na dokładniejszy obchód siedziby Flody. Recepcjonista, wziąwszy Joego za sprzątacza pozwoliła mu wejść zaznaczając, że nie może wchodzić do biblioteki z powodu znajdującego się tam tajnego przejścia. Joe dwa razu nie dał sobie powtarzać, od razu udał się do biblioteki, przesunął stojącą na regale białą książkę i puścił na gramofonie swoją płytę. I jakoś tak dziwnie niechcący znalazł tajne przejście. Jak więc mógł nie skorzystać?

Od razu wszedł za pierwsze widoczne drzwi i zza paczek w magazynie wyciągnął otwieracz do puszek. Wrócił więc na górę i udał się korytarzem w dół. Tam najpierw porozmawiał z Johnem, który powiedział mu gdzie może być przetrzymywana Azura, a następnie sprawdził drzwi na wprost niego. Niestety John okazał się strasznym służbistą i nie chciał wpuścić naszego pilota do pokojów. Joe ruszył więc dalej w dół korytarza, gdzie z kolei napotkał Klunka. Ten również nie pozwolił mu skorzystać z pilnowanych przez siebie drzwi, jednak rozmowa z nim pokazała, że to tylko góra mięśni z mózgiem w zaniku, która tylko by jadła. Powiedział też nieco o specyfiku doktora Ironsteina. Na razie jednak ta wiedza nie była przydatna, więc Joe ruszył dalej. Za kolejnymi drzwiami stał kolejny wikidajło - Henry. Pod względem służbistości podobny do pozostałych jak dwie krople wody. Niestety zbyt wiele też nie chciał powiedzieć. Joe postanowił więc skorzystać z mijanego wyjścia ewakuacyjnego i tak trafił do laboratorium doktora. Z szafki zabrał miksturę odwracającą efekt działania mikstury, jaką wypił Klunk i ruszył schodami na górę. Tam spotkał poszukiwaną przez siebie księżniczkę. Dowiedział się od niej wielu rzeczy na temat Ironsteina oraz kto ma klucz do jej celi.

Na razie Joe wrócił na górę i przeszukawszy kanapę znalazł nieco pieniędzy. Następnie udał się do kuchni, gdzie od opryskliwego kucharza dowiedział się, że doktor ma wrażliwe zęby i nie może jeść wszystkiego. Chcąc mu nieco pomóc Joe udał się w znane wcześniej miejsce po banana. Wychodząc zabrał leżący na biurku recepcjonistki ołówek. Już z bananem (wcześniej go obrał) wrócił do kucharza i wręczył mu go. Ten na szczęście poszedł sobie, więc Joe mógł pomyszkować z spokoju po przybytku. Szybko zabrał sobie zapas serowych chrupków oraz puszkę jedzenia dla psów. W sąsiednim pomieszczeniu zabrał z torby list do Johna, a z szafki na której leżał hełm - zabawkę dla psa. Mając to wszystko powrócił do tajnego bunkra.

Za pomocą listu odciągnął Johna, co pozwoliło mu zajrzeć do dwóch sąsiednich pomieszczeń. W pierwszym natrafił na rozpiskę wart, w drugim zaś - na sporo papierów na biurku. Przejrzenie ich zajęło chwilę, ale było warto. Przesunięcie szafki dało także efekt dość oczekiwany w postaci ukrytego za nią sejfu. Niestety na razie nie do otworzenia, więc Joe ruszył dalej. Następną napotkaną przeszkodą był Klunk. Na szczęście wystarczyło otworzyć puszkę z psią karmą, dodać do niej serum doktora i tak spreparowany przysmak podać osiłkowi. Potem pozostało tylko zakwestionować jego siłę i po kolejna przeszkoda wyeliminowana. W gabinecie doktora na biurku leżał notes ze odciskami słów z poprzedniej strony. Zastosowanie starej sztuczki z ołówkiem w roli głównej dało Joemu szyfr do sejfu. Pozostał jeszcze jeden pokój i ostatnia przeszkoda - Henry. Wystarczyło jednak mu powiedzieć, iż wzywa go Colonel Jackson do pracy w kuchni, a ten sobie poszedł. W następnym pomieszczeniu Joe znalazł wielką plansze ilustrującą plany doktora oraz książkę leżąca na biurku. Za pomocą noża udało się z niej wydobyć klucz do celi Azury. Wcześniej jednak Joe dorwał się do sejfu i zabrał z niego klucz oraz plany plecaka rakietowego. Pozostało mu już tylko uwolnić Azurę i wynosić się stąd. O ile pierwsza część planu nie napotkała trudności to z drugą trudności się pojawiły. Niemcy zorientowawszy się w ucieczce więźnia zamknęły główne wyjście odcinając dwójce zbiegów drogę ucieczki. Użyli więc manekinów do ukrycia się, a kiedy strażnik sobie poszedł Joe dowiedział się od Azury jaki był kod do drzwi i uciekli razem w stronę zachodzącego słońca ;)

A przynajmniej do wyjścia na dziedziniec, gdzie się rozdzielili. Chwilę potem Joe rzucił psu zabawkę czym odciągnął jego uwagę i mógł wejść do magazynu. Tam za pomocą klucza otworzył zamkniętą skrzynię z napisem TOP SECRET i przywłaszczył sobie rakietowy plecak. Mając go wrócił do fortecy Amazonek.

Tam otrzymał w podzięce od Azury róg tyranozaura, a po chwili pojawił się doktorek ze swoimi ludźmi. Cóż było robić, Joe aby ratować Amazonki i Faye musiał zgodzić się na dostarczenie Ironsteinowi kryształowej czaszki. Udał się więc do osoby, która mogła cokolwiek o niej wiedzieć - do wodza. Wódz wiele nie powiedział poza tym, żeby sobie dać spokój i zapomnieć o wszystkim. Joe jednak nie mógł sobie dać spokoju, więc udał się do przystani, gdzie czekała na niego łódź oraz dość osobliwy przewoźnik. Ten jednak chwilowo był zajęty wędkowaniem, które niespecjalnie mu wychodziło z powodu braku przynęty. Podarowanie mu żuka rozwiązało skomplikowany problem transportowy.

ŚWIĄTYNIA

Joe wszedł do środka i od razu natrafił na rozwidlenie dróg. Najpierw skierował się w prawo, gdzie spotkał Dinorata. Poczęstował go serowymi chrupkami, a później próbował zabrać sobie chociaż jedną mumie ze stojących we wnękach. Niestety w dłoniach zostały mu tylko ręka, czaszka z pierwszego pomieszczenia oraz noga i klatka piersiowa z drugiego. Wrócił więc do głównej komory i włożył fragmenty szkieletu w puste wnęki. Pozostałą rękę włożył w otwór w dziwnej maszynie po lewej, wrzucił do środka monetę i zagrał w jednorękiego bandytę. To otworzyło mu przejście dalej. Niestety chodnik okazał się iluzją i Joe spadł na dół, gdzie spotkał strażniczkę grobowca, która zadała mu bardzo proste pytanie (tutaj uznaje, że zamieszczanie odpowiedzi na to pytanie uwłaszczałoby inteligencji czytelników). Strażniczka zanim oddaliła się otworzyła wejścia do trzech jaskiń. Joe udał się w prawo. Po przejściu sporego kawałka drogi natrafił po drugiej stronie jeziora na jednego z ludzi Ironsteina, który jednak dość szybko się ulotnił. A w następnym pomieszczeniu spotkał trzy nieco martwe piękności. Jak się okazało były to trzy kochanki księcia, które teraz oczekują na jego przebudzenie. Po delikatnej sugestii, że odszedł on bez nich sprawiła, że zajrzały do sarkofagu, co spowodowało wypadnięcie kawałka bandaża. Joe nie namyślając się długo zaczął zabierać bandaż, a następnie zasugerował ponowne sprawdzenie czy książę nadal jest w środku. Po odkryciu jego zniknięcia jego byłe kochanki wyruszyły w podróż do innego świata. A Joe w tym czasie otworzył sarkofag, zabrał leżącą na podłodze koronę oraz nożem wyciął liany. Następnie zamknął sarkofag i przesunął go, odsłaniając kolejne tajne przejście. Niestety kolejne, gdzie podłoga była tylko iluzją.

Na dole przeciął skrzep żywicy powstały na jednym z korzeni i podniósł go. Potem pomajstrował nieco z przekrzywioną nieco głowa posągu na lewo od niego i po chwili miał już podniesiony z ziemii, gdzie wcześniej leciała woda niebieski klejnot. W kolejnym pomieszczeniu natrafił zaś na wcześniej spotkanego agenta, który teraz siedział uwięziony w klatce. Joe w swojej naiwności obiecał go jednak uwolnić. W następnym zaś pomieszczeniu za pomocą pacynki zabrał kamienny dysk znajdujący się w dłoniach posągu. Teraz mógł wrócić do pomieszczenia, gdzie znalazł niebieski klejnot i skorzystać z wajchy, jaka znajdowała się przy wielkiej kracie. Powróciwszy do znanego sobie miejsca Joe skierował swoje kroki do środkowego przejścia. Tam zamontował kamienny dysk na wystającym trzpieniu, założył na niego lianę, po czym wrócił do prawego ramienia olbrzyma. Tam naciągnął liany na olbrzymie kamienne koło i za pomocą swojego kija wprawił cały mechanizm w ruch. Z pomieszczenia, które się przed nim otworzyło zabrał kilof i wrócił do ust posągu. Tam, na samym końcu jaskini, za pomocą kilofa wyrąbał sobie przejście dalej. Rozwalił też za jego pomocą największy stalaktyt otrzymując dzięki temu kamień do zapalniczki, który tam od razu umieścił. Teraz udał się do lewego ramienia, a kiedy napotkał wielkiego białego węża owinął ramie szkieletu bandażem, zapalił tak skonstruowaną pochodnię i wystraszył gada. W nowym pomieszczeniu czekał go kolejny wybór dalszej drogi. Wpierw zdecydował się pójść wyjściem na prawo. Znalazł tam kolejne ciało, przy którym natrafił na dziwny kamienny posążek oraz dowód osobisty denata. Zabrawszy obydwa przedmioty ruszył dalej mijając m.in. dwa posągi wysyłające promienie lasera. Na samym końcu trafił na osadzony w kamieniu wielki kij. Wyciągnął go i cofnął się do centralnego placu. W prawym ramieniu opuścił za pomocą kija bejsbolowego kamienny kloc. Następnie wszedł w usta posągu, doszedł do jaskini, gdzie wcześniej wybił dziurę w ścianie i tym razem skorzystał z niej. Korzystając z wielkiego kija jako lewarku dostał się do krypty, ze środka której zabrał pośmiertną masę. Wyczyścił ją nieco resztką bandaża i wrócił do miejsca, gdzie znajdowały się laserowe jaszczury, idąc jednak przez drzwi znajdujące się w głębi pomieszczenia, którego bronił wąż. Tak przy okazji dostał się do miejsca uwięzienia Iana. Od razu chwycił się za wajchę, jednak nie dało to nic. Przecięcie liny trzymającej klatkę od dołu też nie wchodziło w rachubę, więc Joe poprosił więźnia, aby ją odwiązał. Teraz dopiero uzycie wajchy przyniosło oczekiwany skutek i Ian był wolny. Jak się jednak okazało nie miał on czaszki, miał za to broń i wszystko wskazywało na to, że potrafi z niej korzystać. Cóż więc było robić, Joe skierował swe kroki ku pierwotnemu celowi przeznaczenia i za pomocą maski użytej na głowie jednego z nich pozbył się przeszkody. Na końcu nowoodkrytego korytarza za pomocą kija z żywicą dolepioną na końcu wyciągnął zielony klejnot. Mając go wrócił do dinozaurów i udał się w lewo, gdzie wcześniej znalazł wielki kij. Wchodząc do pomieszczenia usłyszał krzyk Iana. Nie przejmując się tym umieścił klejnoty w miejscach na łzy posągu, po czym udał się przejściem w lewo. Od razu wyjaśniło się dlaczego chwilę wcześniej krzyczał. I zdaje się trzymał coś w ręce. Więc przed sprawdzeniem drugiego tajnego przejścia Joe udał się do miejsca, gdzie obecnie spoczywał Ian i zabrał z jego martwych rąk drugą kamienną figurkę (dla tych co nie pamiętają - prawe ramie, na samym końcu tajnego przejścia za sarkofagiem). Zabrał też nieco żywicy z wiadomego miejsca i za jej pomocą połączył dwie figurki w całość. Teraz mógł wrócić do uśmiechniętego już posągu Indianina i sprawdzić co kryje się w prawym przejściu. A była tam nieco większa wersja figurki, jaką sobie skleił i miejsce, gdzie można było coś wstawić. Wstawił tam więc swoją figurkę i zszedł schodami, jakie się przed nim ukazały.

A tam czekała na niego kolejna niespodzianka - labirynt i Dinorat. Częstując go za każdym razem chrupkami udało mu się cało wyjść z labiryntu. Zaraz za labiryntem czekała go nieco przysypana piaskiem mozaika, którą udało się dość szybko oczyścić za pomocą odkurzacza. Teraz pozostało tylko rozwiązać zagadkę - wcisnąć element ze ściany, który nie znajdował się na podłodze (dwa razy). Po dokonaniu tego czynu wrota do kryształowej czaszki stanęły otworem. Pozostało jeszcze przekonać strażniczkę, że jest się członkiem królewskiego rodu. Wystarczyło jednak pokazać jej koronę, aby otworzyła starożytny sejf z czaszką. Joe musiał już ją tylko zabrać, a następnie udać się do mijanego wcześniej olbrzymiego tronu (przed mozaikową zagadką). Przeczytawszy inskrypcje przy schodach ruszył obydwa boczne panele, co spowodowało pojawienie się nieco mniejszego tronu, na którym powrócił do... cywilizacji ?

DŻUNGLA

Kiedy doktorek w końcu sobie poszedł Joe zabrał stojący na pryczy kubek i zachował się jak prawdziwy więzień - zaczął nim uderzać w drzwi więzienia i krzyczeć. To pasjonujące zajęcie przerwało mu pojawienie się Faye oraz Andersona. Kiedy już sobie poszli musiał znaleźć jakiś sposób, aby dostać się do tajemniczego Valley of the Mists. Miał co prawda plecak rakietowy ale ten był pusty. I tutaj z pomocą przyszedł mu Commander Rocket, który w swoim komiksie napełnił swój plecak alkoholem. A alkohol można było kupić u Boba. Nie namyślając się długo Joe poleciał do niego i po nieco krępującym pokazaniu dowodu osobistego znalezionego przy denacie miał już alkohol. Pozostał problem ile należy go wlać do plecaka. I tutaj z pomocą przyszedłem mu ja. Kiedy pokazał mi fragment wyrwanej strony z komiksu powiedział mu, że mam wszystkie dodatki, jakie tylko wydano. To spowodowało, że jak oparzony wskoczył na liść i pognał do statku. Tam spomiędzy siedzeń wyciągnął fragment mokrego kuponu, połączył go z tym wcześniejszym i otrzymał instrukcje obsługi plecaka. Po jej przeczytaniu natychmiast napełnił go alkoholem, pobiegł czym prędzej na wzgórze i stamtąd poleciał w pogoń za Ironsteinem.

VALLEY OF THE MISTS

Po tym jak się ocknął i ruszył za Faye drogę zagrodził mu olbrzymi dinozaur. Joe ruszył więc przed siebie, minął głowę żującego jakiś kwiat olbrzyma i stanął przed krzewem pełnym takich samych kwiatów. Nożem ściął jedną z gałęzi i kusząc nią dinozaura przesunął go nieco. Teraz mógł przejśc dalej, jednak dalszą drogę zagrodził mu kolejny dinozaur, tym razem wybitnie mięsożerny. Na szczęście Joe miał przy sobie ciągle róg tyranozaura, wystarczyło raz zadąć i po kłopocie. Teraz pozostało już tylko wyeliminować doktora, który w wyniku małego zamieszania zmienił się w wielkiego dinozaura o mocach strażnika. Joe poniósł więc pistolet Ironsteina i spróbował strzelić do niego. Niestety ten odbił promień i biedna Faye zmieniła się w dinozaura. Po powrocie do normalnej postaci Joe kazał jej trzymać lustro tak, aby promień został odbity ponownie w doktora. Niestety, tym razem to Sparky został zmieniony w dinozaura. Po kolejnej przemianie Sparky dostał maskę pogrzebową, którą od razu założył. Joe strzelił trzeci raz i tym razem udało się, świat został uratowany. A my powróciliśmy do cywilizacji.

Copyright (c) Michał Czajkowski. Wszelkie prawa zastrzeżone.