Czytelnia - Zróbmy sobie przygodówkę
www.gry-online.pl - wortal rozrywkowy


Zróbmy sobie przygodówkę
Elum, 28 lutego 2006

Nie lubię przygodówek amatorskich. Jeszcze kilka lat temu było to dla mnie tak oczywiste i naturalne... Chwilę później na moim twardym dysku wylądowały Apprentice, Apprentice 2, Samorost, Samorost 2, Cedric and the Revolution i Mind's Eye. To była miłość od pierwszego wejrzenia.

Zanim przejdę do konkretów chciałbym zwrócić uwagę na pewną istotną kwestię. Gry przygodowe są z natury tworami kompletnymi. Nie da się ich modyfikować. Edycja istniejących i projektowanie nowych poziomów czy misji, którymi po ukończeniu można się pochwalić na przykład przed babcią, to w przypadku tego gatunku raczej abstrakcja. Pozostaje jedynie budowa od podstaw. Z tego powodu, a przede wszystkim z braku odpowiednich narzędzi, przez bardzo długi czas kreatywni miłośnicy gatunku nie mieli większych szans na zaistnienie. Dopiero wraz z pojawieniem się Adventure Game Studio, oraz kilku innych profesjonalnych programów-kombajnów umożliwiających zabawę w tworzenie przygodówek w domowym zaciszu, coś drgnęło. Początkowo robione przez fanów, dla fanów były jedynie koślawo wyrysowanymi potworkami, o których nie wypada wspominać w towarzystwie. Minęło jednak kilka lat i... okazuje się, że przygodówki amatorskie stopniowo przestają być amatorskie! Niektóre z nich mogłyby stać się poważną konkurencją dla komercyjnych pozycji, których data urodzenia zbiegła się z erą komputerów ośmio i szesnastobitowych.

Jest to więc chyba dobry moment, aby zwrócić uwagę i napisać kilka słów o najciekawszych znajdujących się obecnie w produkcji projektach z pogranicza... no właśnie. Pozostaje jeszcze kwestia granicy. Kiedy przygodówka amatorska, niezależna staje się w pełni profesjonalna i komercyjna. Czy wtedy, gdy autor każe sobie za nią płacić? A może kluczowa będzie liczba pracujących nad grą osób? Cóż, tak zwana granica jest tu bardzo płynna.

Wybierając tytuły do poniższego zestawienia postanowiłem skupić się przede wszystkim na pomysłach oryginalnych. Mam na myśli gry, których świat, postacie, wątki nie są wariacjami na temat znanych serii, ani nieoficjalnymi sequelami, prequelami popularnych tytułów. O wiele trudniej jest bowiem zainteresować publikę czymś nowym, świeżym. I za to, moim zdaniem, należą się dodatkowe punkty.

10. MELVY MURTOVICH AND THE GLASS EYE OF DEATH

Pod skomplikowanym, trudnym do wymówienia i zapamiętania tytułem ukrywa się młody niemiecki projekt, o którym na razie niewiele wiadomo. W takich sytuacjach mówi się zazwyczaj "mor kaming sun". Fajnie jest też wstawić jakiegoś ładnego, kolorowego screena.

9. BAD TIMING

Empty House Entertainment (dla rodziny i przyjaciół - Erwin Broekhuis) to mniej więcej jednoosobowe studio od kilku lat pracujące między innymi nad Bad Timing - klasyczną przygodówką z nieco zagubionym nastolatkiem i kosmitami w rolach głównych.

Humor i grafika stylizowana troszkę na Futuramę, troszkę na Day of the Tentacle to najbardziej charakterystyczne elementy gry. Podobno ma być duża, podobno ma nawet zawierać digitalizowaną mowę. Poczekamy, się przekonamy.

8. O'SIRUS THE SNIP

Pamiętacie Valhallę? Nie, nie chodzi mi o polskojęzyczny serwis o grach (ten, który od dłuższego czasu usiłuje zmartwychwstać), a raczej o bardzo popularną w swoim czasie amigową serię gier z pogranicza gatunku. Mimo, że w O'Sirus the Snip nie doświadczymy rzutu izometrycznego, produkcja Bloodlust Software bardzo przypomina gry ze stajni Vulcan. Podobny świat, oprawa graficzna utrzymana w podobnym klimacie. Autor zapewnia - gra zostanie ukończona... gdy znajdzie na wystarczającą ilość wolnego czasu. Typowe.

7. NEARLY DEPARTED

John Green jest niezależnym artystą współpracującym z takimi gigantami jak Disney, czy Nickelodeon. Na nasze szczęście jest on również miłośnikiem klasycznych gier przygodowych, który wpadł na pomysł wyprodukowania swojej własnej - przygodówki pod intrygującym tytułem Nearly Departed.

Głównym bohaterem Nearly Departed jest... zombie. Najprawdziwszy gnijący zombie, z mózgiem na wierzchu, wrzeszczący "AAARGH!"... no, może nie do końca (z tym "AAARGH!"). Nasz zombie nie zdążył bowiem zatracić jeszcze strzępów świadomości. Dzięki temu być może uda mu się rozwikłać zagadkę swojej własnej śmierci. A jeśli nawet nie, to może chociaż zaszyć tą makabryczną ranę głowy!

Ta niewątpliwie czarna komedia w wersji finalnej ukazać się ma nie tylko na PC, ale również na Jabłuszku (amerykanie wolą nazwę Macintosh). Jeśli zaś chodzi o konkretną datę premiery. Biorąc pod uwagę tempo pracy autora, jest szansa, że nastąpi ona jeszcze w tym roku.

6. RISE OF THE HIDDEN SUN

Josh Roberts oprócz tego, że pracuje nad swoją debiutancką przygodówką, od ponad trzech lat prowadzi na łamach serwisu Adventure Gamers kącik - Adventure Architect, tutorial, połączony z luźnymi przemyśleniami na temat tworzenia Rise of the Hidden Sun.

Fabuła gry osadzona jest w realiach dzikiego zachodu i opowiada historię poszukiwacza przygód (i skarbów) Jake'a Dawsona. Finalna wersja składać ma się z czterech aktów i zawierać ponad 100 szczegółowo narysowanych ujęć (nie mylić z lokacjami). Planowana data premiery - when it's done.

5. LEGEND OF THE LOST LAGOON

Jak by to było, gdyby Guybrush Threepwood był(a) kobietą? Na to pytanie stara się odpowiedzieć autor Legend of the Lost Lagoon (tymczasowa strona) - przygodówki, która z klasyków LucasArts czerpie pełnymi garściami. Aby zachować oryginalną atmosferę retro gra oferować będzie stylową rozdzielczość 320x240, a objętościowo mieścić się ma w granicach kilkunastu MB. Już rozgrzewam dyskietki.



4. IGNAC

Ignac rodzi się w bólach. Kilka lat temu powstała pierwotna wersja przygodówki, która w międzyczasie zdążyła już co najmniej kilka razy zaginąć w otchłani internetu. Później było demo zatytułowane PD, a w 2003 roku autor - Igor Sinkovec udostępnił na swojej stronie imponujący zwiastun remake'u/sequela (?) swojego ambitnego projektu. Niestety od tego czasu praktycznie nic nowego w temacie się nie dzieje. Pewne jest tylko jedno - gra powstaje. Ale zobaczyć ją będziemy mogli dopiero, gdy wszystko zostanie dopięte na ostatni guzik. Taka taktyka.

3. KAPTAIN BRAWE

Kapitan Odvaga powinien przypaść do gustu każdemu, kto co najmniej raz miał okazję zagrać w Curse of Monkey Island. Główny bohater wygląda niczym skrzyżowanie Haggisa McMuttona z Supermanem. Lokacje, interfejs, nawet kursor wyraźnie inspirowane są stylem Monkey Island 3. Autorka zapewnia, że pierwszy epizod gry będzie całkowicie darmowy. Wierzymy i czekamy z niecierpliwością.

2. TAURUS: THE POTION OF TIME

Opowieść łącząca w sobie elementy fantasy i science fiction - tak w skrócie opisać można debiutancką przygodówkę Team Glutlicht. Poza tym jest bardzo po niemiecku, trzeba jednak mieć nadzieję (patrz - tytuł), że Taurus: The Potion of Time przygotowany zostanie również w wersji/wersjach innojęzycznych. Nad grą pracuje w chwili obecnej 12 osób. Warto wspomnieć też o wymaganiach sprzętowych. Pentium II 500 to zdaniem autorów zalecane minimum. Nic specjalnego? Ja uważam, że jak na tego typu produkcję, brzmi bardzo groźnie.

1. HERO THEOREM

No po prostu nie było innej możliwości! Pierwsze miejsce na liście najbardziej obiecujących amatorskich przygodówek w produkcji zająć mógł tylko taki pewniak jak Hero Theorem. Dlaczego pewniak? Nad grą pracuje człowiek odpowiedzialny za Cedrica i Rewolucję - jedną z najlepszych (jeśli nie najlepszą) amatorskich przygodówek 2005 roku!



Hero Theorem opowiada historię trzech pozornie niezwiązanych ze sobą osób, których przeszłość kryje jednak wspólną tajemnicę. Zahaczając o poważne tematy takie jak terroryzm, korupcja, a także typowo ludzkie słabości autor podkreśla, że tym razem nie będzie tak wesoło i sympatycznie jak w Cedric and the Revolution. Poważny klimat, futurystyczna sceneria mają bardziej przypominać takie klasyki jak Beneath a Steel Sky. Również od strony technicznej. Ale niech nikt nie próbuje nawet narzekać na patologicznie niską rozdzielczość (kiedyś mówiło się na to VGA). Mimo dość sporych pikseli lokacje zachwycają ilością szczegółów i dokładnością z jaką autor przygotowuje każdy element otoczenia.

Premiera pełnej wersji Hero Theorem ma nastąpić... wkrótce. Cóż, oby nie trzeba było na nią czekać dłużej niż na City of Fortune - równie intrygującą przygodówkę zapowiedzianą przez Berniego... trzy lata temu.

Copyright (c) Michał Czajkowski. Wszelkie prawa zastrzeżone.