|
|
[zobacz od A do D]
[zobacz od E do M]
[zobacz od N do R]
[zobacz od S do Z]
[0, 1...]
[zobacz najlepsze zdaniem recenzentów]
[N]
[O]
[P]
[Q]
[R]
 |
Nancy Drew: Secrets Can Kill - recenzja
Pierwsza część przygód Nancy Drew nie jest rozbudowana. Są cztery podstawowe miejsca, pomiędzy którymi możemy się przemieszczać - mieszkanie cioci, budynek szkoły, okoliczny bar oraz apteka. Wszystkie, prócz samego liceum, składają się z dwóch, czy trzech pomieszczeń. Szkoda, że możemy porozmawiać zaledwie z czterema osobami w ciągu całej przygody.
|
 |
Neverhood, The - recenzja
Wbrew pozorom gra nie ma w sobie cienia infantylizmu - wprawdzie aż kipi od humoru, a wszystkie wydarzenia są potraktowane z przymrużeniem oka, ale pod płaszczykiem dobrej zabawy Neverhood prowokuje do głębszych przemyśleń. Plastelinowy miniświat, w którym się poruszamy, ma też swoją bogatą kosmologię, wyrytą pieczołowicie w Korytarzu Zapisków.
|
 |
New Beginning, A - wrażenia
New Beginning, A - recenzja
Nierozsądnie byłoby oczekiwać od szeregowej gry sci-fi naukowej poprawności na miarę książki Stephena Hawkinga, ale scenariusz ANB to przesada w drugą stronę. Można odnieść wrażenie, że przygotowany został z myślą o młodszych graczach. Choć gra Daedalic reklamowana była jako ekologiczny thriller, nie radzi sobie z budowaniem atmosfery zagrożenia, w ogóle nie potrafi trzymać w napięciu.
|
 |
Noctropolis - recenzja
Noctropolis wyraźnie stara się być produktem kontrowersyjnym, przeznaczonym teoretycznie tylko dla dorosłych, ale tym atrakcyjniejszym kąskiem dla młodocianych graczy spragnionych zakazanych wrażeń. Wrażeń jednak tu niewiele, nagości i przemocy też jak na lekarstwo, więc nie za bardzo jest czym się ekscytować.
|
 |
Odyseja: W poszukiwaniu Ulissesa - recenzja
Mówi się, że dobra gra powinna od samego początku częstować nas intrygującą zagadką i wciągać w wir przygody. Tutaj zagadka pojawia się już w tytule - dlaczego zestawiono w nim obie wersje imienia sławnego wędrowca, grecką i łacińską? Tego nie wiedzą zapewne sami twórcy.
|
 |
Omega Stone, The - recenzja
Lokacje na pierwszy rzut oka wydają się oklepane... W końcu ile razy można odwiedzać Wyspę Wielkanocną? Nie jest jednak tak źle. W każdej z nich znajdziemy trochę materiałów, zwykle całkiem ciekawych, z których rzeczywiście można się dowiedzieć co nieco o odwiedzanym miejscu.
|
 |
Paradise - wrażenia
Paradise - recenzja
Szczegół, która odróżnia Paradise od Syberii to na pewno miejsce akcji. Wpadające za kołnierz płatki śniegu zastąpione zostały tu wszechobecnym piaskiem. Inna jest architektura i przyroda odwiedzanych miejsc.
|
 |
Pełna Rura - wrażenia
Pełna Rura - recenzja
Czy jako dziecko byłeś przekonany, że przestrzeń pod Twoim łóżkiem zamieszkuje nienazwany potwór? Jeśli teraz pobłażliwym uśmiechem kwitujesz dawne lęki, jesteś w poważnym błędzie, a Twoje kapcie w równie poważnym niebezpieczeństwie.
|
 |
Phantasmagoria - recenzja
Gra jest opatrzona znakiem "od lat 18". Twórcy pozwolili więc sobie na próbę zastosowania w praktyce maksymy "sex sells". Mamy więc tu dwa filmiki z "momentami". Ale jeśli komuś spodobał się ten drugi, to ja radzę odwiedzić lekarza. Bo wpisuje się on raczej w klimat grozy niż zmysłowych uniesień.
|
 |
Phantasmagoria 2: A Puzzle of Flesh - recenzja
Druga część Phantasmagorii zwróciła jednak moją uwagę tym, że praca aktorów w niej występujących pozytywnie odróżniała się od standardu, z którym miałem dotąd do czynienia w grach video. Wiarygodne i naturalne - tak bym w większości wypadków określił zachowanie aktorów, które widzimy na ekranie.
|
 |
Pielgrzym - recenzja
Pielgrzym jest grą przestarzałą pod względem graficznym, o nieciekawej zawartości fabularnej oraz zupełnie przeciętnych zagadkach. Miłośnicy średniowiecza znajdą w nim muzykę z tego okresu oraz całkiem bogatą encyklopedię, jednak to w zasadzie wszystko, co gra ma do zaoferowania.
|
 |
Podróż do wnętrza Ziemi - wrażenia
Podróż do wnętrza Ziemi - recenzja
Nie jest to dzieło powalające na kolana, jednak wizyta w podziemnym świecie dostarcza sporo rozrywki. Można powiedzieć, że gra ta jest ubogim krewniakiem Syberii, który odstaje od niej właściwie pod każdym względem, ale jak mogłoby być inaczej, skoro kopia nigdy nie jest lepsza od oryginału.
|
 |
Pompei: Legenda Wezuwiusza - recenzja
Mimo, że główny bohater ma pełną świadomość nadchodzącego kataklizmu, ostatniego wieczora zajmuje się tak poważnymi rzeczami jak łowienie dla swojego gospodarza kolorowych rybek. Zagadki w przytłaczającej większości są irracjonalne, nieciekawe, wplecione w grę na siłę, a zrealizowane nieudolnie.
|
 |
Post Mortem - wrażenia
Post Mortem - recenzja
Jeśli macie ochotę poprowadzić śledztwo w domu opieki, którego pensjonariusze cierpią na zaćmienie umysłowe, gadają od rzeczy i mają poważne problemy z koordynacją ruchową, to dobrze trafiliście. Jeśli wierzyć autorom Post Mortem i ekipie lokalizacyjnej z Cenegi, takim właśnie miejscem był Paryż końca lat 20-tych.
|
 |
Pyst - recenzja
Pyst nie jest dobrą przygodówką. Nie jest w ogóle przygodówką. Nie jest nawet grą. To zbiór kilku mało interaktywnych obrazków, próbujący cynicznie wyciągnąć od graczy kasę na fali popularności pierwowzoru. Twórcom nie starczyło nawet motywacji by w podobny sposób sparodiować poszczególne Wieki - w Pyst widzimy tylko "podstawową" wyspę.
|
 |
Quiet Weekend in Capri, A - recenzja
A Quiet Weekend in Capri tak w ogóle oferuje dwa tryby zabawy: turystyczny i gry przygodowej. W tym pierwszym można po prostu zwiedzać wyspę, od czasu do czasu przysłuchując się głosowi przewodnika, opisującego co bardziej znamienite miejsca. Ale nawet grając, spokojnie można pozwiedzać Capri.
|
 |
Reah: Zmierz się z nieznanym - recenzja
Mimo kilku znaczących wad Reah zapada w pamięć. I to całkiem pozytywnie. Ma w sobie specyficzną magię i urok, który odróżnia grę od innych, podobnych pozycji. Nie jest wprawdzie ani przełomem w gatunku, ani ponadczasową epicką przygodą, ale zapewnia kilka godzin godziwej rozrywki, którą po czasie wspomina się z nostalgicznym uśmiechem na ustach.
|
 |
Riddle of Master Lu, The - recenzja
Postacie występujące w grze są digitalizowane, a do tego nierzadko kiedy coś robimy, otwiera się dodatkowe niewielkie okienko, pokazujące nam zbliżenie istotnego fragmentu ekranu. Możemy się wtedy nacieszyć krótkim filmikiem z aktorami, których animowanymi postaciami poruszamy podczas rozgrywki.
|
 |
Ring - recenzja
Muzyka w grze powala. Nic dziwnego - słuchając Wagnera na szczycie piramidy, przy akompaniamencie błyskawic trudno pozostać obojętnym. Twórcy najwidoczniej zdawali sobie sprawę, że to muzyczna oprawa będzie największym atutem Ring i potrafili to wykorzystać.
|
 |
Ringworld: Revenge of the Patriarch - recenzja
Mimo, że w kilku momentach wymagana jest szybka reakcja gracza, rozgrywka wywołuje śladowe ilości adrenaliny - sporo tu dłużyzn, a gra jest zwyczajnie przegadana. Ogólne zniechęcenie do programu pogłębia się dodatkowo przez wrażenie niewielkiego wpływu na przedstawione wydarzenia.
|
 |
Ripper - recenzja
Na drodze do osiągnięcia tego celu Jake spotka ładnych kilka postaci: policjantów, lekarzy, sieciowych surferów, naukowców, postacie z wirtualnego świata cyberprzestrzeni... Wszystkie grane są przez aktorów. Dobrze grane, moim zdaniem. Choć Christopherowi Walkenowi wcielającemu się w postać detektywa Vincenta Magnotty niektórzy zarzucają, że nie przyłożył się do roli, to nie ma chyba aktora, który by lepiej, już na pierwszy rzut oka, budował wizerunek dziwaka...
|
 |
Rise of the Dragon - recenzja
Twórcy nawet nie starali się ukryć inspiracji filmem "Blade Runner", bohater nazywa się więc William "Blade" Hunter i nosi płaszcz niemal identyczny jak Rick Deckard. Świat też jest podobny, by nie rzec identyczny. To nie sielankowa przyszłość szklanych biurowców i uczynnych obywateli w jasnych uniformach. To raczej ponure jutro miejskich slumsów i ciasnych zapluskwionych klitek, tygiel subkultur, siedlisko zarazy, zbrodni i najprymitywniejszych ludzkich żądz.
|
 |
Riven: The Sequel to Myst - recenzja
Upadki z wysokiego konia bolą najbardziej. Podobnie jest z kontynuacjami uznanych gier, kiedy okazują się niegodne noszenia nazwy swego dostojnego poprzednika. Z Rivenem jest inaczej. Po pierwsze - nazwę Mysta ma tylko w rozwinięciu tytułu, po drugie - jest od niego lepszy.
|
[wróć do początku]
|
|