|
|
[zobacz od A do D]
[zobacz od E do M]
[zobacz od N do R]
[zobacz od S do Z]
[0, 1...]
[zobacz najlepsze zdaniem recenzentów]
[zobacz najgorsze zdaniem recenzentów]
[A]
[B]
[C]
[D]
 |
Ace Ventura - recenzja
Ace Ventura może się zapewne podobać, tylko nie bardzo potrafię sobie wyobrazić komu. Dzieci przyciągnie kolorowa grafika i "jajcarska" konwencja. Z kolei starsi i bardziej wybredni miłośnicy przygodówek będą załamani występującymi w grze... no, w zasadzie będą totalnie załamani.
|
 |
Agon: The Mysterious Codex - recenzja
Osoba, która odpowiada za polonizację w wypadku tej gry nie tylko najpewniej nienajlepiej zna angielski, ale nie zna także polskiego. Całe fragmenty tekstu są zwyczajnie bełkotliwe, bzdurne, nijak mające się do oryginału i wprowadzające w błąd. To chyba najgorsze tłumaczenie, z jakim miałem do czynienia.
|
 |
Alfabet Śmierci - recenzja
Fabuła stwarza wrażenie pisanej w miarę postępów w tworzeniu gry. Jest prymitywna, niespójna, a pozorna głębia treści przerasta w pewnym momencie autorów na tyle, że zaczynają się w niej dokumentnie gubić. Widać wyraźnie, że to treść gry była dostosowywana do zebranego materiału, a nie na odwrót.
|
 |
Alone in the Dark - recenzja
Chociaż terminu survival-horror zaczęto używać dopiero po premierze Resident Evil, to protoplastą całego gatunku bez wątpienia był właśnie Alone in the Dark. Wydana w 1992 roku przygodówka z elementami akcji francuskiego Infogrames zrobiła na graczach kolosalne wrażenie.
|
 |
Amerzone: Testament Odkrywcy - recenzja
Historia opowiedziana w Amerzone jest chyba najciekawszym elementem i największym atutem tej gry. Nie jest szczególnie skomplikowana ani oryginalna, brak tu dramatycznych zwrotów akcji czy głębokich psychologicznych przemian bohatera, a mimo to posiada pewien czar, który sprawia, że uczestniczymy w niej z przyjemnością.
|
 |
Anacapri: The Dream - recenzja
Kiedy rozmawiamy z bohaterami niezależnymi napotykanymi w Anacapri, nie obserwujemy tylko jednej fotografii interlokutora. Fotografie te zmieniają się, oddając zmieniającą się gestykulację, pozy rozmówcy. Osiągnięto dzięki temu naprawdę dobry efekt, udanie obrazując dynamikę prowadzonego dialogu.
|
 |
Ankh: Klątwa Mumii - wrażenia
Ankh: Klątwa Mumii - recenzja
Pierwsze wrażenie robi dobre, rozpoczynając się nieco zaskakującym najazdem kamery w kierunku tła napisów menu, który okazuje się być początkiem intra, a którego klimat z miejsca uzmysławia (ewentualnym nieświadomym) w jakiej atmosferze utrzymany będzie ten tytuł.
|
 |
Another World - recenzja
Nie wiesz gdzie jesteś, z oddali obserwuje cię jakiś lwo-podobny stwór, napotkane po drodze kolcogłowy okazują się dysponować jadem, który paraliżuje w kilka sekund... To jest naprawdę obcy, inny, groźny świat. Nie wiesz o nim nic, nie wiesz też jak wrócić do domu i czy jest to w ogóle możliwe. A gdy trafisz już na wyższą inteligencję, pożałujesz.
|
 |
Art of Murder: Klątwa Lalkarza - recenzja
Liczyłem na to, że kontynuacja do bólu przeciętnej Sztuki Zbrodni będzie choć odrobinę lepsza. Nic z tego. Klątwa Lalkarza powiela wszystkie wady i niedoskonałości swojej poprzedniczki. Cała gra wprost ocieka przygodówkowymi stereotypami i banałami, których świadomi współcześni deweloperzy starają się z całych sił unikać.
|
 |
Atlantis: The Lost Tales - recenzja
Atlantis to jedna z najlepszych gier przygodowych, a już na pewno najlepsza przygodówka spod znaku Cryo. Gorąco zachęcam do odwiedzenia świata pierwszej części gry, która wprawdzie doczekała się dwóch sequelów, jednak odbiegają one znacznie od pierwowzoru i w porównaniu z nim bardzo rozczarowują.
|
 |
Atlantis II - wrażenia
Atlantis II - recenzja
Długo, oj długo zabierałem się za tę recenzję... Może dlatego, że druga część serii Atlantis trudna jest do ocenienia? Ma swoje niezaprzeczalne zalety, ma też jednak spore wady. Atlantis II stoi o poziom niżej od swej poprzedniczki i o poziom wyżej od części trzeciej.
|
 |
Belief & Betrayal: Medalion Judasza - recenzja
Śledząc rozwój wydarzeń miałem wrażenie, że z gry wyciętych zostało sporo istotnych informacji. Na przykład w pewnym momencie bohater dowiaduje się, że musi jechać do Watykanu by zobaczyć pewien fresk. Dlaczego akurat ten i jak to się ma do sprawy? Niestety twórcy tego nie wyjaśnili.
|
 |
Beneath a Steel Sky - wrażenia
Beneath a Steel Sky - recenzja
Tytuł ten w swoim czasie podbił Europę, okupując miesiącami listy komputerowych bestsellerów, zaś przemknął zupełnie niezauważony w USA. Tak czy inaczej, Beneath a Steel Sky to rasowa klasyka wśród gier komputerowych. Jedna z tych niewielu produkcji posiadających własny, oryginalny klimat.
|
 |
Blackwell Legacy, The - recenzja
The Blackwell Legacy to miniseria opowiadająca o losach dwóch nierozerwalnie połączonych ze sobą postaci. Rosangela to niespełniona pisarka, dziennikarka i, co z przerażeniem odkrywa, medium. Joey - duch związany od dwóch pokoleń z rodziną Blackwell, sam nie do końca wiedzący w jaki sposób i dlaczego. Ten dziwny duet pomaga niespokojnym duszom, błąkającym się po Ziemi, opuścić nasz świat i wyruszyć w dalszą drogę.
|
 |
Blade Runner - wrażenia
Blade Runner - recenzja
Fabuła Blade Runnera to prawdziwa perełka wśród detektywistycznych przygodówek. Jest tu wszystko czego potrzeba miłośnikom gatunku - niepowtarzalny nastrój, niebanalna i rozbudowana intryga, dramatyczne zwroty akcji...
|
 |
Blair Witch Volume I: Rustin Parr - recenzja
Sama gra, jak większość survival horrorów, jest połączeniem dwóch rodzajów rozgrywki. Pierwsza to część przygodowo - detektywistyczna, gdzie rozmawiając z mieszkańcami Burkitsville zbieramy kolejne tropy w sprawie Rustina Parra. Zaś druga, to jak przystało na ten gatunek - walka.
|
 |
Blair Witch Volume II: The Legend of Coffin Rock - recenzja
Po hicie jakim bez wątpienia był Rustin Parr, spodziewaliśmy się, że kolejna część będzie przynajmniej równie dobra. Coffin Rock to nie rozczarowanie - to katastrofa. Gra powinna być pokazywana developerom jako klasyczny przykład - "jak nie należy robić survival horrorów".
|
 |
Blair Witch Volume III: The Elly Kedward Tale - recenzja
Na pierwszy rzut oka The Elly Kedward Tale wygląda na najlepiej dopracowaną część trylogii, ale co z tego, skoro autorzy skupiwszy się na mało znaczących szczegółach, najwyrazniej stracili z oczu ogólną perspektywę. W The Elly Kedward Tale nie czuje się ani klimatu epoki, ani egzotyki indiańskich legend, wokół których przecież kręci się cała fabuła.
|
 |
Broken Sword 4: Anioł Śmierci - recenzja
Tym, co stanowiło o sile Broken Sworda od zawsze, były postacie, które napotykaliśmy na swej drodze - każda z nich miała swoją własną historię do opowiedzenia i nie spełniała roli typowej dla wielu przygodówek "zapchajdziury". Tu nie jest inaczej: moimi ulubionymi są brat Mark, ze skłonnościami homoseksualnymi i uliczny kloszard Archie.
|
 |
Były Sobie Myszki Trzy: Na spotkanie Cioci Myszy - recenzja
Wszystkie występujące w grze postacie to rzeczywiste lalki stworzone, a następnie poklatkowo wprawione w ruch przez Natalię Fadiejewą - rosyjską artystkę na co dzień specjalizującą się w wyrobie szmacianych zabawek (m.in. pluszowych, realistycznie wyglądających zwierzątek).
|
 |
Byzantine: The Betrayal - recenzja
Aktorzy w Byzantine występujący grają niczego sobie, mówiąc po angielsku z mocnym akcentem. Są też całkiem ładnie wpasowani w tło, na którym występują. Jeśli włączymy odpowiednią opcję, dialogom będą towarzyszyć napisy, które mogą pomóc zrozumieć, o co chodzi.
|
 |
Ceville - recenzja
Elementem dodającym Ceville oryginalnego smaku jest zestawienie ze sobą i oddanie pod kontrolę gracza nie jednego, a dwójki (niekiedy nawet trójki) bohaterów, całkowicie różniących się charakterami. Ich komentarze do komentarzy partnera, czy dialogi stanowią jedną z jaśniejszych stron tego tytułu.
|
 |
Chłopaki nie płaczą - recenzja
Fabuła gry jest, delikatnie mówiąc, krojona na siłę. A mówiąc niedelikatnie jest po prostu głupawa. Twórcom desperacko zależało na wykorzystaniu potencjału osobowości głównych bohaterów filmowego pierwowzoru i poszli po najmniejszej linii oporu, by to osiągnąć.
|
 |
Chronomaster - recenzja
Zelazny uważany jest za jednego z przodowników "nowej fali" w obrębie literatury science fiction, która całkowicie zmieniła jej oblicze, zdominowane do roku 1960 głównie przez proste przygody pełne akcji i umiejscowione najczęściej w kosmosie. Autor zaczął eksperymentować z formą oraz ze szczególnym upodobaniem włączał do swoich opowiadań treści psychologiczne, mitologie różnych kultur, magię oraz sny.
|
 |
Commander Blood - recenzja
Gra emanuje duchem epoki, w której powstała, aromatem czasów poszukiwania dla gier komputerowych nowych nośników i środków wyrazu, początków globalnej sieci internetowej. Trudno nie uśmiechnąć się, gdy wielki rzeźnicki robot przekonuje nas o swojej ponadprzeciętnej inteligencji, argumentując to faktem, że posiada w głowie wielki CD-ROM.
|
 |
Conquests of the Longbow: The Legend of Robin Hood - recenzja
Nasz dzielny łucznik chroni się wraz ze swoją brygadą w słynnym lesie Sherwood. Niejednego chwata z jego kompanii na pewno rozpoznasz - Mały John czy braciszek Tuck to postacie znane niemal każdemu. Jeśli wydaje Ci się, że jesteś zmuszony podróżować samotnie, zadmij w róg, który posiadasz od początku, a natychmiast zjawi się przynajmniej jeden z Twoich ludzi.
|
 |
Conspiracies - recenzja
Conspiracies to jedno z tych doświadczeń, które, mam nadzieję, nigdy mi się już nie przydarzy. Może powinienem cię czytelniku trzymać w niepewności, systematycznie punktując ją po brakach, aż padnie na ring bez sił, a sędzia doliczy do dziesięciu. Ale nie mogę się powstrzymać... Tyle krwi mi napsuła.
|
 |
Conspiracy - recenzja
Wydanie przez Cenegę Conspiracy, to ukłon w stronę zatwardziałych miłośników przygodówek i tych sentymentalnych oszołomów, którzy wciąż wspominają "tamte" gry. Ci z przyjemnością dołączą ją do swojej koleckcji, podobnie zresztą jak miłośnicy dobrych szpiegowskich historii.
|
 |
Cruise for a Corpse - recenzja
Fabuła gry czerpie z najlepszych wzorców, z łatwością można się w niej dopatrzeć elementów zapożyczonych od mistrzyni gatunku - samej Agathy Christie. Od początku wiadomo, że mordercą jest ktoś z zamkniętego kręgu osób znajdujących się na statku, a w miarę postępów dochodzenia wychodzą na jaw kolejne fakty, oraz to, że odpowiedni motyw mógł mieć niemal każdy.
|
 |
CSI: Kryminalne zagadki Las Vegas - recenzja
Do pracy oddano nam spory zestaw narzędzi, zarówno tradycyjnych jak i nowoczesnych. Mamy więc oczywiście rękawiczki lateksowe do zbierania dowodów, waciki, szkło powiększające, gips czy pędzelek do wykrywania odcisków palców. Ale mamy również kamerę podczerwoną, badający skład powietrza sniffer, luminol (znacznik reagujący z krwią) czy mikrosil (do robienia odlewów ran).
|
 |
CSI: Kryminalne Zagadki Las Vegas - Mroczne Motywy - recenzja
Tworząc zręby swojej kolejnej produkcji autorzy nie wymyślili koła. Sięgnęli jedynie po sprawdzony już sposób i obsadzając nas po raz kolejny w roli żółtodzioba prosto z Akademii nakazali starać się o przyjęcie na nocną (serialową) zmianę CSI. Znów też, wychodząc z założenia, że to gracz jest bohaterem, naszej postaci nie poznamy.
|
 |
Culpa Innata - recenzja
Ta gra nie powinna mi się podobać. Futurystyczne lokacje, kilometrowe dialogi, alinearność, dynamiczne kamery w trójwymiarze - to nie dla mnie. A jednak okazało się, że po czarnej serii gier wtórnych, głupich lub dziecinnych tego właśnie było mi trzeba: gry dla dorosłych.
|
 |
Curse: The Eye of Isis - recenzja
Zagadki są w miarę proste i wyważone - raczej niemożliwe jest utknięcie w jakimś momencie rozgrywki z powodu nie rozwiązania zadania. Zagadek logicznych jest mało, a do tych, które są, wskazówki (a wręcz rozwiązania) niemal nachalnie podtyka się pod nos.
|
 |
Daemonica - recenzja
Daemonica oferuje z pewnością więcej niż tylko solidną rzemieślniczą robotę, w niektórych aspektach mając zdecydowane przebłyski "tego czegoś", co w graniu kluczowe. W innych niestety kuleje (zwłaszcza jeśli idzie o rozbudowanie całości, w tym zadań dialogowych, które są clue rozgrywki), dlatego z pewnością nie wszyscy będą się przy niej dobrze bawić.
|
 |
Dark Eye, The - recenzja
The Dark Eye to dzieło wybitne - niepokojące i hermetyczne. To jeden z najciekawszych eksperymentów w historii komputerowej rozrywki, nadający sens lokowania tego obszaru ludzkiej aktywności jako pełnoprawnej dziedziny kultury. Mamy do czynienia z adaptacją, która przenosi odbiór pierwowzoru na zupełnie inny poziom, wprowadzając nowe treści i emocje, przenosząc akcenty, zacierając granicę pomiędzy uczestnikami a widzem.
|
 |
Dark Side of the Moon - recenzja
Tematyka fantastyczna w tradycyjnym ujęciu nie jest obecnie zbyt często wykorzystywana przez twórców gier komputerowych. I nie mówię tu nawet o hard sci-fi, koncentrującej się na prawdopodobieństwie świata przedstawionego z punktu widzenia aktualnej wiedzy i możliwej do wyobrażenia linii rozwoju...
|
 |
Day of the Tentacle - wrażenia
Day of the Tentacle - recenzja
Pomimo wielu użytych w tej recenzji porównań do Maniac Mansion, gracze, którzy nigdy w tego klasyka nie grali, nie mają się czym martwić przed przystąpieniem do części drugiej - można świetnie się bawić bez znajomości wydarzeń i bohaterów z "jedynki".
|
 |
Discworld - recenzja
Biegająca za naszym bohaterem na swoich krótkich nóżkach drewniana skrzynia bez dna (zrobiona z drewna myślącej gruszy), pełniąca rolę inwentarza, wygląda po prostu uroczo. Na całe szczęście twórcy gry nie popełnili największego błędu w swoim życiu i nie zrezygnowali z tej, dobrze znanej z książek Pratchetta, "postaci".
|
 |
Discworld II: Missing, Presumed...!? - recenzja
Oprawa graficzna Discworlda II jest chyba najbliższa (choć chyba wciąż odległa) wizji Josha Kirby'ego - ilustratora "Świata Dysku". Rincewind wygląda tu zupełnie inaczej niż w części pierwszej. Podobnie lokacje. Ankh-Morpork zmieniło się nie do poznania, choć akurat w tym przypadku moim zdaniem developerom troszkę nie wyszło.
|
 |
Discworld Noir - wrażenia
Discworld Noir - recenzja
Oprawa graficzna w Discworldzie 3 oczywiście jest, lecz jest z nią pewien niewielki problem. Jest kiepska... jak na taką grę. Widać że panowie (i panie) z Perfect Entertainment nie mieli zbyt dużego doświadczenia w "rysowaniu" świata w modnym 3D, bo wyszło im to zaledwie dostatecznie.
|
 |
Dracula: Ostatnie Sanktuarium - recenzja
Skoro Dracula: Ostatnie Sanktuarium wygląda i brzmi jak pierwsza część, to pewnie i poziom trudności jest bliźniaczo niski? Nic bardziej mylnego, twórcy zdecydowali się bowiem na rzadko spotykany krok i zmienili gruntownie charakter rozrywki. Dotychczasowe, dość banalne zagadki "ekwipunkowe" uzupełniono o sporą liczbę przemyślanych zadań opartych na kojarzeniu różnych faktów i używaniu mniej lub bardziej skomplikowanych maszynerii.
|
 |
Dracula: Zmartwychwstanie - recenzja
W przypadku Draculi trudno mówić o stopniu trudności, bo gra w zasadzie przechodzi się sama. Zagadki są uderzająco logiczne, a wskazówki bardzo jednoznaczne. W rezultacie jedyny możliwy problem to przegapienie jakiegoś przedmiotu albo miejsca, gdzie bohater powinien coś pomajstrować.
|
 |
Droga do Indii - recenzja
Podczas gry spotkasz zadziwiająco mało postaci. Po przyjeździe do New Delhi możesz porozmawiać zaledwie z dwiema osobami! I tak bezludnie jest praktycznie wszędzie, gdzie los cię zaprowadzi... W ciągu całej gry spotkasz raptem dwadzieścia osób, z czego większość to Thugowie-strażnicy, z którymi nie zamienisz ani słowa.
|
[wróć do początku]
|
|