|
|
To naprawdę wspaniale, że znalazł się wydawca, który zebrał do kupy efekty prac Telltale Games i wydał w Polsce, na pachnącej jeszcze płytce. I od razu ładnie wydał, i dubbing dodał. Ale po kolei.
Przyznaję się bez bicia. Nie grałem w Hit the Road. Ale po Sezonie 1 na pewno sięgnę po ten komputerowy debiut najdziwniejszych detektywów, jakich świat widział. Zresztą, nie tylko świat; księżyc też. Sam i Max odwiedzają go w jednym z epizodów. I nie jest to największy absurd tej gry!
Wszystkie odcinki tworzą w sumie jedną, przezabawną całość. Nie gwarantuję, że co chwila będzie ci groził ból przepony, ale uśmiech na twarzy będziesz miał cały czas, kilka razy też na pewno zarechoczesz. Nie jest to częste w dzisiejszych produkcjach.
Oprócz humoru znajdziemy tu ładną, komiksową grafikę, fantastyczny, jazzowy soundtrack, multum intrygujących postaci pobocznych, nieco absurdalne, ale - w pokrętny sposób - logiczne zagadki, średnio udane zręcznościówki i zakochaną głowę Lincolna. Brawa należą się CD Projektowi (wydawcy, znaczy) za świetne wydanie. Świetny polski dubbing, oraz mnóstwo dodatków i oryginalną wersję językową na dodatkowej płycie DVD. Jednym słowem - świetne.
|
Sam i Max powrócili w wielkim stylu. Po latach nieudanych prób ponownego przeniesienia ich przygód na ekrany komputerów, w końcu sztuka ta udała się Telltale Games. Jednym z atutów nowego wcielenia policyjnego duetu jest z pewnością podział na epizody, pozwalające przedstawić różne, czasami bardzo odmienne historie. Jednak to, co jest największą zaletą gry, jest też i wadą. Niezbyt przeszkadzającą, jeśli w poszczególne epizody gra się zaraz po ich wydaniu, uderzającą zaś z całą mocą w przypadku zbiorczego wydania sezonu. Tą wadą jest mianowicie powtarzalność. W zasadzie każdy z epizodów można streścić następujących schematem - ustalenie co i jak, otrzymanie pomocy od Sybil, zdobycie pieniędzy na wynalazek Bosco, wielki finał. Dodatkowo poziom poszczególnych epizodów bywa różny. Obok rewelacyjnych (Abe Lincoln Must Die!, Reality 2.0) zdarzają się też znacznie słabsze (The Mole, the Mob, and the Meatball czy finałowy Bright Side of The Moon). Każdy jednak zawiera sporą ilość absurdu oraz doskonałych dialogów toczonych przez dwójkę protagonistów, którzy bez skrupułów szydzą ze wszystkich i wszystkiego. Cieszy również spora ilość nawiązań do współczesnych wydarzeń oraz popkultury (już niekoniecznie współczesnej).
Technicznie gra prezentuje się znakomicie. Jest kolorowo, trójwymiarowo i momentami nieco psychodelicznie. Całość doskonale podkreśla stonowana muzyka (chociaż zaliczanie jej przez Matesko w poczet jazzu jest grubym nadużyciem). Nie rozumiem tylko zachwytów nad polską wersją językową. Ani Jarosław Boberek, ani Wojciech Mann nie pasują zbytnio do powierzonych im ról. Mann jakby mniej, ale miło byłoby, gdyby od czasu do czasu jednak wykazał chociaż krztynę emocji. Tak samo niespecjalnie rozumiem zmianę, jaką dokonano w sekwencji psychoanalizy. Mam rozumieć, że poślubienie własnej matki (przez, przypomnę, osobę z zaburzeniami osobowości) jednak do gry oznaczonej PEGI 12+ się nie nadawało? Końcowa ocena dotyczy wersji angielskiej, w przypadku wersji polskiej - pół gwiazdki mniej.
|
|
|