Mini recenzje - Heavy Rain
Heavy Rain

Heavy Rain może się podobać bardziej lub mniej. To kwestia gustu. Nie ma natomiast wątpliwości co do tego, że gra jest lepsza od Fahrenheita. Prawie o pół gwiazdki.

Gatunkowo to wciąż ta sama mieszanka filmu interaktywnego i przygodówki z elementami akcji. Jednocześnie mam wrażenie, że w Heavy Rain to specyficzne połączenie cech jest lepiej wyważone, przemyślane. Gra jest dłuższa, "rozgałęzień" fabuły jest więcej. Co ważne, do końca pozostaje konsekwentna, bez mieszania w sprawę elementów science fiction, starożytnych klątw lub zaginionych skarbów Majów, czy innych Masajów. Zrezygnowano z idiotycznego zbierania bonusów. Wszelkie bonusy, w tym również konsolowe trofea, przyznawane są teraz za postępy w grze, prowadzenie akcji w odpowiednim kierunku. W Heavy Rain nie zobaczymy też napisu "game over", nawet jeśli prowadzona w danej chwili postać zginie. Podobnie jak w filmowym thrillerze, śmierć w grze oznacza dramatyczny zwrot akcji. Nie przerywa jej, ma za to wpływ na dalsze losy pozostałych bohaterów.

Oprawę Heavy Rain trudno porównywać z grafiką Fahrenheita, która już w momencie premiery nie wyglądała najlepiej (oprócz animacji). Tym razem firma Quantic Dream poszła na całość, dzięki czemu gra od strony wizualnej bez trudu dorównuje najgłośniejszym tytułom 2010 roku. Realistyczne lokacje, padający deszcz, sceny w tłumie - trójwymiar na najwyższym poziomie. Wspaniałe jest to, że nawet na ekranach telewizorów w grze zobaczyć można coś ciekawego (autentyczne, krótkometrażowe filmy francuskiej szkoły animacji Gobelins!). Również interfejs, którego początkowo trochę się obawiałem, prezentuje się bardzo estetycznie, można się do niego przyzwyczaić (w Fahrenheicie bywał nieprzyjemnie nachalny).

Heavy Rain to produkcja, o której w latach dziewięćdziesiątych marzyli miłośnicy filmów interaktywnych. Jej rozmach rzuca na kolana. Właściwie to chyba pierwszy film (ze względu na długość można powiedzieć - serial) interaktywny z prawdziwego zdarzenia. Daje graczowi złudzenie, że jest pełnoprawnym uczestnikiem, a nie tylko obserwatorem kolejnych scen. Wciąga, trzyma w napięciu, przy pierwszym podejściu naprawdę potrafi zaskoczyć. A nawet jeśli stara się też przypodobać tzw. publiczności masowej, to nie robi tego za wszelką cenę (scena seksu na szczęście nie jest obowiązkowa).

Podsumowując, choć Heavy Rain ma drobne skazy i niedoskonałości, bez wątpienia jest to jedna z ważniejszych gier swojej dekady. I cholernie zaostrza apetyt na kolejne gry Quantic Dream.

Elum

Copyright (c) Przygodoskop. Wszelkie prawa zastrzeżone.