Mini recenzje - The Next BIG Thing
www.gry-online.pl - wortal rozrywkowy


The Next BIG Thing

Jak zwykle u Pendulo: perfekcja wykonania, solidne rzemiosło, wspaniała grafika i... koniec. Główni bohaterowie niby są diametralnie różni, ale nic z tego nie wynika. Krótkie scenki z ich wspólnym udziałem są do bólu powtarzalne. Niby dochodzi między nimi do spięć, ale pokazano to bez polotu, potencjał ich przeciwieństw nie został wykorzystany. Pozostali bohaterowie są już lepiej zarysowani, ale co z tego skoro ledwie ich wszystkich poznajemy. Przy grze spędzimy najwyżej dwa dłuższe wieczory (ja spędziłem 6,5 godziny, z czego godzinę rozwiązywałem zagadkę z tangiem). A ten humorzasty humor to gdzie jest? Nie powiem, bawiłem się dobrze, kilka razy nawet się uśmiechnąłem. Ale to tyle. Tak naprawdę grę można potraktować jako prolog do ciągu dalszego. Świadczy o tym jej "długość", oraz końcówka, która zostawia autorom furtkę (ba, całe wrota!) do zaserwowania nam kolejnych części. Tylko czemu to wszystko za 80 złotych!?

Jackowsky


Gdyby nie wydania gazetowe, najpewniej nie zagrałabym wcale w The Next Big Thing. Wygórowana cena w połączeniu z niezbyt sympatycznie wyglądającymi postaciami ze screenów skutecznie zniechęcały do zainteresowania się grą. Teraz mogę uczciwie przyznać, że nie jest ona aż tak zła, jaką mi się zdawała, ale nadal uważam, że nie jest warta więcej niż cena czasopisma, do którego ją załączono.

Plusy to strona techniczna - grafika (mocne, wesołe kolory), udźwiękowienie, głosy większości postaci i ogólna mechanika rozgrywki (chociaż ponarzekać można na niezbyt czytelne przejścia w niektórych lokacjach).

Nie przypadły mi do gustu koncepcja plastyczna postaci (choć otoczenie jest sympatyczne) i humor (zdarzyło mi się uśmiechnąć jedynie w paru momentach tej cienkiej komedii). Główni bohaterowie to typowo zmarnowany potencjał - niby skaczą sobie do oczu, ale nic ciekawego z tego nie wynika. Twórcy każą nam wierzyć, że między nimi iskrzy, ale gracz przecież widzi, że to bujda na resorach. Zagadki są mało atrakcyjne, a dwie z nich zaliczyć należy do naprawdę absurdalnych. Gra jest mało wymagająca, a przy tym śmiesznie krótka, co w zestawieniu z jej ceną (w niektórych sklepach dochodzącą nawet do 80 złotych) budzić może jedynie niesmak.

W skrócie: The Next Big Thing to ładnie wyglądająca i nieźle brzmiąca, standardowa, mało wymagająca i siląca się na dowcip przygodówka, która zdecydowanie mogłaby być lepsza. I dłuższa. No i lepiej przetłumaczona.

Kamiko

Copyright (c) Michał Czajkowski. Wszelkie prawa zastrzeżone.