Mini recenzje - Art of Murder: Sztuka Zbrodni
www.gry-online.pl - wortal rozrywkowy


Art of Murder: Sztuka Zbrodni

Podobna do Still Life? Nie jestem fanem Still Life, ale granie w przygodówkę Microids przynajmniej sprawiało mi jakąś przyjemność. W Art of Murder największą przyjemnością było dla mnie oglądanie napisów końcowych. Z poczuciem ulgi, że to już koniec. Obiektywnie rzecz biorąc grze niczego nie brakuje. Jest intryga, trochę zagadek, całkiem ładna oprawa. Niestety zabrakło czasu, a może umiejętności, na dopracowanie szczegółów. Intryga nie trzyma w napięciu, zagadki są często wymuszone, a grafika nierówna. Pomijam fakt, że cała gra jest bardzo statyczna, a animacje skromne. Zakładam, że to wina niewielkiego budżetu i ograniczeń silnika Wintermute. Rozczarowany jestem natomiast wyglądem niektórych lokacji. Na przykład biura FBI, które w porównaniu z wnętrzami innych nowojorskich budynków wygląda bardzo amatorsko. Jak z zupełnie innej przygodówki.

Im dłużej grałem, tym bardziej raziły mnie w Art of Murder irracjonalne zachowania bohaterki. Mimo, że nie widzi ona problemu w noszeniu przy sobie wielu kilogramów śmieci i złomu, często odmawia schowania do kieszeni swoich pojemnych spodni całkiem zwyczajnych, niewielkich przedmiotów. Po które z czasem i tak trzeba wrócić. Co więcej, możemy wtedy zwykle usłyszeć wypowiadany rozbrajająco radosnym głosem komentarz Nicole, stawiający pod znakiem zapytania jej zdrowie psychiczne.

Oceniając Art of Murder właściwie powinienem odjąć pół gwiazdki z oceny końcowej za oficjalny video-wywiad, który ekipa City Interactive umieściła jako bonus na płycie z grą. Konkretnie za stwierdzenie: "wszyscy wierzymy, że to będzie najlepsza gra tego typu jaka w ogóle kiedykolwiek była wypuszczona". To normalne, że twórcy zwykle lubią zachwalać swoje dzieło. Ale są pewne granice.

Elum

Copyright (c) Michał Czajkowski. Wszelkie prawa zastrzeżone.