|
|
Fenimore Fillmore: Zemsta
|
Zrobił się z Fenimore'a Fillmore'a twardziel i nie za bardzo mu z tym do twarzy. O ile fajtłapa jakiego do tej pory znaliśmy wzbudzał sympatię i stanowił element dodający serii uroku, to teraz stał się nijaki. Prysnął humorystyczny czar, a twórcy nie dali nic w zamian. Gra rozpoczyna się od mocnego uderzenia: Fenimore i Rhiannon znajdują na pustyni umierającego człowieka, postanawiają mu pomóc, a ten przed śmiercią zdradza dziewczynie miejsce ukrycia skarbu. Niestety ciąg dalszy jest dla naszych bohaterów tragiczny: nadjeżdżają bandyci, strzelają Fenimore'owi w plecy, a Rhiannon porywają, aby wydobyć z niej informację uzyskaną od konającego. Historia zaczyna się nieźle, ale nie ma szans się rozwinąć. Grę kończy się w trzy godziny, a to, mając na uwadze cenę w momencie premiery (60 złotych), plasuje ją w górnej strefie najdroższych przygodówek (20 złotych za godzinę gry). Nie ma w niej żadnych wymagających zagadek logicznych, nie ma wielu dialogów oraz przedmiotów do użycia, są za to zręcznościowe strzelanki (na szczęście nietrudne) i czasówki. Gra jest w pełni trójwymiarowa i nie byłoby to takie złe, gdyby nie fatalna praca kamery. W niektórych miejscach musiałem się sporo naklikać, aby postać poszła tam gdzie chciałem.
|
Oto wybrakowany produkt.
Prace nad grą zostały nagle zawieszone - producent spakował więc to, co udało mu się naprędce zrobić i wypuścił ów nieudany zlepek jako pełnoprawny produkt. Żaden ze screenów, które znajdują się na opakowaniu nie pokazuje rzeczywistej gry, a wszystkie one pochodzą z fazy produkcyjnej - żadna z widocznych miejscówek i sytuacji nie jest dostępna dla gracza! Co gorsza, w tym, co dostajemy, sterowanie jest fatalne, a praca kamery potrafi doprowadzić do szewskiej pasji. Zagadki są zbyt proste, a już szczytem wszystkiego jest, że całość można ukończyć w 2, 3 godziny. Skandal!
|
|
|