Mini recenzje - Machinarium
Machinarium - mini recenzja
 Kamiko, 2010
       [zobacz jak oceniamy gry]

Nie jest to najlepsza przygodówka wszech czasów, ale na pewno jedna z najładniejszych. Zarówno wykonanie miejscówek, ogólna koncepcja świata, animacja, jak i podkład muzyczny sprawiają wielce pozytywne wrażenie. Na uwagę zasługuje zwłaszcza ręcznie rysowana grafika, która przyniosła twórcom nagrodę "Excellence in Visual Art". Zagadki są całkiem logiczne i dobrze wyważone, a badanie kolejnych miejscówek sprawia masę frajdy.

Sterowanie jest wygodne, choć trzeba się przyzwyczaić, że mały robot, którego prowadzimy, może badać jedynie najbliższe otoczenie, dlatego nie ma sensu przeszukiwanie miejscówki w punktach od niego oddalonych - najpierw musimy doprowadzić robota w miejsce, które chcemy przeszukać - inaczej niż w innych przygodówkach, gdzie możliwość przeszukania planszy jest niezależna od pozycji postaci na niej (z reguły postać sama dojdzie do punktu, który aktualnie badamy, a miejsca możliwej interakcji nie będą się uaktywniały i dezaktywowały w zależności od bliskości postaci). Największą wadą gry jest, niestety, jej krótkość - można ją ukończyć w ok. 5 godzin.



Machinarium - mini recenzja #2
 Virgo, 2010
      

Bez przesady można już powiedzieć, że czeska Amanita Design jest mistrzynią flashowych gier. Już Samorosty były produkcjami, które ze względu na historie, poziom zagadek oraz nieskomplikowane sterowanie potrafiły przyciągać osoby na co dzień stroniące od gier. Jednocześnie wcześniejsze produkcje wysoko podniosły poprzeczkę oczekiwań. Czechom pod wodzą Dvorsky'ego jednak udało się je spełnić z nawiązką.

Otwarcie trzeba jednak powiedzieć, że przygody małego robota są dość krótkie. Ale do licha, jak to jest zrobione! Mechaniczny świat fascynuje, od razu przypominając "Bajki robotów". Zresztą w wielu wywiadach Dvorsky zapytany o inspiracje na pierwszym miejscu wymieniał właśnie Lema (chociaż mało kto w recenzjach zwrócił na to uwagę). Tak z pewnością mógłby wyglądać świat Trurla i Klapaucjusza i w związku z tym nie dziwi, że wizerunki bohaterów oraz grafika z Machinarium znalazła się na materiałach z tegorocznego Euroconu/Polconu. A i nawet bez tych nawiązań miałaby spore szanse, bowiem jest po prostu piękna. Ręcznie rysowane, szczegółowe tła nie mają prawa się nie podobać. Podobnie sprawa wygląda z muzyką - jazzująca oprawa z miejsca wpada w ucho i utrzymuje się tam jeszcze długo po tym, gdy gracz dociera do szczęśliwego finału.

Jednak pomimo bajkowej grafiki nie jest to zdecydowanie produkcja dla młodszych wiekiem graczy. Skomplikowane zagadki, możliwość interakcji tylko z przedmiotami znajdującymi się w zasięgu rąk głównego bohatera oraz tematyka powodują, że przy grze dobrze bawić się będą głównie ci, którzy na przygodówkach zęby zjedli. I tylko szkoda, że gra tak szybko się kończy.



Copyright (c) Przygodoskop. Wszelkie prawa zastrzeżone.