Zapowiedź - Broken Age
www.gry-online.pl - wortal rozrywkowy


Broken Age
Elum, 19 lutego 2014

Shay i Vella żyją w dwóch odrębnych światach. Nie wiedzą o swoim istnieniu, nigdy się nie spotkali. Shay mieszka na pokładzie kosmicznego statku-inkubatora zawieszonego w bliżej nieokreślonej przestrzeni. Jego jedynym kompanem jest komputer-mama dbający o to, aby Shay'owi niczego nie brakowało - z codziennymi rozrywkami włącznie. Problem w tym, że sztuczna inteligencja zaprogramowana na potrzeby kilkulatka zdaje się nie zauważać, że Shay dorasta. Co więcej, chciałby wreszcie poznać prawdziwy świat, przed którym "mama" z jakiegoś powodu za wszelką cenę próbuje go chronić.

Na tle problemów egzystencjalnych Shay'a historia jego rówieśniczki Velli wydaje się nieco bardziej skomplikowana. Dziewczyna mieszka wprawdzie wraz z kochającą rodziną w malowniczej wiosce, ale ta sielanka już wkrótce najprawdopodobniej się skończy. Vella ma bowiem zostać złożona w ofierze przerażającemu potworowi, który w zamian pozostawi w spokoju pozostałych mieszkańców. Wszyscy bardzo cieszą się z takiego obrotu sprawy. Nawet rodzina Velli przygotowuje się do "uroczystości" nie kryjąc podekscytowania oraz dumy, że to ich córka dostąpi takiego zaszczytu. Wydaje się, że tylko główna bohaterka dostrzega absurd sytuacji. I nie zamierza tak po prostu dać się potworowi pożreć...

Czuję się trochę nieswojo pisząc zapowiedź gry, która właściwie trochę już jest. Choć bardziej chyba jeszcze jej nie ma. Nie jest to oczywiście zupełnie nowa sytuacja. Zdarzają się przecież czasem zapowiedzi gier pisane już po premierze światowej, a przed premierą w Polsce. W przypadku Broken Age problem jest jednak inny. Polega przede wszystkim na tym, że choć odbyła się już premiera Broken Age: Act 1 (czyli pierwszego z planowanych dwóch) to w gruncie rzeczy wciąż nie za bardzo wiadomo czego się po ostatecznej, kompletnej wersji spodziewać. Nie wiadomo nawet, czy to co do tej pory zaprezentowano to połowa całości. Epizody od Telltale Games przynajmniej starają się być równej długości. A tutaj może się okazać, że akt drugi Broken Age będzie trzy razy dłuższy. Albo nawet cztery. Taki przykład.

Broken Age to swoisty eksperyment. Mam na myśli nie tylko finansowanie za pośrednictwem Kickstartera i całą tę machinę jaka ruszyła po kickstarterowym sukcesie projektu (nie ma wątpliwości, że firma Double Fine zmieniła oblicze gier komputerowych) zimą 2012 roku. Zdecydowano, że skoro gra powstanie, ponieważ przypadkowi internauci uwierzyli w obietnice Tima Schafera i obdarzyli Double Fine zaufaniem, to sama gra nie wystarczy. Mniej więcej tak narodził się równoległy serial dokumentalny pt. "Double Fine Adventure" (identycznie nazywano grę, zanim doczekała się oficjalnego tytułu), który od początku dokumentuje prace nad projektem. Począwszy od pierwszych pomysłów i szkiców zapisywanych i rozrysowywanych na kartkach w kratkę, a skończywszy na testach i poprawianiu ostatnich błędów tuż przed premierą. Innymi słowy, nawet gdyby gra ostatecznie miała nie spełnić oczekiwań i okazać się wielkim rozczarowaniem, zawsze pozostanie po niej jeszcze wyśmienity serial (do tej pory nakręcono czternaście ok. półgodzinnych odcinków) o kulisach jej powstawania, na razie dostępny jedynie dla dziewięćdziesięciu tysięcy tzw. "najbliższych przyjaciół" (przypadkowych internautów, którzy wsparli projekt finansowo), a docelowo zapewne dla wszystkich, którzy zdecydują się Broken Age kupić. Ot, taka nagroda pocieszenia.

Na szczęście chyba nie będzie aż tak źle. Wprawdzie Broken Age raczej nie zostanie - bo chyba nawet nie próbuje zostać - grą dekady, ale z drugiej strony od przeciętniaków też trzyma się z daleka. Na pewno mogą rozczarować się osoby oczekujące powtórki z Grim Fandango. Broken Age tak bardzo nie chce mieć z Grim Fandango nic wspólnego, że nawet fabularnie okazała się w pewnym sensie jej przeciwieństwem - GF opowiadała trochę o schyłku życia (a jeszcze bardziej o "życiu" po śmierci), tymczasem bohaterowie Broken Age znajdują się dopiero u progu życia. Pomysł przełączania się pomiędzy bohaterami w dowolnym momencie gry wcześniej pojawił się w Day of the Tentacle... ale na tym kończą się podobieństwa pomiędzy obiema grami. W Broken Age nie ma mowy o jakiejkolwiek współpracy prowadzonych postaci, wspólnym rozwiązywaniu problemów. Przynajmniej na razie.

Chwilami Broken Age kojarzyć się może też trochę z przygodówkami... Amanity Design. Jest coś w układzie lokacji, które miejscami sprawiają wrażenie nie związanych ze sobą plansz (zwłaszcza w świecie Velli). A może to wina specyficznej perspektywy? W każdym razie Tim Schafer nie ukrywa swojej fascynacji Machinarium. Gra pojawia się w pierwszych odcinkach "Double Fine Adventure", w odcinku drugim wystąpił nawet sam Jakub Dvorsky. Najbardziej jednak Broken Age podobna jest chyba do produkcji... Double Fine. Po prostu. Nie jest to klasyczna przygodówka w stylu LucasArts, lecz klasyczna przygodówka w stylu Double Fine, która w pierwszej kolejności spodoba się - poza miłośnikami gatunku grającymi we wszystko co się rusza - fanom hybrydowych Psychonauts i Stacking. Bo nie da się wejść dwa razy do tej samej rzeki. Podobno.

Brodaty "drwal" - bohater wczesnego dema/prototypu - powraca w Broken Age w niewielkim epizodzie.
Copyright (c) Michał Czajkowski. Wszelkie prawa zastrzeżone.