
W pewnym momencie gry trafiamy do sklepu z kostiumami pod szyldem "Ben's Tailors". To nawiązanie do bardzo popularnej w latach 70-tych kreskówki pt. "Mr. Ben". Tytułowy jej bohater był statecznym angielskim dżentelmenem, który odwiedzał regularnie sklep z magicznymi kostiumami. Ekscentryczny sprzedawca z fezem na głowie proponował mu każdorazowo inne przebranie, po którego założeniu Mr. Ben przenosił się w fantastyczny świat i wykonywał najróżniejsze zadania wymagające odwagi i poświęcenia.

Przechodzenie do śnieżnego świata wiedźmy przez garderobę jest zapewne nawiązaniem do książki pt. "Lew, czarownica i stara szafa" C. S. Lewisa, rozpoczynającej cykl "Opowieści z Narnii". W tej powieści rodzeństwo Pevensie przechodziło przez starą szafę, znajdującą się w domu profesora Kirke, do fantastycznej krainy opanowanej przez podstępną Białą Królową.

Mimo fantastycznego charakteru przedstawionego świata, w Enchantii występuje sporo elementów z naszej rzeczywistości, które nijak nie mogły się tam dostać. Sprzedawcy domagając się pieniędzy "mówią" o dolarach, hasło do otwarcia skały brzmi "Sezamie otwórz się" itp.

Na gigantycznym wysypisku śmieci możemy znaleźć wrak statku o nazwie "Marie Celeste" pilnowany przez robota. Jest to aluzja do rzeczywistego okrętu "Mary Celeste" (wcześniej noszącego nazwę "Amazon"), z którym wiąże się niezwykle tajemnicza historia. Ta amerykańska brygantyna wypłynęła 7 listopada 1872 pod komendą kapitana Benjamina S. Briggsa z Nowego Jorku do Genui, wioząc na pokładzie 1700 beczek spirytusu. 5 grudnia napotkał ją na pełnym morzu brytyjski okręt "Dei Gratia", a kapitan zaintrygowany jej dziwnym kursem zarządził przeszukanie. "Mary Celeste" okazała się zupełnie opuszczona, bez jakichkolwiek śladów walki na pokładzie. Na talerzach znajdowały się nie dojedzone potrawy, znaleziono też nie dopaloną fajkę. W ładowni było pełno zapasów żywości, nie zginęły żadne dokumenty oprócz dziennika kapitana. Dziennik pokładowy urywał się na dacie 25 listopada, brakowało też jednej szalupy ratunkowej. Nikogo z 12-osobowej załogi nigdy nie odnaleziono. Historię tę spopularyzował Arthur Conan Doyle. W roku 1884 opublikował on pod pseudonimem opowiadanie "J. Habakuk Jepson's Statement", w którym opisał podobną, choć odpowiednio podkoloryzowaną i udramatyzowaną, historię okrętu o nazwie "Marie Celeste".