Recenzja - Another World
Strona główna

Encyklopedia
Zapowiedzi
Recenzje
Solucje
Ciekawostki
Screeny
Grafiki
Zdjęcia
Filmy
Dema

FORUM

Kącik amatora
Kulisy produkcji
Plan wydawniczy
Rzut okiem
Czytelnia
Redakcja

Ścinki
The Inventory Polska
www.gry-online.pl - wortal rozrywkowy


Another World
Davero, 15 stycznia 2007
       [zobacz jak oceniamy gry]

Zalety:
+ klimat
+ udane połączenie konieczności bycia zręcznym i myślenia
Wady:
- niezbyt długa
- dla młodszych graczy minusem może być techniczna oprawa
Krótko:
Klasyka komputerowej rozrywki w nowym, ładniejszym wdzianku. Nie traci nic ze swego wdzięku, świetnej atmosfery, którymi raczyła na początku lat 90-tych.

Another World (a.k.a. Out of this World)... To dzięki niej zacząłem interesować się starymi grami - tak bardzo chciałem mojej lepszej połowie pokazać czym fascynowałem się u zarania przygody z komputerową rozrywką. Wówczas odkryłem, ku mojemu zaskoczeniu, że nie tylko ja uważam starsze gry za warte uwagi i dziś, ale że internet pełen jest serwisów i for poświęconych tej tematyce. Jedną z ulubionych zabaw ich uczestników bywa rozważanie, remake jakiego to sławnego starszego tytułu byłby najlepszym pomysłem. Że przedsięwzięcia takie nie są pozbawione sensu przekonuje sukces świeżej jeszcze Ankh czy wysokie oceny nieco dawniej wydanej Bad Mojo: Redux. Stare treści w starej skórze i tak przemawiają do fanów. W nowej skórze tym łatwiej mogą zdobyć nowych. Bo ową treścią starsze gry niejednokrotnie w niczym nie ustępują współczesnym pozycjom, a nawet - zdaniem wielu - przewyższają je, mając w sobie "to coś", o czego brak oskarża się nieraz wiele obecnie wydawanych tytułów. I Another World, jedna z najsławniejszych "starych gier", doczekała się wprowadzenia w świat najnowszych "Okienek" w nowej oprawie graficznej i dźwiękowej.

Kiedy Lester Chaykin zajechał z piskiem opon pod swoje laboratorium wieczorową porą, a ja usłyszałem pierwsze dźwięki muzyki z intra, poczułem mrowienie. Wiedziałem, że za chwilę rozpocznie swój eksperyment, który zakończy się rzuceniem go do "Innego Świata". Na razie popijał Colę, sprawdzając dane, a ja się uśmiechałem. Na Amidze oglądałem je wiele, wiele razy. Gdy już wyłonił się, wraz z wyrwanym z trzewi Ziemi biurkiem, w jakimś basenie, uratowałem go przed żarłocznymi mackami, które ruszyły zaraz by porwać potencjalną zdobycz. A kiedy stanął już suchą nogą na obcym lądzie, poczułem się "jak w domu". I choć niedawno grałem w napakowaną shaderami i eaxami Splinter Cell: Chaos Theory, Another World mimo że inna, bynajmniej nie wydawała się gorsza.

Nie wiesz gdzie jesteś, z oddali obserwuje cię jakiś lwo-podobny stwór, napotkane po drodze kolcogłowy okazują się dysponować jadem, który paraliżuje w kilka sekund... To jest naprawdę obcy, inny, groźny świat. Nie wiesz o nim nic, nie wiesz też jak wrócić do domu i czy jest to w ogóle możliwe. A gdy trafisz już na wyższą inteligencję, pożałujesz. Chociaż nie do końca. Z więzienia czmychniesz razem z Obcym, z którym odtąd będziecie sobie nawzajem pomagać w ucieczce... Ucieczce - z twojego punktu widzenia - nie dokądś, ale przed czymś. Może twój kompan wie więcej? Nie ma możliwości sterowania nim, ani wpływu na to, co zrobi. Zresztą okoliczności dość często rozdzielają Lestera i Obcego, tak że każdy z nich musi sobie radzić na własną rękę. Ale nierzadko widzimy, co się z nim dzieje: kiedy ostrzeliwujemy się na moście, on ucieka przed strażnikami, kiedy my uciekamy, on pełznie nad nami szybem wentylacyjnym... Tworzy się więź; więź, która znajdzie swój wyraz w jednej z najbardziej klimatycznych scen końcowych (outro) jakie w grach stworzono.

Oprócz atmosfery, w Another World gracz znajdzie i sporo akcji. Zwykle możemy zatrzymać się i podziwiać widoki (choć chwila nieuwagi wystarczy, by jakaś macka mogła złapać Lestera na obiad), ale są też i momenty, w których na ekranie jest taki rwetes, że poczuć się można rzeczywiście samotnym uciekinierem w wielkim, obcym, wrogim mieście. Wdajemy się w strzelaniny, skaczemy nad przepaściami, umykamy przed falami wody, trafiamy na arenę... Przy czym przy strzelaninach trzeba się wykazać odrobiną myślenia taktycznego. Nasza broń może bowiem nie tylko zwyczajnie strzelać, ale także (po dłuższym przytrzymaniu "fire") wytworzyć energetyczną tarczę, a nawet potężny impuls energii, zdolny kruszyć ściany.

Istota interakcji jest więc w Out of this World typowo zręcznościowa, zaprojektowana w stylu zbliżonym do platformówek. Jednak najczęściej nie wystarcza po prostu biec w prawo (bądź lewo) i umiejętnie strzelać, czy skakać. Trzeba być pomysłowym i spostrzegawczym, inaczej łatwo zapędzić się w kozi róg i próbować pokonać tego czy innego strażnika, bez szans na powodzenie. Bo trzeba było mu na przykład najpierw odciąć ochronne pole siłowe, do zasilania którego dostać się można pod warunkiem rozwalenia odpowiedniej ścianki, co umożliwi nam zalanie wodą przepaści, a następnie dopłynięcie do celu. Stąd często zalicza się Another World do gier action-adventure. Biorąc jednak pod uwagę kierunek rozwoju gier przygodowych przez ostatnie kilkanaście lat, taki wniosek uznać należy raczej za zbyt daleko idący. To jednak zręcznościówka, choć z "elementami" rzecz jasna. Aczkolwiek od Superfroga dzieli ją - jako całość - moim zdaniem dystans sporo większy niż od Fahrenheita.

Oczywiście, jak to w tego typu grach drzewiej bywało, o zapisywaniu stanu gry można zapomnieć. Na tym przecież polegała trudność! Przejść cały "etap" bezbłędnie. Dzięki temu gra wystarczała na dłużej. Bo z każdą następną próbą cierpliwość gracza maleje, a rośnie prawdopodobieństwo kiksu. Jeden taki "etap" kojarzy mi się z Another World do dziś... Współcześnie gracze "rozpuszczeni" przez save'y pewnie nie zdzierżyliby już takich frustracji, jakie niegdyś byłyby dla nich chlebem powszednim. Wprowadzono więc do gry dwa razy więcej punktów, w których gra sama się zapisuje. Właściwie trudno sobie wyobrazić, żeby z sensem mogły być one poustawiane jeszcze gęściej. Ułatwia to znacznie rozgrywkę. Tak, że frustracji nabawić się można co najwyżej na skutek tego, że robimy nie to, co należy, aby przejść dalej, a nie ze względu na konieczność powtarzania siedmiu minut trudnej rozgrywki, bo przy końcu etapu omsknął nam się palec. Sprawia to jednak także, że gra się krócej. Choć mnie - który pomimo tylu lat od czasu ukończenia gry pamiętałem naprawdę sporo koniecznych do zastosowania rozwiązań napotykanych problemów - zajęła ona i tak parę godzin. Przed wyjściem z gry radzę jeszcze, na wszelki wypadek, notować kody na kartce, bo choć gra zapamiętuje je wszystkie automatycznie, to raz przytrafiło mi się ich niespodziewane zniknięcie i musiałem zaczynać od początku.

Tak więc wygląda Panie i Panowie Another World - tytuł, co do którego bez nadużycia można zastosować - zwykle nadużywane - określenie "kultowy". Paru zapaleńców z Magic Productions wespół z Ericiem Chahi zaprezentowało niedawno światu remake tej jednej z najsłynniejszych gier wszechczasów. My w Polsce, jak rzadko, mamy przy tym dodatkowy powód do zadowolenia, bowiem IQ Publishing wyda u nas grę w wersji pudełkowej (do tej pory można ją było nabyć zasadniczo wyłącznie w formie elektronicznej), w której oprócz Out of this World znajdziemy jeszcze soundtrack do niej, instrukcję z grafikami, pocztówkę z podpisem Erica Chahi oraz 20 minutowy film o powstawaniu gry. Prawdziwa wersja kolekcjonerska!

Gra oferuje przy tym możliwość zmierzenia się z Innym Światem tak w wersji oryginalnej - w 16 kolorach i w rozdzielczości 320x200, jak i podziwiania znacznie upiększonych teł oraz wybrania rozdzielczości wyższej nawet niż ta obsługiwana przez typowe dzisiejsze wyświetlacze LCD, mającej wpływ przede wszystkim na wygląd postaci. Można też wybrać dowolną kombinację tych elementów. Porównanie wyglądu w każdym z wypadków oferuje elektroniczna dokumentacja gry - najeżdzasz kursorem na obrazek i widzisz jaką zmianę wprowadza wyższa rozdzielczość czy zmiana teł. Voila!

Tła w grze moim zdaniem prezentują się naprawdę sympatycznie. Zwłaszcza, że sprawiają niekiedy nietypowe wrażenie, jakby były malowane pędzlem na płótnie... Przy ich tworzeniu nie tylko wykorzystano większą liczbę kolorów, wykonano je też z większą dbałością o detale rysowanych powierzchni, niekiedy starając się, na przykład, ukazać rozproszenie światła oddalającego się od źródła. Postacie natomiast... hmm... zastosowanie grafiki wektorowej na przełomie lat '80 i '90 było posunięciem nowatorskim, awangardowym. Umożliwiło stworzenie udanej animacji bez udławienia ówczesnych maszynek do grania. Dziś oczywiście, ruchy Lestera nie zrobią już na nikim wrażenia, ale w wyższych rozdzielczościach postacie wyglądają poprawnie, choć mało szczegółowo.

Kolekcjonerów, jestem przekonany, namawiać nie trzeba - Another World w wersji kolekcjonerskiej to gratka. Miłośników starych gier podobnie, bo przecież mieć i oryginalną i unowocześnioną wersję takiego tytułu, do której można wrócić w każdej chwili odpalając ją pod Windows, to było marzeniem wielu. Jeśli ty, czytelniku, nie należysz do żadnej z tych grup, a lubisz gry zręcznościowe, też - jak sądzę - powinieneś dobrze się bawić. Może nieco krótko, ale dobrze. Myślę, że zwłaszcza przy pierwszym spotkaniu, klimat "Innego Świata" wciąga, porusza. Masz też okazję zobaczyć jak wyglądała komputerowa rozrywka naście lat temu; jak przy pomocy prostych - z naszego punktu widzenia - środków potrafiono zorganizować graczom interesującą zabawę. Pozwoli ci to być może także inaczej spojrzeć i na współczesne gry, w których para idzie w gwizdek oprawy audio-wizualnej, a jak najlepsza jakość grafiki zdaje się stawać celem samym w sobie. A celem tym powinno być wciągnięcie gracza, wywołanie zaangażowania w to, co dzieje się na ekranie, umożliwienie przeżycia przygody, czyż nie? Another World to potrafi.

Dla miłośników gatunku i staroci gra bez dwóch zdań - zwłaszcza w takim wydaniu - zasługuje na pięć gwiazdek. Z kolei gracze młodzi, nie mający nic wspólnego z dawnymi grami i nie darzący ich żadną estymą, z pewnością w większości tak dobrze tego tytułu nie odbiorą, zwłaszcza jeśli szukają w grach przede wszystkim nowoczesnych doznań estetycznych. Z ich punktu widzenia trzy gwiazdki byłyby zapewne oceną odpowiednią. Wyciągając z tego średnią wystawiam Another World w wersji uwspółcześnionej, stworzonej w roku 2006, cztery gwiazdki.

Copyright (c) Michał Czajkowski. Wszelkie prawa zastrzeżone.