Recenzja - Reprobates: U Bram Śmierci
Reprobates: U Bram Śmierci - recenzja
Forceman, 29 maja 2008
       [zobacz jak oceniamy gry]

Zalety:
+ fabuła i klimat
+ konsekwencja w prowadzeniu scenariusza
+ zróżnicowana rozgrywka
+ pisałem coś o klimacie?
+ cena
Wady:
- dla niektórych "czasówki" i elementy zręcznościowe
- polskie tłumaczenie
Krótko:
Kolejna czeska przygodówka czeskiego developera, który nie boi się obsadzić czasem w głównej roli bohatera o czesko brzmiącym nazwisku.

Główny bohater Reprobates z pewnością przeżył chwilę najszczerszego zdziwienia, gdy na skrzyżowaniu przez które właśnie przejeżdżał pojawiła się ciężarówka. Mógł nawet pomyśleć, że takie rzeczy, jak wypadek samochodowy zdecydowanie należą do wydarzeń spotykających innych, nie jego. Kiedy jednak po potężnym uderzeniu i ryku miażdżonej blachy Adam Raichl zobaczył białe światło majaczące na końcu świetlistego tunelu, z pewnością pomyślał, że albo on, albo kierowca drugiego auta w którymś momencie musiał popełnić błąd. Największy w życiu. Możliwe też, że ostatni.

Tak właśnie rozpoczyna się jedna z najlepszych gier przygodowych, w które grałem od... żebym to ja wiedział... od premiery Najdłuższej Podróży? Nie boję się ferować takich ocen, ponieważ Reprobates jest grą naprawdę świetną i wielką. Dawno nie zdarzyło się, żeby gra komputerowa wciągnęła mnie tak, że odłożyłem na bok czytaną książkę!

Adam Richel zaraz po podróży świetlistym tunelem budzi się na łóżku w małym blaszanym domku ustawionym obok innych mu podobnych, na wyspie pośrodku bezkresnego oceanu. Adam nie ma cienia bladego pojęcia gdzie się znajduje, co tu robi, ani czego się spodziewać. Z nadzieją, że to tylko sen, bardzo realistyczny sen, Adam stwierdza, że oprócz niego na wyspie znajdują się inni ludzie, którzy tak samo jako on nie mają pojęcia skąd się tutaj wzięli. W dodatku część z nich uparcie twierdzi, że wcale nie ma roku 2007, tylko na przykład jest początek lat siedemdziesiątych i w najlepsze trwa afera Watergate! Wśród zmieszanych i zagubionych mieszkańców wyspy znajdzie się nawet kobieta twierdząca, że jest sekretarką w World Trade Center w Nowym Jorku i martwi się, że w związku ze swoją niewytłumaczalną obecnością na wyspie może stracić pracę! Mieszkańców wyspy jest tylu, ile domków - czyli dziesięciu. Żaden z domków nie posiada drzwi, w każdym oprócz łóżka znajduje się jedynie ubikacja, prysznic, a także nocny stolik na którym każdego ranka znajdowane są biszkopty i woda. Wśród zdezorientowanej mikropopulacji wyspy krążą różne poglądy na to co znaczy ta cała sytuacja. Główny bohater dowiaduje się nawet od kogoś, że... są w czyśćcu.

Adam dowiaduje się także, że każdego dnia, w momencie w którym po raz trzeci w górującej nad wyspą wieży odezwie się dzwon, wszyscy mieszkańcy zapadają w sen, podczas którego mają okropne koszmary. Niezależnie gdzie by byli podczas trzeciego uderzenia dzwonu, zawsze następnego ranka budzą się w swoich domkach, a na stoliku obok znajdują świeżą porcję sucharów i wodę. Okazuje się także, że mieszkańcy wyspy przebywający na niej ponad dwa dni zniknęli bez śladu!

Adam niemal zupełnie przekonany, że jeśli nie do czyśćca, to z pewnością trafił do piekła, postanawia dostać się do wieży i zbadać tajemniczy dzwon pogrążający mieszkańców wysypy we śnie.

To, co sprawi, że pokochasz Reprobates, to żelazna konsekwencja w prowadzeniu scenariusza. Przez cały czas gry masz świadomość, że poczucie zagubienia w świecie gry jest absolutnie zamierzone przez autorów i licznymi sposobami intensyfikowane, niemalże aż do krańcowego stadium. Autorzy poddają zdezorientowanemu graczowi co chwila trop sugerujący inne wytłumaczenie zagadkowej fabuły i robią to w naprawdę doskonały sposób podnosząc skutecznie napięcie.

Podczas swojej przygody spotkasz bogatą galerię postaci. Na wyspie znajdują się ludzie z różnych państw, różnej płci, w różnym wieku i przede wszystkim o różnych charakterach i inaczej reagujących na zaistniałą sytuację. Wszystkie postacie są wiarygodne i mimo że nie będziesz zanadto wgłębiał się w ich przeszłość, to każdy z nich posiada przeszłość i jawi się jako indywidualna jednostka.

Grafika w grze wygląda bardzo dobrze. Jak to we współczesnej przygodówce point and click mamy "płaskie" tła i trójwymiarowe postacie. O tłach powiedzieć można tylko tyle, że są ładne (razić może jedynie statyczność drzew i trawy, choć już niemalże we wszystkich lokacjach fale oceanu zostały zanimowane podręcznikowo). Niesamowite natomiast jest wykonanie postaci. Są one bardzo realistyczne, tekstury udające ich skórę nie są jednolitymi powierzchniami - znajdują się na nich pieprzyki i zmarszczki. Na kolanach, czy łokciach sprawia wrażenie pomarszczonej. Brzmieć może to trochę śmiesznie, bo tak naprawdę, czy w w grze przygodowej chodzi o teksturowanie postaci? Oczywiście nie, jednak twórcom Reprobates, chcącym stworzyć grę stawiającą na klimat i w dużej mierze czerpiącej go z relacji między postaciami, udało się to naprawdę wyśmienicie. Oprócz starannego, ba, wzorcowego oteksturowania postaci, w grze widać niesamowitą dbałość animatorów (albo speców od motion capture) o gesty i mowę ciała. Dokładność oddania ruchów jest tak duża, że wykonujący fałszywy krok na wysokości Adam spadający w bezdenną przepaść przedstawia się aż niemiło realistycznie. Niezwykle sugestywne jest też zachowanie naszych rozmówców. Bohaterów Reprobates odbiera się bardziej jak ludzi, niż postacie z gry komputerowej, nie tylko zwracając na to co mówią, ale i jak przy tym gestykulują, na co patrzą, jak się zachowują. A zachowują się różnie. Część z nich szuka na wyspie samotności, część lgnie do ludzi i często możemy spotkać ich w grupkach.

Muszę jednak stwierdzić, że nie wszystkie postacie się udały. Właściwie to udały się wszystkie z wyjątkiem jednej. Tym niechlubnym wyjątkiem jest niestety główny bohater. Nie chodzi tu nawet o jego fizjonomię, czy twarz, które niczym nie odbiegają od szalenie wysokiego poziomu. Chodzi po prostu o to... jak Adam Richel jest ubrany. Bowiem oprócz czarnych jeansów i obciachowych traperów chodzi w puchowym bezrękawniku. Fuj! Zresztą, nawet niech już w nim sobie chodzi, jednak dlaczego nie ściąga go w tropikalnym klimacie? Kiedy ktoś z mieszkańców wyspy go o to pyta, on odpowiada, że chętnie by zdjął swoją kamizelkę, ale potrzebuje kieszeni na trzymanie zebranych rzeczy. Niby odpowiedź rozsądna, ale powiedzcie mi, ile tak naprawdę kieszeni może mieć taki bezrękawnik? Jak dla mnie niestety Adam ma złego stylistę i tyle. Jeśli taki "ciekawy" strój głównego bohatera był przemyślanym zamierzeniem autorów, to stwierdzam, że nie wiem co miał na celu, bo chyba nie takimi środkami kreuje się "sympatycznego gapcioszka". Obawiam się, że po prostu panowie z Future Games mają pecha do designu głównych bohaterów swoich gier. Animowany przez gracza w Black Mirror główny bohater jakoby pochodzący ze sfer arystokratycznych chodził w oczobitnej czerwonej koszuli wciągniętej w spodnie, a jego fryzura przywodziła na myśl uczesanie pana spod budki z piwem, niż kogoś pochodzenia szlacheckiego. Podobnie zresztą było w NiBiRu, w której główny bohater chodził w tandetnej skórzanej kurtce i jasnobłękitnych leginsach z fryzurą przywodzącą na myśl lata pięćdziesiąte i epokę fryzur a'la Alf.

Wróćmy jednak do naszej przygody. Na wyspie spędzicie parę ładnych dni eksplorując okolicę. Każdego ranka będzie się okazywało, że część z twoich sąsiadów po prostu zniknęła, a na ich miejscu pojawią się nowi, zdezorientowani i zagubieni mieszkańcy. Każdego kolejnego dnia także i Adamowi okolica będzie wydawała się dziwna i nieswoja. Gracz również będzie odczuwał obcość, ponieważ co dzień dobrze znane kąty wyspy pokazywane są z innych ustawień kamery. Każdego dnia ma się więc wrażenie, że relacje przestrzenne lokacji na wyspie nieco się zmieniły i trzeba na nowo odkrywać która ścieżka dokąd prowadzi. Z pewnością jest to zabieg, który nie wszystkim przypadnie do gustu, bo sprawia że naprawdę dużo czasu za każdym razem zajmuje nam rozeznanie się w nieco innej topografii wysepki, jednak uważam, że bardzo pomaga w utrzymaniu niesamowitego klimatu Reprobates i autorzy byli usprawiedliwieni stosując to rozwiązanie, które przez niektórych może zostać uznane za nieudane, bądź przypadkowe.

W Reprobates równie ważne, jak dochodzenie na wyspie jest to, co się Adamowi śni. A śnią mu się naprawdę nieprzyjemne koszmary. Wypadek samochodowy, bezkresna przepaść i on zawieszony na niestabilnej belce... Nie zdradzę, jakie znaczenie mają sny Adama, zachęcam was do odkrycia tego osobiście, bo jest co odkrywać!

Reprobates (w tłumaczeniu na język polski - Potępieńcy) to gra studia Future Games znanego przede wszystkim z Black Mirror. Reprobates mimo licznych cech wspólnych (fatalnego ubioru głównego bohatera) posiada wprawdzie cechy poprzedniczki, lecz w wyraźny sposób sygnalizuje nową epokę jeśli idzie o koncepcję przygodówek made by Future Games. Jak do tej pory scenariusz był mocną stroną gier czeskiego studia (bardziej lub mniej, powiedzmy, jeśli idzie o NiBiRu). W przypadku Potępieńców położono chyba największy jak do tej pory nacisk na opowiadaną historię, jej wiarygodność, czy jak wolicie prawdopodobieństwo i atmosferę. Wiele fabularnych zabiegów sprawiło jednak, że gracz utracił część możliwości znanych z innych gier przygodowych. Tak na przykład nie mamy tu niestety wielu opcji prowadzenia rozmowy, jest tylko jedna jedyna przygotowana przez autorów. Po wysłuchaniu rozmowy pojawia się następna pozycja na liście dialogów, którą należy kliknąć i znowu na jakiś czas zamienić się w bezczynnego widza fajnego animowanego filmu. Jest to nieco irytujące i zastanawiam się dlaczego autorzy nie woleli przygotować jednej dużej scenki, zamiast ją w taki sposób szatkować?

W grze pojawiają się elementy zręcznościowe, a także jeden duży etap rozgrywany na czas. Przyznać musicie, że są to rozwiązania co najmniej kontrowersyjne w grze nawiązującej do klasycznej formuły gry przygodowej i nie wszyscy je zaakceptują. Spieszę jednak poinformować, że sekwencji zręcznościowych jest niewiele i są one zrealizowane naprawdę świetnie. Granie w te sympatyczne minigierki nie powinno nikomu sprawić dużej trudności. Powiem nawet, że żałowałem, że nie było ich więcej, bo momenty, w których się pojawiały były dla Adama niezwykle dramatyczne (a także widowiskowe!) i ich pomyślne przejście decydowało o tym, czy Adam wybrnie z tarapatów, w jakich się znalazł. Etap rozgrywany na czas może być większym problemem, jednak ja i tutaj nie miałem większych trudności. Miałem nawet wrażenie, że program często oszukiwał na moją korzyść i zatrzymywał zegar wydłużając czas na znalezienie odpowiedniego rozwiązania (czasówek bowiem nie odmierza elektroniczny licznik, a kolorowy okrąg wokół którego zamyka się pomarańczowa obręcz).

Niestety, nie cała gra jest idealna. Właściwie nawet poniższe uwagi nie odnoszą się do samych twórców, a do jej polskiego dystrybutora. Niekonsekwentne tłumaczenie wyraźnie sugerujące nieznajomość gry przez tłumacza jest naprawdę straszne i osłabia efekt całości bazującej w dużej części na dialogach i rozumieniu tego, co dzieje się na ekranie. Mój niesmak podczas grania w polską edycję Reprobates był tak duży, że często świadomie unikałem czytania podpisów dialogowych, ponieważ bałem się wytrącających z toku fabuły wpadek tłumacza.

Do wydania gry nie dołączono papierowej wersji instrukcji, znaleźć ją można tylko w wersji elektronicznej w folderze z już zainstalowaną grą. Co prawda nie wiem ilu graczy współcześnie interesuje się instrukcjami, jednak chyba lepiej znajdujące się na pierwszych jej stronach wprowadzenie do Reprobates sobie odpuścić. Czytanie tego tekstu przed przystąpieniem do rozgrywki może zepsuć zabawę, ponieważ zdradza sporą część fabuły i jej niuansów. Reprobates jak już napisałem jest grą czerpiącą swoją siłę z wzorowego scenariusza, niemalże doskonale trzymającego gracza do ostatnich chwil w napięciu i niepewności i takie wybieganie przed orkiestrę zdecydowanie jej nie służy.

Reprobates jest przygodówką niezwykle wciągającą o wyśmienicie zbudowanym klimacie. Nie należy się jednak łudzić i sugerować przywołaną przez mnie Najdłuższą Podróżą - nie jest to powrót do korzeni gier przygodowych, tylko twór hybrydyczny wykorzystujący sporo elementów znanych ze starych dobrych produkcji adventure, ale stawiający przede wszystkim na klimat i przeżywanie go przez gracza.

Nie wspomniałem chyba o najdziwniejszej rzeczy odnośnie Reprobates. Gra została wydana u nas w cenie 19,99 zł! Osobiście nie byłbym zdziwiony, gdyby na pudełku widniała cena 59,99, a nawet i 79 zł.

Copyright (c) Przygodoskop. Wszelkie prawa zastrzeżone.