Zapowiedź - Zwierzęta z Elektrowni
www.gry-online.pl - wortal rozrywkowy


Zwierzęta z Elektrowni
Elum, 16 lipca 2007

Intro. Nieco znudzona i, na co warto zwrócić uwagę, pozbawiona jakiejkolwiek odzieży pani prezenterka daje nam jasno do zrozumienia - bohater, w którego już za moment się wcielimy to esencja zła. Mimo, że wygląda bardzo niepozornie ta bestia wywołuje kataklizm za kataklizmem, gdziekolwiek się pojawi. Z końcem świata włącznie. Ten z kolei, jak głosi popularna legenda, ma szansę nastąpić już wkrótce. Dokładnie w dniu, w którym nasz bohater po raz kolejny odwiedzi swojego przyjaciela.

Kim jest tajemniczy przyjaciel? Jak to możliwe, że napromieniowany, gadający pies w ciasnych galotkach jest aż tak niebezpieczny? Czy Zwierzęta z Elektrowni to jedna z najbardziej ekstremalnych przygodówek roku? Cóż, na pewno nie można jej uznać za typową. Na pierwszy rzut oka może się trochę kojarzyć z UFOs produkcji Artech Studios. Z tą różnicą, że w tamtej grze, o ile sobie przypominam, nie występowała ani jedna rosyjska aktorka porno.

Nie była też ona produkcją rosyjską. W przypadku Zwierząt z Elektrowni jest to o tyle istotne, że gra trafi do polskich sklepów w wersji kinowej, zlokalizowanej na bazie oryginalnej wersji językowej. To znaczy, że postacie będą mówić po rosyjsku! Zaryzykuję stwierdzenie, że jest to pewien przełom na polskim rynku. Do tej pory wszystkie wydawane u nas przygodówki musiały być obowiązkowo, jeśli nie "spolszczone", to chociaż "zangielszczone". Całe szczęście, że ta sama zasada nie obowiązuje w branży filmowej. Nie wyobrażam sobie oglądania niemieckiego lub francuskiego filmu z angielskim dubbingiem. Zwłaszcza w polskiej telewizji.

A wracając do samej gry, nie bez powodu ostemplowanej znaczkami "tylko dla dorosłych". Znajdziemy w niej bowiem cały arsenał nieprzyzwoitości. Są narkotyki, które można zażywać w dowolnych ilościach, są plakaty propagandowe nawołujące do zabijania bezbronnych gryzoni. A to dopiero początek! Główny bohater stara się komentować wszystko w specyficzny, czasem mocno złośliwy, innym razem zabawny sposób. Szczęśliwie wygląda na to, że ekipie lokalizującej udało się wyczuć atmosferę gry. Oby tylko w finalnej polskiej wersji nie znalazły się żadne nawiązania do bieżącej sytuacji polityczno-serialowej (w stylu radosnych żartów na temat Rysia z "Klanu").

Zagadki w Zwierzętach z Elektrowni są, przynajmniej na początku, łatwe. Na swój porąbany sposób oczywiście. Weźmy taki przykład. Aby zdobyć kosę należy: po pierwsze - wypić truciznę, po drugie - znokautować Śmierć (klasyczna postać w czarnym szlafroku, która zjawia się wszędzie tam gdzie ktoś umiera) nocnikiem wypełnionym po brzegi... zawartością nocnika. Brzmi logicznie, prawda? Zapewniam, że po dziesięciu minutach gry rozwiązania kolejnych zwariowanych zagadek zaczynają przychodzić do głowy same.

Od strony wizualnej bez rewelacji. Tła nie zaskakują jakością wykonania, ale też nie odstraszają brzydotą. Ciekawy patent autorzy zastosowali w cutscenkach. Żeby nie wyglądały zbyt sterylnie i sztucznie towarzyszy im efekt mocno zniszczonej taśmy, który skutecznie tuszuje wszelkie niedoskonałości. Ciekawym urozmaiceniem są też następujące po sobie pory dnia i nocy (dzięki grzybkom halucynogennym można ten efekt zobaczyć w przyspieszonym tempie).

Jak twierdzą przedstawiciele firmy Play, Zwierzęta z Elektrowni mają trafić do sklepów pod koniec sierpnia. Mówi się, że jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale ja tak sobie myślę optymistyczne - jeśli gra osiągnie zadowalający sukces (skoro nawet "Włatcy Móch" dali radę), może uda się jej pociągnąć za sobą kolejne rosyjskie przygodówki, których w ostatnich latach powstało całe mnóstwo. Fakt, że wiele z tych gier ze względu na swoją specyfikę nigdy nie doczeka się międzynarodowej wersji anglojęzycznej nie znaczy przecież, że nie uda się ich sprzedać w Polsce. W końcu nie od dziś wiadomo, że jako naród mamy z naszymi wschodnimi sąsiadami o wiele więcej wspólnego, niż Amerykanie i Brytyjczycy razem wzięci.

Jeśli gra Cię zainteresowała i chcesz dowiedzieć się o niej czegoś więcej, bądź sam(a) masz nowe informacje na jej temat, albo po prostu chcesz podzielić się wrażeniami, zajrzyj do tego tematu na naszym forum dyskusyjnym.

Copyright (c) Michał Czajkowski. Wszelkie prawa zastrzeżone.