Recenzja - The X-Files Game
The X-Files Game - recenzja
Davero, 17 maja 2007
       [zobacz jak oceniamy gry]

Zalety:
+ historia nawet zaciekawia
+ wciąga sensacyjnym klimatem
+ Mulder i Scully, zwłaszcza dla fanów serialu
Wady:
- stosunkowo niewiele zagadek i to o niewygórowanym poziomie trudności
- możliwe problemy z orientacją podczas poruszania się w niektórych lokacjach
- konieczność poszukiwania niewielkich przedmiotów
Krótko:
Kolejny odcinek "Z Archiwum X", tym razem z graczem w roli głównej. Nastawiona bardziej na opowieść niż zagadki.

Telewizyjne "Z Archiwum X" pozostawiło mi w pamięci głównie motyw muzyczny z czołówki. Choć oczywiście i postacie głównych bohaterów - Foxa Muldera i Dany Scully zupełnie z niej nie uleciały; podobnie jak i klimat a'la naukowości wytłumaczeń, jakie dla paranormalnych zjawisk znajdowała żeńska część wspomnianego duetu z FBI, reprezentująca (inaczej niż w tradycyjnych wyobrażeniach) element logiczny, zdroworozsądkowy świadomości człowieka. Mulder z kolei, przekonany że "truth is out there", mógłby być uznany za paranoika, gdyby nie to, że serialowe fakty - pomimo starań ze strony Scully, aby je zracjonalizować - wydawały się potwierdzać jego wersję o spisku w rządzie, eksperymentach na ludziach i kontaktach z kosmitami. Nie inaczej wygląda i oś X-Files: The Game. Gry przygodowej zrealizowanej w technice FMV, mającej zapewne - w założeniu twórców - być jakby kolejnym odcinkiem w serii, którego akcję można by już jednak nie tylko śledzić, ale i w niej uczestniczyć.

Rozpoczynając ją spotykamy znaną nam z serialu parę z FBI podczas włamania do jakiegoś magazynu. Znajdują w nim jakiś czarny proszek, a z ich min wnioskować można, że potwierdza to jakieś ich przypuszczenia. Trudno dowiedzieć się jednak więcej, bo w wejściu pojawia się kilku mężczyzn rozpoczynając kanonadę. Błysk... Krzyk... Mulder wyskakuje zza osłony i celuje, ale... najwyraźniej nie ma do kogo.

Parę dni później oddział Biura w Seattle odwiedza Assistant Director Skinner, informując że Mulder i Scully zaginęli. Kto będzie ich szukał? Dobrze wiesz: agent Craig Joshua Willmore - twoje alter ego na kilka wieczorów, które spędzisz grając w X-Files. Rozgrywka koncentruje się wokół poszukiwania śladów i wychodzenia cało z opresji, do których one prowadzą. Można więc byłoby nazwać X-Files grą action-adenture, gdyby nie fakt, że określenie to zarezerwowane jest dla tytułów łączących łamigłówki z elementami zręcznościowymi. Tutaj akcja została zafundowana graczowi w sposób podobny do tego z pierwszej części Atlantis ze studia Cryo (R.I.P.). Trzeba więc w niektórych momentach podejmować szybko decyzje odnośnie do wyboru czynności czy ścieżki dialogowej, bo inaczej... inaczej agent Willmore kończy nie tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Aczkolwiek nieco zręczności też będzie potrzebne - podczas zabaw z bronią. Zrealizowane zostały one w stylu, dawniej niezwykle popularnych, "celowniczków". Trzeba zatem odpowiednio szybko utrafić celownikiem w postać wroga, aby wysłać go na łono Abrahama przy pomocy ołowianego walca ze spłonką, wypluwanego z gwintowanej rury służbowej broni, a Craigowi pozwolić cieszyć się nadal świeckimi przyjemnościami. Tak rozumianej akcji w grze jest sporo. Myślę, że stanowi ona równorzędny element w stosunku do części zagadkowej. Choć, przyznać trzeba, że ta ostatnia nazbyt rozbudowana w X-Files nie jest.

Najtrudniejszą i stanowiącą główne wyzwanie dla gracza częścią pracy agenta FBI okazuje się być znalezienie przedmiotów, które pozwoliłyby posunąć się dalej na drodze do odnalezienia Muldera i Scully. Może to i zgodne z rzeczywistym obrazem szarej rzeczywistości, ale w świecie gry komputerowej - żmudne i w sumie dość nudne oraz irytujące. Emocje te opadły mnie zwłaszcza w pewnym magazynie, który odwiedzamy niedaleko początku gry. Technika realizacji X-Files okazała się być tu jej przekleństwem. Lokacje prezentowane są w niej w formie "pokazu slajdów", co - mnie przynajmniej - sprawiało, w co większych z nich, kłopoty z orientacją. A kiedy mamy szukać jeszcze pośród tych rozmaitych widoków przedmiotów niemalże wielkości szpilki to... można chcieć po prostu zajrzeć do solucji. Aczkolwiek może nie być to w ogóle potrzebne ze względu na specyficzną opcję, którą oferuje X-Files. Włączenie "Artificial Intelligence" w menu gry powoduje mianowicie uruchomienie podpowiedzi, polegających na tym, że w prawym górnym rogu ekranu wyświetla nam się ikonka. Jeśli jest zapalona, to znaczy, że w danej lokacji jest coś do zrobienia. Jeśli rozbłyśnie jeszcze bardziej, to znaczy, że jesteśmy blisko miejsca, w którym to coś należy zrobić. Jeśli klikniemy na niej - u dołu zobaczymy obrazkową podpowiedź, jakiej to czynności okoliczności wymagają od agenta Willmore'a. Bardzo ciekawe, moim zdaniem, rozwiązanie. Choć kusi, będąc ot tak na wyciągnięcie ręki.

X-Files nie koncentruje się jednak na zagadkach, ale na wciąganiu w atmosferę, w toczącą się opowieść. Dlatego nawet polecałbym za długo nie męczyć się z polowaniem na zaginione piksele, żeby nie odeszło gdzieś napięcie wywołane zgłębianym sensacyjno-fantastycznym wątkiem. Dobrze jest też pamiętać, że przedmioty, na które można zadziałać rzeczami z ekwipunku nie zawsze są pokazywane jako hot-spoty. Czasami nic nie wskazuje, że można z nimi coś zrobić. Zdarza się to na szczęście rzadko i w sytuacjach, gdy dość oczywiste jest, czego należałoby spróbować. W ogóle zagadki z użyciem już znalezionych przedmiotów są niezbyt trudne - bez większych problemów można wpaść na to czego i na czym użyć.

W ekwipunku oprócz przedmiotów do użycia znajdziemy jeszcze PDA - cyfrowego asystenta, pełniącego funkcje notesu, mapy, urządzenia do wysyłania i przyjmowania maili, książki adresowej. To nie jedyna zdobycz techniki, z której Craig będzie korzystał podczas śledztwa - może korzystać z biurowego i domowego komputera (jak już odgadniemy login i hasło), oglądając zrobione zdjęcia, przeglądając bazy danych w celu dowiedzenia się więcej o danym nazwisku, adresie, numerze telefonu, czy w celu ustalenia tożsamości właściciela znalezionych odcisków palców. Daleko co prawda tym zadaniom do pamiętanych ze świetnego Spycrafta - są dość proste, niemniej jednak stanowią miłe urozmaicenie pośród typowego dla przygodówek szukania, używania, rozmawiania.

Miłym urozmaiceniem gry są także różne czynności, które można podjąć mimo, że nie są do niczego potrzebne. Można poczytać pozew rozwodowy żony Craiga, można posłuchać muzyki na jego domowej wieży (piosenki zmieniają się co rozdział!), można pooglądać sporo obrazów... Można też dokonać paru odkryć wydawałoby się istotnych dla śledztwa, które jednak niczego do niego ostatecznie nie wniosą, ale mamy satysfakcję, że wpadliśmy na to żeby np. sfotografować jakąś istotną rzecz. Pogadać też można nie tylko na tematy kluczowe dla sprawy, a czasem i zgodnie z - wybranym przez nas - nastrojem agenta Willmore'a w danej chwili różnie zareagować na następujące wydarzenia. Nie ma jednak mowy o żadnej nieliniowości rozgrywki (przynajmniej ja na taką nie trafiłem). Gracz ma co prawda niekiedy możliwość pewnego wyboru co zrobić (typu: pocałować Panią X czy nie pocałować, próbować zastrzelić przeciwnika czy trzasnąć go kijem, wysłać potrzebny formularz samodzielnie, albo poprosić o to kumpla z pracy), ale zdarza się to rzadko i nie ma właściwie wpływu na akcję. Choć oczywiście możliwości zawsze miło jest mieć.

Bardzo sympatycznie zaskoczyła mnie X-Files od strony technicznej. Filmiki wyglądają dobrze, slajdy również (zresztą nie każdy widok to statyczny slajd, niektóre to taki ruchome "mini-filmiki"). Mimo, że akcję obserwujemy właściwie ledwie na 1/3 ekranu, nie sprawia to dyskomfortu (przynajmniej na 19 calowym monitorze). Chwalą się twórcy też tym, że gra oferuje dźwięk 3D. Prawdą jest, że jeśli zmieniamy pozycję w stosunku do źródła dźwięku, zmienia się i on. Nie powiem jednak żebym podczas gry czuł się zanurzony w dźwięku dookólnym. Do muzyki przyczepić się nie można, a wspominane już kawałki z wieży Craiga są naprawdę ciekawe. Zawodzi jednak nieco oprawa dźwiękowa. Dźwięki otoczenia są zbyt ciasno zapętlone i miałem ciągle nieodparte wrażenie, że ten trel ptaka słyszałem już przecież przed trzema sekundami. Poza tym wszystko mi odpowiadało. No, i grze aktorów chyba najbardziej skorzy do krytyki redaktorzy pism o grach komputerowych nie powinni mieć wiele do zarzucenia. Dla fanów serii z pewnością wiele znaczyć będzie to, że zobaczą na ekranie swego monitora serialowych odtwórców ról Muldera, Scully, czy Skinnera. Pojawia się nawet jeden z tajemniczych rządowych(?) złych, którego pamiętam z telewizji, napawający się widokiem jednej ze śmierci naszego dzielnego agenta. Warto wspomnieć, że przewidziano opcję wyświetlania dialogów. Nieco irytujące jest natomiast ograniczenie miejsc zapisu gry do trzech. Czemu ono służy? Bóg raczy wiedzieć. Prawdę mówiąc większa ich liczba nie jest niezbędna, ale ja jakoś przyzwyczajony jestem trzymać wszystkie save'y od rozpoczęcia gry, aż do jej zakończenia. Tak na wszelki wypadek*.

The X-Files Game jest propozycją interesującą. Myślę, że może ciekawie zapełnić parę popołudni. Zwłaszcza jeśli ktoś lubi klimaty znane z telewizyjnej serii "Z Archiwum X". Przyjemna dla oka i ucha realizacja, przyzwoita historia, naprawdę niezła umiejętność wywoływania napięcia są jej niewątpliwymi zaletami. Choć wolałbym, żeby trudniej było wpaść na to, że fałszywe tropy, podsuwane przez twórców gry są fałszywe właśnie. Oceniając ją jednak nie jako interactive-movie, ale jako grę przygodową parę punktów trzeba odjąć za niezbyt wielką liczbę i stosunkową prostotę zagadek (oraz za mogący dezorientować - przynajmniej niektórych - sposób poruszania się, utrudniający poszukiwanie i tak nie zawsze łatwych do znalezienia przedmiotów). W sumie jest więc to gra bardziej dla mających ochotę uczestniczyć w opowieści, niż chcących godzinami łamać sobie głowy nad rozwiązywaniem zagadek. Mnie gra wciągnęła i sprawiła przyjemność (z elementami frustracji towarzyszącej poszukiwaniom "śladów"). W końcu, kto powiedział, że dobrze bawić się można tylko ścierając pot z czoła po piętnastej godzinie spędzonej na napełnianiu gazem balonu przedstawicieli cywilizacji argiliańskiej? ;)

* Podobno więcej niż 3 save'y można nagrać wciskając przy zapisywniu/ładowaniu stanu gry klawisz SHIFT. Dla mnie wiedza ta przyszła zbyt późno, ale może wy skorzystacie.

Copyright (c) Przygodoskop. Wszelkie prawa zastrzeżone.