Recenzja - Machinarium
www.gry-online.pl - wortal rozrywkowy


Machinarium
Matesko, 23 kwietnia 2010
       [zobacz jak oceniamy gry]

Zalety:
+ nie rozdrabniajmy się: gra jako całość
+ bardzo przystępna, ładna, grywalna...
+ ...i z miłym bohaterem
Wady:
- trochę krótka...
- za dużo łamigłówek, jak na mój gust
- dla maniaków: za prosta
Krótko:
Powiew świeżości w gatunku. Gra dopracowana w każdym szczególe, bardzo grywalna i właściwie dla każdego. Tym razem - naprawdę dla każdego.

Mówiąc o Machinarium, nie sposób nie zacząć od jej twórców i korzeni. Chociaż z drugiej strony, nie ma chyba takiej konieczności - po sukcesie Samorostów studio Amanita Design nie zostało kolejnym spośród tysięcy nieznanych twórców flashowych gier. Trudno w tej branży mieć własny, unikalny styl; Amanicie się udało. Po dwóch częściach popularnej serii (i kilku innych, mniejszych projektach) wydała więc pierwszą grę "full-lenght". I chociaż w Machinarium Jakub Dvorsky i spółka przenieśli się z surrealistycznych, kosmiczno-leśnych (?) klimatów w zupełnie inne (choć nie mniej surrealistyczne), wciąż widać tu ich styl. Cała gra zrealizowana jest w pięknej dwuwymiarowej grafice, ale zupełnie inaczej niż np. The Curse of Monkey Island, czy nie wydane jak na razie u nas The Whispered World. Tutaj każda scena wygląda jak ręcznie rysowany szkic koncepcyjny. Detale i szczegóły w każdej nowej lokacji powodują, że nie rzucasz się od razu na aktywne przedmioty, tylko najpierw rozglądasz się, podziwiasz. Czasem przy tym dodając długie, przeciągłe "łaaał...". ;)

O tak, piękna i niespotykana grafika to pierwsze, co rzuca się w oczy i zachęca do gry. Co nie znaczy, że historia Machinarium schodzi na drugi plan. Jest bardzo prosta - ale taki był zamiar twórców. Opowiada o małym robocie wyrzuconym na złomowisko. Dlaczego? Tego dowiadujemy się stopniowo w trakcie gry.

Pod względem rozgrywki nie wymyślono tu niczego nowego (co bynajmniej nie jest wadą). Machinarium to klasyczna przygodówka point n' click, w której gromadzimy przedmioty, rozwiązujemy zagadki i rozmawiamy z... Wrrróć! Nie rozmawiamy. Machinarium to gra bez słów. Ani jednego słowa! Cała fabuła, retrospekcje itp. przedstawione są w postaci skromnych animacji w dymkach nad głowami postaci. Zadziwiające, jak ciekawą historię udało się przedstawić w taki sposób. Wciągającą, czasem zabawną (przy jednej z retrospekcji chichrałem się dobrą minutę).

Co ciekawe, bohater może wejść w interakcję tylko z przedmiotami, które są w zasięgu jego kończyn, a nie, jak w większości gier przygodowych, całej widocznej lokacji. Za to jeśli chce po dany przedmot sięgnąć, potrafi znacznie wydłużyć i rozciągnąć swoje kończyny i tułów. No ale w końcu to robot.

O ile z łączeniem przedmiotów w inwentarzu większego problemu nie powinno się mieć, kłopot sprawić mogą łamigłówki logiczne. Ten apsekt gry zwrócił moją uwagę z dwóch powodów. Primo: łamigłówki są bardzo pomysłowe. Każda wymaga zupełnie innego podejścia. Secundo: jest ich dużo, co jest o tyle istotne, że niektóre są naprawdę trudne. Inna sprawa, że podołanie stawianym przez twórców wyzwaniom jest za to cholernie satysfakcjonujące.

Nietrudno więc w grze o utknięcie. Na szczęście, i na to twórcy znaleźli sposób (zapewne ukłon w stronę niedzielnych graczy). Możemy skorzystać z dwóch rodzajów pomocy. Klikając na żaróweczkę w prawym górnym rogu zobaczymy dymek nad głową bohatera sugerujący, co powinniśmy zrobić. Jeśli jednak i to nam nie wystarcza, możemy uzyskać dokładne rozwiązanie przejścia lokacji. Warunkiem jest ukończenie krótkiego poziomu nietrudnej minigierki (pojazd-klucz strzelający do przeciwników-pająków, klasyka). Urażeni powinni się czuć jedynie twórcy solucji, gdyż stają się w przypadku Machinarium niepotrzebni.

Całość dopełnia fantastyczna ścieżka dźwiękowa (dzięki uprzejmości polskiego wydawcy - dostępna osobno na płycie z grą), która wraz z grafiką współtworzy wyjątkowy klimat produkcji, jedną z jej największych zalet. Klimat, który sprawia, że nie można się od Machinarium oderwać. Przejście gry zajmuje kilka godzin (nie trzymałem stopera w dłoni), co dla niektórych może być wadą. Ja osobiście wolę jednak te kilka perfekcyjnie dopracowanych godzin, niż rozwlekanie na siłę i powtarzanie w kółko tych samych pomysłów.

Machinarium pochłania bez reszty i długo pozostaje w pamięci. Nie jest to może gra idealna, ale po prostu nie da się jej nie polubić. Dlatego oficjalnie umieszczam ją na mojej liście Gier Ulubionych na naprawdę wysokiej pozycji i polecam każdemu, kto żyw.

Copyright (c) Michał Czajkowski. Wszelkie prawa zastrzeżone.