|
|
[zobacz od A do D]
[zobacz od E do M]
[zobacz od N do R]
[zobacz od S do Z]
[0, 1...]
[zobacz najlepsze zdaniem recenzentów]
[S]
[T]
[U]
[V]
[W]
[X]
[Y]
[Z]
 |
Salammbo - wrażenia
Salammbo - recenzja
Grając w Salammbo ma się nieodparte wrażenie obcowania ze sztuką. Nic dziwnego skoro za mroczną wizją starożytnej Kartaginy stoi Philippe Druillet, a tło opowieści opartej na jego komiksie tworzy nastrojowa muzyka Dvoraka. Mimo to nazwanie Salammbo dziełem sztuki było by sporą przesadą.
|
 |
Sanitarium - wrażenia
Sanitarium - recenzja
Sanitarium śmiało można nazwać horrorem psychologicznym. Nie ma tu niepotrzebnej i niczym nieuzasadnionej przemocy, tryskającej dookoła krwi, ani urywania poszczególnych części ciała przy pomocy wymyślnych gadżetów (a'la Harvester). Z drugiej strony gra potrafi być momentami bardzo makabryczna.
|
 |
Scourge of Worlds - recenzja
Zarówno sceny walki, jak i inne skupiają się na obserwowanych postaciach, w związku z czym nie ma zwykle możliwości podziwiania otoczenia. Nie widzimy jakichś wielkich urozmaiconych przestrzeni, czy urzekających detalami wnętrz albo w ogóle niewiele widzimy ze względu na mrok. Niemniej jednak i miejsca, w których przebywają bohaterowie nie psują odbioru całości, pasując do świata, który obrazują, a niekiedy zasługując sobie nawet na określenie "ładne".
|
 |
Scratches - recenzja
Trudno mi rzetelnie ocenić, czy gra straszy, co wydaje się być przecież jednym z jej podstawowych celów. Pisałem już bowiem nie raz, że mnie przestraszyć czy to filmem, czy książką, czy grą dosyć łatwo. Jakoś tak podatny jestem na ich sugestię więc i Scratches robiła na mnie odpowiednie wrażenie. Biorąc jednak pod uwagę jego intensywność, dla miłośników gatunku, którzy niejedno już widzieli, może być ono, obawiam się, niewystarczające.
|
 |
Sekret Nautilusa - recenzja
Zwiedzanie Nautilusa w poszukiwaniu drogi ucieczki jest koszmarnie nudne. Ja wiem, że łodzie podwodne nie są zbyt atrakcyjnym miejscem, ale w tym akurat przypadku winę za nieprzerwane ziewanie podczas gry należy zrzucić na twórców. Ściślej rzecz biorąc - na ich lenistwo i brak inwencji.
|
 |
Sherlock Holmes i Tajemnica Srebrnego Kolczyka - recenzja
Opisywana przeze mnie sprawa Srebrnego Kolczyka to 13 śledztwo Holmesa w historii gier komputerowych i wszystko wskazuje na to, że nie ostatnie. Sprawa nie stworzona co prawda przez Conana Doyle'a ale w moim mniemaniu niczym jego opowieściom nie ustępująca.
|
 |
Shivah, The - wrażenia
Shivah, The - recenzja
W grze wcielamy się w ok. 50-letniego rabina z małej, podupadającej synagogi na Manhatanie - Russela Stone'a. Poznajemy go, kiedy znajduje się na zakręcie życia - jego wiara słabnie co przekłada się na poziom kazań i ilość osób uczestniczących w nabożeństwach.
|
 |
Simon the Sorcerer - recenzja
Głównym bohaterem gry jest Simon (NIE Szymek), nieco stylizowany na Guybrusha, na oko dziesięcioletni egzemplarz, który pewnego wieczoru, na strychu swojego spokojnego domostwa odkrywa... portal do innego wymiaru. Oczywiście, jak to zwykle z dziesięcioletnimi, nieodpowiedzialnymi gówniarzami bywa, ani przez moment nie zastanawia się co w tej niecodziennej sytuacji zrobić. Bez chwili wahania, w towarzystwie swojego wiernego pieska, przechodzi na drugą stronę i trafia do przedziwnej krainy...
|
 |
Simon the Sorcerer II: The Lion, the Wizard and the Wardrobe - recenzja
Można się czepiać naciąganych wątków fabularnych, ale już niedoskonałości w zasadniczej części gry doszukać się trudno. Na szczęście autorzy wstrzymali się (przynajmniej tym razem) z udoskonalaniem na siłę i pozostali przy sprawdzonych mechanizmach. Dzięki temu podstawowe opcje gry ponownie ukrywają się pod elegancką pocztówką w inwentarzu Simona, który to z kolei mieści się w jego magicznym nakryciu głowy.
|
 |
Simon the Sorcerer 3D - recenzja
Czy wspominałem już, że oprawa graficzna Simona 3D jest koszmarna? Widać to na każdej postaci, również na Simonie. Porozjeżdżane tekstury, kanciaste bryły (także te, które powinny być okrągłe), tragiczna mimika twarzy, prymitywna animacja. Takie "przeszkadzajki" bardzo utrudniają odbiór gry. Tym bardziej, że nieprzyzwoite wręcz zbliżenia sylwetek bohaterów to w Simon the Sorcerer 3D norma.
|
 |
Sinking Island - recenzja
Przesłuchiwanie świadków to bez dwóch zdań główna część gry i główne zadanie gracza. Sinking Island to klasyczny whodunit, w którym wgryzanie się w poszczególne tropy, ich weryfikowanie za pomocą gromadzonych poszlak i dowodów oraz dedukowanie z tego wszystkiego wniosków co do przebiegu zdarzeń jest celem rozgrywki.
|
 |
Spycraft: The Great Game - recenzja
Nie ma w tej grze niemalże w ogóle, typowych dla przygodówek, zagadek związanych z użyciem przedmiotów. Co najwyżej wkładamy dyskietkę do komputera czy używamy zestawu podręcznych narzędzi metalowych jako wytrycha do drzwi. Nasze zadania polegają na analizie materiału wywiadowczego i jego obróbce.
|
 |
Still Life - wrażenia
Still Life - recenzja
Już w Post Mortem autorzy, zdradzali zainteresowanie sztuką, zwłaszcza malarstwem, malarzem czyniąc zresztą samego głównego bohatera. W Still Life rozwija się ono, czyniąc obrazy współbohaterem prezentowanej opowieści.
|
 |
Sublustrum - recenzja
Różnych scenerii - światów można by rzec, jeśli chcieć nawiązać do Mystów - odwiedzić można podczas rozgrywki pięć, może sześć, w zależności od tego, jak liczyć. Może wydawać się, że to sporo. Niemniej największy z tych obszarów niewiele przerasta najmniejsze z Wieków odwiedzanych w pierwszym Myście.
|
 |
Syberia - wrażenia
Syberia - recenzja
Syberia jest przygodówką wyjątkową. Najpierw nas zaciekawia, by już po chwili urzec i przykuć do monitora na dobre. Ta gra śni się po nocach i nie daje o sobie zapomnieć długo po jej ukończeniu. Już niedługo będzie wymieniać się ją jednym tchem z Monkey Island, serią Gabriel Knight i innymi przygodowymi klasykami.
|
 |
Syberia II - recenzja
Syberia II zaczyna się praktycznie w momencie, w którym kończy się część pierwsza. Co istotne, startuje bez zbędnych wyjaśnień kto z kim i dlaczego (nie licząc zgrabnie zmontowanego filmu, który można sobie obejrzeć z poziomu menu) wrzucając grających od razu na głęboką wodę.
|
 |
Teenagent - recenzja
Nie można odmówić grze tego, że dostarcza paru godzin dobrej zabawy. A przecież o to głównie chodzi. No i nie kosztuje zbyt wiele. W zasadzie nie kosztuje nic, bo swego czasu Metropolis udostępniło obydwie wersje za frajer. Kto do tej pory nie grał, może więc bez problemu nadrobić zaległości.
|
 |
Thorgal: Klątwa Odyna - recenzja
Wielki Adaptator w świecie gier komputerowych, czyli francuskie Cryo, na swej desperackiej drodze do zilustrowania na przygodówkową modłę wszystkich możliwych owoców europejskiej kultury musiało kiedyś sięgnąć po osławionego Thorgala, stworzonego piórem Van Hamme'a i pędzlem Rosińskiego.
|
 |
Timeline - recenzja
Równie niewiele co o elementach przygodowych w Timeline można powiedzieć o jej głównym bohaterze. Nazywa się Chris, jest archeologiem, absolwentem uniwersytetu Yale i najzdolniejszym studentem profesora Johnstona. I tyle. W czasie gry nie będzie nam dane ani go zobaczyć ani nawet usłyszeć.
|
 |
Titanic: Adventure Out of Time - recenzja
Titanic jest przygodówką, która może się podobać. Mimo kilku wad, w tym tendencji do zawieszania się w najmniej oczekiwanych momentach, warto ją kupić. Chociażby po to, aby przespacerować się po wirtualnym pokładzie odtworzonego w najdrobniejszych szczegółach Titanica.
|
 |
Tlön: A Misty Story - recenzja
Tlön: A Misty Story zaczyna się dość niepozornie. Gdyby nie to, że już przed rozpoczęciem znałem szczątki jej fabuły, miałbym kłopot z domyśleniem się o co właściwie w grze chodzi. Niestety później nie jest wcale lepiej. Tlön ma wyraźny problem z narracją. Poszczególne wątki urywają się, jeszcze zanim na dobre się rozkręcą. Niektóre przedmioty pozostają w inwentarzu niewykorzystane do samego końca.
|
 |
Tony Tough i Noc Pieczonych śCiem - recenzja
Nie uważam, że Tony Tough jest grą (bardzo) kiepską. Po prostu nie podzielam entuzjazmu większości recenzentów, którzy wystawili jej bardzo wysokie oceny, argumentując swoją decyzję posuchą i brakiem ciekawszych (podobnych) pozycji na rynku gier przygodowych. Dla mnie to nie jest żadne wytłumaczenie i tym bardziej powód, żeby każdego - za przeproszeniem - przeciętniaka traktować jak grę roku.
|
 |
Toonstruck - recenzja
Moim zdaniem Toonstruck zasługuje na miejsce w dziesiątce najlepszych dubbingów w historii przygodówek. Poważnie. To poziom porównywalny z The Curse of Monkey Island, Insecticide itp. (jeśli szukać wśród gier o podobnym charakterze). Nie wspominam o tym wyłącznie ze względu na wyjątkowo mocną obsadę.
|
 |
Tunguska: Legend of Faith - recenzja
Największym przeciwnikiem w Legend of Faith jest chód. To chyba pierwsza gra, w której główny bohater w trybie walki porusza się tak samo jak w trybie biegu. Little Big Adventure 2 wyszło wcześniej, a do dzisiaj nie spotkałem gry, która miała by tamtą dynamikę.
|
 |
Undercover: Dual Motives - recenzja
Twórcy gry uznali prawdopodobnie, że marnotrawstwem będzie niewykorzystanie specyficznych możliwości DSa i w fabułę wpletli bodaj 10 mini-gier, w których korzystamy ze stylusa, ekranu dotykowego, a w jednym przypadku nawet z mikrofonu. Niektóre z tych mini-gier są pomysłowe (rozbrajanie bomby, nadawanie alfabetem Morse'a), niektóre budzą największe zdumienie swoją upierdliwością i stylistycznym niedopasowaniem do klasycznej bądź co bądź przygodówki.
|
 |
Whispered World, The - wrażenia
Whispered World, The - recenzja
Wszystkich postaci mówiących nie jest w The Whispered World zbyt dużo. W przygodówce z akcją osadzoną we współczesnym Paryżu lub Berlinie na pewno by mnie to irytowało, ale magiczne krainy rządzą się nieco innymi prawami. Poza tym Sadwick nie jest przecież tak zupełnie osamotniony.
|
 |
Woodruff and The Schnibble of Azimuth - recenzja
Wszystkie odgłosy, jakie przyjdzie nam usłyszeć w czasie gry, są tym, czego oczekiwalibyśmy po wacky adventure w jej najdzikszej odmianie. Wszelkie piski, zgrzyty, trzaski, chrupnięcia i chlupnięcia zostały dopasowane w sposób perfekcyjny i zgrany z animacjami. Bardzo udanie wyszło również podłożenie głosów w polskiej wersji - wbrew temu co możemy przeczytać na pudełku, gra nie jest jedynie tekstową, ale pełną lokalizacją.
|
 |
X-Files Game, The - recenzja
Najtrudniejszą i stanowiącą główne wyzwanie dla gracza częścią pracy agenta FBI okazuje się być znalezienie przedmiotów, które pozwoliłyby posunąć się dalej na drodze do odnalezienia Muldera i Scully. Może to i zgodne z rzeczywistym obrazem szarej rzeczywistości, ale w świecie gry komputerowej - żmudne i w sumie dość nudne oraz irytujące. Emocje te opadły mnie zwłaszcza w pewnym magazynie, który odwiedzamy niedaleko początku gry.
|
 |
Yoomurjak's Ring - wrażenia
Yoomurjak's Ring - recenzja
W miarę poznawania przez Jonathana nowych miejsc na mapce centrum Egeru pojawiają się skróty, dzięki którym można przenieść się do nich jednym kliknięciem. Początkowo jednak z przyjemnością spacerowałem po mieście, poznając otoczenie.
|
 |
Zaginiona Historia: Tale of a Hero - recenzja
Ogólnie rzecz biorąc, gra jest jednocześnie poważną opowieścią fantasy i pełną humoru baśnią, która przetwarza w swoisty dla siebie sposób zarówno lepiej jak i gorzej znane baśnie, wprowadzając do nich motywy dla dojrzalszych odbiorców. Przypominała mi trochę pod tym względem książki o Wiedźminie Andrzeja Sapkowskiego, szczególnie te z opowiadaniami.
|
 |
Zegarmistrz - recenzja
Mimo atrakcyjnej ceny za jaką oferowana jest gra, nie dajmy się zwieść pięknymi cytatami z pism i serwisów o grach na pudełku. Zostawmy Zegarmistrza na sklepowej półce. Jeszcze ktoś pomyśli, że gra się podoba i wpadnie na pomysł zrobienia kolejnej części, czego sobie i nikomu innemu nie życzę...
|
[wróć do początku]
|
|