Czytelnia - Koniec LucasArts
www.gry-online.pl - wortal rozrywkowy


Koniec LucasArts
Elum, 4 marca 2004

Poniższy tekst napisany został pod wpływem decyzji, która padła ze strony firmy LucasArts 3 marca 2004. Jest on tylko i wyłącznie subiektywnym poglądem na sprawę jego, nie całkiem zdrowego psychicznie, autora.

3 marca 2004 - ta data z pewnością przejdzie do historii gier komputerowych. A przynajmniej powinna. Tego dnia bowiem, w godzinach wieczornych czasu środkowoeuropejskiego, świat obiegła wstrząsająca wiadomość. Firma LucasArts w oficjalnej informacji prasowej ogłosiła wstrzymanie prac i tym samym usunięcie z planu wydawniczego na 2004 rok Sam & Max: Freelance Police.

PRZED KOŃCEM ZAZWYCZAJ JEST POCZĄTEK

LucasArts Entertainment Company (początkowo LucasFilm Games) powstała w 1982 roku, jako odłam studia twórcy "Gwiezdnych Wojen" - George'a Lucasa, zajmujący się produkcją gier komputerowych. Pomijając milczeniem pięć pierwszych lat starań o zaistnienie na rynku, w 1987 roku światło dzienne ujrzała pierwsza produkcja tej firmy, o której śmiało można powiedzieć, że już na zawsze zmieniła oblicze komputerowej rozrywki. Maniac Mansion, bo o niej mowa, poza świetnymi recenzjami zdobyła również wiele nagród przyznawanych przez prasę branżową, w tym kilka tytułów "Game of the Year". Sukces medialny i komercyjny sprawił, że już rok później na półki sklepowe trafiła kolejna, podobna produkcja - Zak McKracken and the Alien Mindbenders. Niestety, ZMK pod wieloma względami był "zaledwie" klonem Maniac Mansion. Co innego The Secret of Monkey Island. Ukończona w dwa lata później przygodówka autorstwa Rona Gilberta, okazała się nie tylko strzałem w dziesiątkę i kolejnym przełomem na miarę Maniac Mansion, ale też niedoścignionym wzorem (dla wielu graczy w wieku emerytalnym jest nim zresztą do dzisiaj), który zapoczątkował trwającą przez kolejne lata modę na adventure.

SAM & MAX & STEVE

Na fali popularności gatunku w pierwszej połowie lat '90 powstały dziesiątki wartych uwagi tytułów. Jednym z nich był Sam & Max Hit the Road. Stworzona przez Steve'a Purcella ("ojca" Sama i Maxa), a wydana również przez LucasArts, mimo że była już "tylko" kolejną przygodówką firmy, bardzo szybko zdobyła sobie rzesze wiernych fanów na całym świecie i, podobnie jak jej poprzednicy, praktycznie już w dniu premiery uzyskała status gry wybitnej.

Na zapowiedź kolejnej produkcji opowiadającej o losach psa detektywa oraz jego nieco nadpobudliwego króliczego towarzysza, firma kazała czekać fanom prawie dziesięć lat. Co więcej oczekiwanie to nie było pozbawione mrożących krew w żyłach momentów. Na początku roku 2001 Infinite Machine, firma założona przez jednego z byłych pracowników LucasArts, ogłosiła rozpoczęcie prac nad sequelem Sama & Maxa. W produkcje zaangażowany miał być sam Purcell, a gra miała ukazać się jako exclusive dla konsoli Xbox. Niestety kontrowersje (mniejsza o to czy pozytywne, czy negatywne) jakie od samego początku wzbudzał tytuł nie uchroniły firmy od bankructwa. Ponieważ jej poprzednia gra okazała się komercyjną porażką, z początkiem 2002 roku Infinite Machine oficjalnie zakończyła działalność.

FREELANCE POLICE Z POWROTEM W LUCASARTS

Sam & Max: Freelance Police byłby, licząc chronologicznie, piętnastą przygodówką firmy. Grę oficjalnie zapowiedziano 27 sierpnia 2002 roku, zaledwie kilka miesięcy po zamknięciu Infinite Machine. Była to dla fanów ogromna niespodzianka. Po pierwsze dlatego, że LucasArts pracowało już wtedy nad Full Throttle: Hell on Wheels (projekt anulowano w sierpniu 2003), więc kolejnej adventure (lub action-adventure) raczej nikt się w najbliższym czasie nie spodziewał. Po drugie Freelance Police, w przeciwieństwie do Hell on Wheels i anulowanej wersji Sama & Maxa 2, zapowiedziana została jako jak najbardziej klasyczna przygodówka. Po raz pierwszy w pełnym 3D, po raz kolejny point & click gra miała szansę odnieść ogromny sukces. Wszystko na to wskazywało... aż do wczoraj.

LUCASARTS = LUCA$ART$?

Niestety, po prawie dwóch latach prac nad grą ktoś w firmie zadecydował inaczej. 2 marca był ostatnim dniem, w którym gracze mogli skakać z radości na myśl o zbliżającej się wielkimi krokami "przygodówce roku 2004". Dlaczego na kilka miesięcy przed premierą zdecydowano się anulować tak dobrze zapowiadający się tytuł? Trudno powiedzieć. Można co najwyżej przypuszczać, że jak zwykle w takich przypadkach, poszło o pieniądze. Najprawdopodobniej nie bez znaczenia był tu również fakt rotacji, do których doszło jeszcze w 2003 roku, na wysokich stanowiskach w LucasArts Entertainment Company. Niestety, ale oficjalna informacja prasowa, jaka ukazała się na stronie firmy w związku z wiadomą decyzją brzmi jak kiepska wymówka, mająca niewiele wspólnego z rzeczywistym powodem rezygnacji z projektu.

NIKT NIE CHCE GRAĆ W PRZYGODÓWKI!!!

...do takich pochopnych wniosków może dojść przeciętny gracz, tudzież redaktor serwisu lub czasopisma poświęconego grom komputerowym (nie wspominając o pracownikach Electronic Arts) po przeczytaniu smutnej informacji na temat Freelance Police na stronie LucasArts. Moim skromnym zdaniem jest to jednak taka sama odkrywcza prawda jak fakt, że gry komputerowe powodują choroby psychiczne, raka mózgu i odwapnienie kości. Przecież jedna gra nie może być odpowiedzialna za cały gatunek! To, że sprawdził się najczarniejszy scenariusz i firma, która w ogromnym stopniu przyczyniła się do rozwoju przygodówek oficjalnie przyznała, że nie jest w chwili obecnej gatunkiem zainteresowana, to nie jest jeszcze koniec świata. No... może troszkę. W każdym razie ostatnie kilkanaście miesięcy bez wątpienia udowodniło, że świat nie chce zapomnieć o grach przygodowych. Gatunek ma się coraz lepiej i pewnie gdyby premiera nowego Sama & Maxa doszła do skutku... miałby się jeszcze lepiej. Ale nie doszła.

LUCASARTS, RIP 1982-2004?

Przygodówki po raz kolejny solidnie oberwały. Ale tym razem ze strony, z której chyba najmniej można było się tego spodziewać. Sukces komercyjny Freelance Police mógł pociągnąć za sobą tylko pozytywne skutki. Z drugiej strony, może to jest właśnie odpowiedni dla LucasArts moment, żeby wreszcie przekazać pałeczkę lidera komuś innemu? Double Fine Studios - nowe studio Tima Shafera? A może White Birds Productions - nowe źródło dochodów Benoita Sokala? Jest wiele firm, które w mniejszym lub większym stopniu kierują swoją uwagę w stronę fanów przygodówek.

Dziś, w chwili gdy piszę te słowa, woda z kranu nadal kapie, a trawa, jak to w marcu bywa, nadal próbuje być zielona. A ja zastanawiam się jaki wpływ na sytuację przygodówek będzie mieć rezygnacja LucasArts z Sam & Max: Freelance Police. Dowiem się tego najprawdopodobniej w ciągu najbliższych lat. Mam tylko cichą nadzieję, że przynajmniej przez pewien czas żaden z serwisów internetowych nie znokautuje mnie informacją podobną do tej wczorajszej. Musiałbym wtedy kupić jaskrawą, fosforyzującą bluzę, umieścić na niej napis "PRZYGODÓWKI FOREVER" i zacząć tak chodzić po ulicy. W głębi duszy jednak wolałbym tego uniknąć. Nie lubię jak ludzie w miejscach publicznych dziwnie się na mnie patrzą, mijając szerokim łukiem.

Copyright (c) Michał Czajkowski. Wszelkie prawa zastrzeżone.