|
|
[zobacz od A do D]
[zobacz od E do M]
[zobacz od N do R]
[zobacz od S do Z]
[0, 1...]
[zobacz najlepsze zdaniem recenzentów]
[zobacz najgorsze zdaniem recenzentów]
[E]
[F]
[G]
[H]
[I]
[J]
[K]
[L]
[M]
 |
Fable - recenzja
Fable jest trochę jak interaktywna, a przy tym pięknie ilustrowana książka, co moim zdaniem jest jej największą zaletą. Oprócz wspomnianego narratora, jest odpowiednio dobrana czcionka oraz stylowe okienka zbliżeń pojawiające się podczas rozmów lub eksploracji otoczenia (które, nawiasem mówiąc, również należy dokładnie egzaminować).
|
 |
Fahrenheit - wrażenia
Fahrenheit - recenzja
Szkoda, że Fahrenheit, wbrew temu co mówiło się i pisało o grze przed premierą, jest przygodówką liniową. Delikatnie naginać fabułę oczywiście się da (dzięki czemu grę można za każdym razem przechodzić troszkę inaczej), ale generalnie i tak każda akcja prowadzi nas do wspólnych "check pointów".
|
 |
Faust - wrażenia
Faust - recenzja
Fabuła Fausta to uczta, ale bez deseru. Rzadko trafiają się gry poruszające tak złożoną problematykę jak wina, pokuta i odkupienie, z drugiej zaś strony trudno oprzeć się wrażeniu, że twórcy zatrzymali się w pół kroku, powściągnęli ambicję.
|
 |
Fenimore Fillmore: The Westerner - recenzja
Z bogactwem grafiki wyraźnie kontrastuje mizeria oprawy audio. Nie chodzi tu bynajmniej o kiepską jakość odgrywanej muzyki i dźwięków, a o ich małe urozmaicenie (delikatnie mówiąc). Kilka odgrywanych na zmianę melodii - dosłownie trzy lub cztery - to zdecydowanie za mało.
|
 |
Flojd - recenzja
Sama fabuła nie jest zbyt ciekawa. Robi raczej dość schematyczne wrażenie, a w niektórych momentach po prostu razi swą infantylnością. Nie mamy co liczyć na zaskakujące zwroty akcji i tym podobne patenty (dobra, ostatni dialog wyjaśniający to i owo jest dość zaskakujący). Wszystko zmierza do celu dokładnie tak jak przewidujemy.
|
 |
Full Throttle - wrażenia
Full Throttle - recenzja
Premiera Full Throttle wypadła akurat na lata boomu na filmy interaktywne, pewnie więc chodziło o to, że "action packed" przygodówka, lekka łatwa i przyjemna, w której główną rolę odgrywają cutscenki, sprzeda się lepiej.
|
 |
Gabriel Knight II: The Beast Within - recenzja
Najwięcej kontrowersji wzbudził i wzbudza do dzisiaj sam wygląd gry. Twórcy postanowili stworzyć ją w modnej swego czasu konwencji filmu interaktywnego. To spowodowało, że co chwilę naszą rozrywkę uroizmaicają (krótsze lub dłuższe) przerywniki filmowe...
|
 |
Gabriel Knight 3: Krew Świętych, Krew Potępionych - recenzja
Gabriel Knight 3 to gra warta polecenia. Mimo, iż zakończenie historii może nieco rozczarowywać, gra jako całość stoi na bardzo wysokim poziomie. Zróżnicowane zagadki, wciągająca fabuła oraz ciekawe postacie sprawiają, że zdecydowanie warto wybrać się na wycieczkę do Rennes-le-Chateau.
|
 |
Głupki z Kosmosu - recenzja
Mówią, że ludzka głupota nie zna granic. Okazuje się, że głupota kosmitów sięga jeszcze dalej. Twarde lądowanie, latający spodek rozbity o Ziemię i konieczność zostania na dłużej na tej hałaśliwej i irytującej planetce. Taki oto los spotkał piątkę kosmitów - bohaterów Głupków z Kosmosu.
|
 |
Gobliiins - recenzja
Na początku należałoby wyjaśnić, że tytułowe gobliny to nie obrzydliwe i nikczemne zielone stwory znane z opowiadań fantasy. Przypominają raczej nasze skrzaty i są bardzo pokojowo usposobione. Wolą nie wysuwać nosa poza znane sobie kąty, chyba że będą do tego zmuszone.
|
 |
Grim Fandango - wrażenia
Grim Fandango - recenzja
El Marrow jest jedną z ważniejszych metropolii... Czyśćca, natomiast Manuel "Manny" Calavera, główny bohater Grim Fandango, to... Śmierć. I to w dodatku nie jedyny! Departament Śmierci, w którym pracuje Manny, ma bowiem wielu pracowników...
|
 |
Hopkins FBI - recenzja
Rysowane tła raz wyglądają całkiem przyzwoicie, innym razem sprawiają wrażenie wykonanych za pomocą Painta, a w jeszcze innym miejscu są wyrenderowane w 3D. Kiepskiego obrazu całości dopełnia część gry wzorowana na... Wolfensteinie (bezsensowne bieganie po korytarzach z pistoletem w ręku).
|
 |
In Memoriam - recenzja
Historia opowiadana w In Memoriam jest przyzwoita. Jak na komputerowe fabuły. W samej treści niczym nadzwyczajnym nie zadziwia, niemniej poprowadzona jest, w ramach swojej konwencji, wiarygodnie. Zwłaszcza amatorskie filmy nagrywane przez Jacka i Karen w trakcie ich wojaży przypadły mi do gustu.
|
 |
Insecticide - recenzja
Insecticide jest chwilami zaskakująco podobna do Grim Fandango. Bar, do którego w jednej z misji trafia Chrys, od zewnątrz momentalnie skojarzył mi się z Blue Casket. Z kolei strajkujące pszczoły-demony, z którymi Manny robił interesy w Rubacavie, to postacie bardzo w stylu bohaterów Insecticide.
|
 |
Jack the Ripper - recenzja
Początek XX wieku tonie jeszcze w fascynującym XIX wieku - wtedy nauka przebijała cielesność człowieka z ciekawością początkujących patologów. Eleganccy wiktoriańscy lekarze przeprowadzali operacje bez znieczulenia w szpitalach dla biedoty, niemieccy lekarze zamykali ludzi w żelazne klatki każąc im uprawiać sex, studenci sztuk pięknych bez żenady odwiedzali prosektoria aby tam uczyć się anatomii.
|
 |
Jazz i Faust - recenzja
Jazz i Faust w czasie swych przygód zajmują się takimi bzdurami, że sedno fabuły szybko znika nam z oczu. Wydaje się, że punktem kulminacyjnym jest spotkanie z tajemniczą wybranką Fausta, która kilkuminutowym "oświadczeniem" próbuje rozwiać nasze wątpliwości co do fabuły - w moim przypadku bez powodzenia.
|
 |
Keepsake - wrażenia
Keepsake - recenzja
Zdecydowanie zaliczyć należy ją do puzzle-adventures, gier koncentrujących się na stawianiu gracza przed coraz to nowymi zagadkami, historię opowiadających niejako w tle, jako uzasadnienie dla zmierzenia się z kolejnymi trudnościami.
|
 |
King's Quest I: Quest for the Crown - recenzja
Z historycznego punktu widzenia, King's Quest: Quest for the Crown należy się wysokie miejsce w panteonie sław. Sierra pokazała, że drzemie w niej ogromny potencjał, że potrafi tworzyć z rozmachem i nie boi się innowacji. Dziś jednak gra bardzo się przestarzała. Ubogość świata, kiepski parser poleceń, żadnych osób do rozmowy, nieintuicyjne zagadki, to tylko najpoważniejsze wady tego tytułu.
|
 |
King's Quest II: Romancing the Throne - recenzja
Po raz kolejny Roberta Williams wykorzystała bajki i podania ludowe do zaludnienia okolicy. I tak, w tej części znów spotkamy czarownicę (która oczywiście chce nas zjeść), oddamy przysługę Neptunowi, spotkamy Czerwonego Kapturka (wraz z Babcią i Wilkiem) a nawet zmierzymy się z hrabią Drakulą.
|
 |
Knight Orc - recenzja
Gra osadzona jest w Tolkienowskim świecie Śródziemia, mimo tego fabuła nie jest spójna z jakimkolwiek jego dziełem. Co ciekawe, nie szukamy sposobu na zbawienie świata jako mężny elf, czy rycerz gotów na walkę ze złem. Świat przyjdzie nam "oglądać" oczami pewnego orka, zwanego Grindleguts.
|
 |
Książę i Tchórz - recenzja
Zagadki w Księciu i Tchórzu rozwiązuje się przeważnie dość łatwo i przyjemnie. Kłopot jednak w tym, że jeśli już gracz "zatnie się" w jakimś miejscu przygody, jedyną radą jest używanie wszystkich dostępnych przedmiotów na wszystkich podpisanych przedmiotach i osobach, we wszystkich dostępnych lokacjach.
|
 |
Kurs: Wyspa Skarbów - wrażenia
Kurs: Wyspa Skarbów - recenzja
Tradycyjnie już, Kheops wprowadziło do gry kilka eksperymentalnych ciekawostek, których nie widzieliśmy w poprzednich produkcjach. Najbardziej charakterystycznym novum są przeróżne węzły, które przyjdzie nam supłać na różnych etapach rozgrywki.
|
 |
Larry 7: Miłość na Fali - recenzja
W drodze do zalicz... ekhm, zdobycia Pani Kapitan Larry (w polskiej wersji doskonała kreacja Jerzego Stuhra) nawiązuje mnóstwo znajomości. Poza licznymi paniami, które Laffer chce niezwłocznie uwieść, poznajemy kilka niebywale interesujących osobowości.
|
 |
Last Express, The - wrażenia
Last Express, The - recenzja
Trudno napisać o wszystkich zaletach The Last Express w jednej, krótkiej recenzji. Jest to bowiem gra niezwykła i właściwie pozbawiona wad. A nawet jeśli ma jakieś wady, to są one tak sprytnie ukryte w kodzie gry, że nie udało mi się ich wyłapać...
|
 |
Legend of Kyrandia, The - recenzja
Oto proszę Państwa, mamy Brandona - głównego bohatera gry. Na początku nie wiemy o nim nic, pod koniec gry posiadamy już praktycznie pełny komplet informacji, ale z tego wszystkiego i tak pamięta się głównie fakt, że jego ulubionym obuwiem są sandały.
|
 |
Loch Ness - recenzja
W intrze wysłuchujemy relacji Camerona z jego najsławniejszej sprawy, a sama gra ma być taką właśnie retrospekcją. Nasz bohater nie zmienił się nic od tamtego czasu. I to dosłownie - nawet się nie przebrał, a w swoim biurze siedzi z kapeluszem na głowie. Uprzedzałem, że to dziwak.
|
 |
Loom - wrażenia
Loom - recenzja
Według nietypowego zamysłu twórców intro do gry zostało zrealizowane w formie słuchowiska. Trwa ono niecałe pół godziny, wprowadzając w świat opowieści, informując o kluczowych - z jej punktu widzenia - wydarzeniach.
|
 |
Lost Eden - recenzja
Wszystkich przygodówkowych ortodoksów chciałbym uspokoić - elementy strategii w tej grze są zaledwie symboliczne. Nie ma żadnych cyferek, drzewek rozwoju ani elementów losowych. Budowa i umacnianie kolejnych fortec oraz toczenie walk z najeźdźcami sprowadza się do wykonania kilku typowo przygodówkowych zadań.
|
 |
Machinarium - recenzja
Machinarium pochłania bez reszty i długo pozostaje w pamięci. Nie jest to może gra idealna, ale po prostu nie da się jej nie polubić. Dlatego oficjalnie umieszczam ją na mojej liście Gier Ulubionych na naprawdę wysokiej pozycji i polecam każdemu, kto żyw.
|
 |
Martin Mystere: Operation Dorian Gray - recenzja
Nazywa się Mystere. Martin Jacques Mystere. Przed nazwiskiem stawia "prof.", a pracuje dla nowojorskiej policji. Jako specjalista w dziedzinach archeologii i antropologii, bierze udział w rozwiązywaniu spraw specjalnych - pachnących większą tajemnicą.
|
 |
Midnight Nowhere - recenzja
Najbardziej lakoniczną diagnozą Midnight Nowhere w warstwie treściowej, mogłoby być chyba przypisanie jej Morbus Blureli, rozdwojenia jaźni. Temat oraz to, co widzimy na ekranie (podobnie jak zapowiedzi twórców) sugerują, że mamy do czynienia z thrillerem. Zachowanie bohatera - wręcz przeciwnie.
|
 |
Myst - recenzja
Myst to fenomen wśród gier komputerowych. Stworzony przez dziewięcioosobowy zespół kierowany przez braci Miller, niewielkim nakładem finansowym (pracowali we własnej piwnicy), sprzedał się w niewyobrażalnej jak na tamte czasy ilości kilku milionów sztuk...
|
 |
Myst III: Exile - wrażenia
Myst III: Exile - recenzja
Stałem urzeczony opierając się o balustradę i obserwując roztaczający się przede mną półpustynny krajobraz. I chociaż po niebie nie przetaczała się ani jedna chmura, a wszystko pozostawało w nienaturalnym bezruchu, to nie mogłem oderwać oczu.
|
 |
Myst IV: Objawienie - recenzja
Lokacje nie są już jednak tak statyczne jak w poprzednich częściach. Nie tylko woda faluje, a po niebie suną chmury, rzucające przesuwające się po ziemi cienie. Drzewa, pojedyncze liście poruszają na wietrze, po plaży spacerują kraby, w wodę nurkują szybujące pod niebem stworzenia, uwięzione na łańcuchu lewitują skały, pełgają światła i wyładowania elektryczne...
|
[wróć do początku]
|
|