Posty bez odpowiedzi | Aktywne tematy Dzisiaj jest pn 16 wrz 2019, 16:24



Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1 ] 
Grim Fandango 
Autor Wiadomość

Rejestracja: ndz 06 mar 2005, 03:32
Posty: 39
Post Grim Fandango
Wczoraj ukończyłem Grim Fandango Remastered na PS4 i... powtórnie zakochałem się w tej grze, świecie, historii, klimacie oraz... poziomie trudności przygodówek z lat '90!

Co ciekawe, tuż po premierze gra ta u mnie, fana LucasArts, nie zajmowała wysokiego miejsca, o wiele bardziej ceniłem klasyczne Małpie Wyspy czy szalone przygody Macek i innych Psów i Królików. Szczególnie przeszkadzało mi nowatorskie jak na tamte czasy podejście do rozgrywki, rezygnacja ze SCUMM, pójście w pseudo 3D i dziwne ustawienia kamery, rezygnacja z point'n'click na rzecz sterowania "kursorami" jak w grach zręcznościowych. To wszystko nie pozwoliło mi docenić kunsztu twórców i skupić się na rozgrywce. Nie do końca rozumiałem zachwyty recenzentów. W efekcie grę przeszedłem raz po premierze i później jeszcze góra dwa-trzy razy w ciągu 2-3 lat, przy odświeżaniu sobie innych tytułów Lucasa. Za każdym razem było lepiej, a w okolicach przełomu wieków gra nawet zaczęła mi się podobać i awansowała do TOP10. Nadal to jednak nie był materiał na TOP3.

O ironio, 15 lat później zmieniłem zdanie zagrywając się w odgrzewanego kotleta zwanego ładniej remasterem :). A wcale się tak nie zapowiadało.

Remaster (na PS4) ma sporo wad. Po pierwsze grafika może nie jest traficzna, ale nie doznała jakiegoś specjalnego liftingu - w czasie gry można przełączać się między wersją oryginalną i remasterem i w zasadzie różnice widać tylko w cieniach i wyglądzie postaci. Na szczęście oprawa graficzna już wtedy zła nie była, niemniej grając na pięćdziesięciu calach zwraca się uwagę na inne rzeczy niż grając na calach siedemnastu. Trochę jednak mnie to wszystko rozczarowało, liczyłem na taki skok jakościowy jak przy remasterach TSOMI. Największym jednak problemem był brak zmiany formatu obrazu z 4:3 do 16:10 czy 16:9 - po prostu pozostało 4:3, a po bokach mamy dwa czarne pasy. W opcjach jest dostępne "wide screen" co powoduje... rozszerzenie obrazu do 16:9 - dziękuję bardzo, Manny wygląda jak Glottis, a Glottis... domyślcie się sami ;). Zostajemy zatem przy 4:3.

Co dalej... sterowanie - dostępne są dwa tryby. Nowy polegający na tym, że Mannym sterujemy normalnie jak na XXI wiek przystało czyli lewo prawo góra dół, lub tzw. "tank mode", gdzie sterowanie jest jak to drzewiej bywało - Mannym obracamy lewo prawo, a idzie tylko przed siebie lub do tyłu. Na padzie steruje się w ten sposób mega niewygodnie zatem logicznym jest wybór trybu pierwszego. Tylko jest jeden problem. Tim Schafer wymyślił sobie, że by zdobyć ostatnie trofeum w grze (dla niezorientowanych: trofea to takie "achievmenty" wewnątrz systemowe, widoczne później w profilu gracza, rodzaj przedłużenia "elektronicznego penisa") trzeba całą grę przejść używając "tank controls". !@#!@!*! Na domiar złego jako fan trofeów zorientowałem się o tym dopiero po przejściu 1/3 gry. !@#!*!@! W efekcie "pierwszy rok" przechodzilem dwukrotnie. Dało mi to ciekawe spojrzenie na długość gry - pierwsze przejście tego etapu zajęło mi 5 godzin, drugie 45 minut. Oczywiście skipowałem dialogi, nie zwiedziałem i nie eksperymentowałem. Czysty tzw. +forward i uczenie się sterowania. Ot, ciekawostka.

Teraz pewnie ktoś krzyknie - pierwszy rok w GF 5 godzin? Ty lamerze! I... będzie miał rację :). To pokazuje jak bardzo można zdziadzieć grając ostatnio tylko w gry, które się doskonale pamięta (vide TSOMI) lub nowoprzygodówki pokroju TWD, gdzie szczytem trudności jest skojarzenie dwóch przedmiotów z tej samej lokacji i QTE. Przyznaję się bez bicia - grając w GF Remastered sięgnąłem kilka razy po solucję. Nie dlatego, że sam bym nie wymyślił co dalej, a dlatego, że zwyczajnie nie mam tyle czasu na granie co kiedyś. Trzecim powodem są trofea, ale o tym za chwilę. W każdym razie GF przypomniało mi jak kiedyś wyglądały przygodówki i zatęskniłem za tamtymi czasami. Nostalgia to silne uczucie ;).

Wspomniałem o "wredności" Tima Schafera, ale przechodząc kolejne etapy gry odkryłem, że było to jednak przemyślane działanie, że Tim chciał odpowiednim ulokowaniem troferów zwrócić uwagę graczy na elementy, których normalnie nikt by nie docenił - jest cała masa trofeów, które dostanie się za rzeczy, których kompletnie nie kojarzę bym robił na PC 15 lat temu. Jak recytowanie wiersza przy blasku księżyca. Albo "wiecowanie" w rytm razem ze pszczołami. Nie waham się napisać, że dzięki takiej pierdółce jak te trofea, na których zdobycie wszystkich się uparłem, odkryłem grę na nowo, bo poznałem szereg "ukrytych" przede mną wcześniej smaczków.

A tak się buduje klimat. Od szczegółu do ogółu. Efekt był taki, że już przy pierwszej wizycie w Rubacavie magia powróciła. W ogóle nie przeszkadzało mi sterowanie, grafika, za to chłonąłem klimat gry, świata, postaci, dialogów, artyzmu lokacji, zaglądałem w każdy kąt z uśmiechem dziecka na twarzy przypominając sobie "aaa, to tak wyglądało!". Zaskakujące jest jak wielu rzeczy nie pamiętałem - 15 lat to jednak kawał czasu, ale mimo wszystko gra mnie w wielu miejscach zaskoczyła, a zagadki logiczne to już totalnie musiałem "odkrywać" w swojej głowie na nowo.

Wczoraj skończyłem tę przygodę. Niestety nawet zdobyta platyna (trofeum za zdobycie wszystkich innych trofeów) nie ukoiła mojego smutku spowodowanego tym, że to już koniec. Manny, Glottisie, Meche - jeszcze do Was kiedyś wrócę!

10/10 i awans do TOP3 ever.


ndz 15 mar 2015, 15:56
Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w temacie   [ Posty: 1 ] 

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by ST Software for PTF.