Mini recenzje - CSI: Niezbite Dowody
CSI: Niezbite Dowody - mini recenzja
 Kamiko, 2010
       [zobacz jak oceniamy gry]

Niezbite Dowody różnią się od wcześniejszych 3 Wymiarów Zbrodni niezbyt istotnymi, w zasadzie kosmetycznymi zmianami. Gra, niestety, opiera się na tym samym silniku graficznym, co poprzedniczka, przez co poruszamy się po surowych, plastikowych miejscówkach, zmuszeni do oglądania maszkaronów typu pan Stokes (osobiście uważam, że aktor grający tę rolę powinien zaskarżyć twórców o stworzenie tak odpychającego wirtualnego modelu jego twarzy). Rozgrywka to wciąż ta sama rutyna i monotonia, a możemy ją określić krótko jako pobranie poszlaki odpowiednim narzędziem celem umieszczenia jej w odpowiednim miejscu w laboratorium. Ot i wszystko.

Zastanawia mnie, że ta gra ma na świecie oznaczenia "15" i "16+" natomiast u nas ukazała się ze znaczkiem "12" z dodatkowym ostrzeżeniem o przemocy. Moim zdaniem właściwym oznaczeniem powinno być "16+" (taką granicę wieku miały 3 Wymiary Zbrodni), a także dodatkowe ostrzeżenia o wulgaryzmach i wątkach seksualnych. Moje ostrzeżenie dla rodziców - nie nabierzcie się na ten znaczek "12" - jest cała masa doskonałych gier, w których dwunastolatek może ćwiczyć intelekt, rozwiązywać zagadki (także kryminalne), cieszyć się ciekawymi, zaskakującymi historiami, a także wspaniałą oprawą audiowizualną. Nie ma żadnego powodu, by brał udział w tej surowej rutynie i monotonii, nieciekawych historiach, narażony na nasiąkanie przekleństwami, tylko po to, by porównał sobie w umownym analizatorze DNA płyny ustrojowe. Naprawdę, dwunastolatek może robić całe mnóstwo znacznie ciekawszych rzeczy niż pobieranie resztek wydzielin z wirtualnej prezerwatywy, by rozgryźć sprawę związku dwóch lesbijek z Los Angeles. Obniżam ocenę za brak istotnych nowości w stosunku do poprzedniczki i nieadekwatny do treści znaczek "12".



Copyright (c) Przygodoskop. Wszelkie prawa zastrzeżone.