Rzut okiem
www.gry-online.pl - wortal rozrywkowy


Na co warto rzucić okiem...
Elum, 17 listopada 2006

Niemcy to potęga. Nie tylko ekonomiczna, nie tylko motoryzacyjna, nie tylko w innych dziedzinach, w których jesteśmy za naszymi zachodnimi sąsiadami kilka pokoleń w tyle. Niemcy to również potęga w branży gier komputerowych. W innym przypadku pewnie nie organizowaliby jednej z najważniejszych europejskich imprez growych - Games Convention, w skrócie GC.

GC LEPSZE OD E3?

Z punktu widzenia miłośnika przygodówek tak. Tegoroczne GC, zorganizowane jak co roku w Lipsku (kilkaset kilometrów na północ od Sulzbach-Rosenberg) były na pewno ciekawsze, niż zdominowane przez amerykanów E3, czy azjatycko-konsolowe TGS (Tokyo Game Show). Przede wszystkim dlatego, że Niemcy kochają przygodówki. Kochają do tego stopnia, że na dzień dzisiejszy chyba połowa spośród najciekawiej zapowiadających się tytułów powstaje w Niemczech, lub za niemieckie pieniądze (mniej więcej druga połowa rynku należy w tej chwili do naszych sąsiadów ze wschodu). I nic nie wskazuje na to, żeby ta tendencja miała się w najbliższym czasie zmienić.

JANE JENSEN I NIEMCY

Kontynuując wątek. Zapowiadana już od paru ładnych lat nowa przygodówka Jane Jensen - Gray Matter (osoby dogłębniej zainteresowane tematem pewnie dobrze znają już ten adres) również zostanie sfinansowana przez Niemców! A ja nawet nie znam niemieckiego. Wstyd.

CENEGOWE PREMIERY (CIĄG DALSZY)

Paradise i Tajne Akta: Tunguska to kolejne po Dreamfallu tytuły, które dzięki firmie Cenega ostatnio (konkretnie w październiku) trafiły do polskich sklepów. Obie gry wydane zostały bardzo estetycznie, w oczy rzucają się zwłaszcza okładki.

Zwłaszcza Tunguski. Aż się chce włożyć grę do koszyka. A dla wszystkich, którzy wciąż mają wątpliwości czy warto, autorzy z Funiosphere Systems przygotowali anglojęzyczne demo swojej debiutanckiej przygodówki. Co ciekawe, w chwilę po premierze ukazał się również patch do gry (bezpośredni link), w wersji spakowanej zajmujący dokładnie... 240MB! To chyba rekord.

CD PROJEKT NIECO SKROMNIEJ

CD Projekt w ostatnich latach przygodówki wydaje sporadycznie. A jeśli już to robi, to zazwyczaj bez większego rozgłosu, tak żeby przypadkiem ktoś nie zauważył. Podobnie jest z najnowszym Broken Swordem (polska premiera planowana jest na początek grudnia). Być może gra na to nie zasługuje, ale pamiętając rozmach z jakim wiele lat temu CD Projekt reklamował Hopkinsa FBI i inne gnioty, zastanawiam się dlaczego ta firma tak bardzo lubi popadać w skrajności.

PLAY WALCZY DO KOŃCA

Polska premiera Keepsake była przekładana tyle razy, że rozsądni gracze chyba nie raz zwątpili, czy ta przygodówka w ogóle się u nas kiedykolwiek pojawi. Na szczęście dystrybutor nie poddał się bez walki i ostatecznie, fizycznie na półkach sklepowych grę znaleźć można od 25 września.

JEST NOWY SAM & MAX!!!11

Ile to już razy anulowano sequel Sam & Max: Hit The Road? Konkretnie to chyba dwa, ale wydaje się, jakby tych "razów" było znacznie więcej. Na szczęście wygląda na to, że zła passa naszych obrośniętych gęstym futerkiem pupili wreszcie się skończyła. Przed premierą miałem wątpliwości, czy TellTale Games da radę przywrócić duet do życia, jednak po zaliczeniu oficjalnego dema jestem już pewny, że im się to doskonale udało.

Sam & Max: Culture Shock szczęśliwie nie okazał się wypatroszoną z pomysłów i humoru podróbką oryginału. Gracze na całym świecie zgodnie twierdzą, że nowy Sam & Max to gra bardzo dobra. Lepsza od Bone, choć niestety kolejne epizody będą chyba równie krótkie. Taki to już urok gier w odcinkach.

TRUDNE JEST ŻYCIE STUDENTA

...czyli o kolejnej grze dzielonej na kawałki. Ale to jeszcze nie jest najgorsze. Kompletną porażką jest moim zdaniem to, że o ile The Exchange Student jako gra prezentuje się całkiem sympatycznie, o tyle patent z przypisywaniem zakupionej "kopii" do konkretnego komputera skutecznie zniechęca do instalacji (instrukcję jak ten mechanizm działa można znaleźć między innymi w wersji demo TES). Cóż, nie mam nic przeciwko zabezpieczeniom antypirackim, ani nowoczesnym metodom dystrybucji. Pod warunkiem, że nie utrudniają one życia uczciwym graczom.

A mówiąc troszkę offtopicznie. Gdy dwa lata temu wspominałem w Rzucie Okiem o ówczesnych sukcesach Dimitrisa Manosa, nie sądziłem, że tak szybko zrealizuje on swoje największe marzenie. Podziwiam.

TO SIĘ DO PRASY NADAJE

Pełna wersja Martin Mystere w Clicku!? Jak najbardziej. Gra trafiła do listopadowego numeru tego czasopisma (konkretnie jej wersja angielska). I nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że to w zasadzie polska premiera tej przygodówki. Dobrze, że ktoś się wreszcie nad nią zlitował.

Listopadowy CD Action dla odmiany zaproponował swoim czytelnikom antologię Simon the Sorcerer. To ostatnia okazja, żeby przypomnieć sobie poprzednie odsłony serii, przed premierą części czwartej, nad którą aktualnie pracuje Silver Style Entertaiment (oczywiście jest to firma niemiecka).

Z ŻYCIA POSŁÓW

Co porabiają autorzy Posel Smrti i Bohu (też Posel)? Jeśli na pytania załogi Adventure Corner odpowiadali szczerze to w dalszym ciągu (to znaczy, jeszcze się im nie znudziło) tworzą klasyczne "adventury". I dobrze.

SCUMM WIECZNIE ŻYWY

Ukazała się nowa (oznaczona cyferkami 0.9.1) wersja programu ScummVM - pozwalającego odpalać klasyczne przygodówki point & click (głównie LucasArts) na komputerach najnowszej generacji. I nie tylko komputerach, bo program na chwilę obecną potrafi uruchamiać obsługiwane gry nawet na konsoli Nintendo DS! Zainteresowanych odsyłam na oficjalną stronę ScummVM.

FACET Z GABRIELA KNIGHTA W TAŃCU Z GWIAZDAMI!

Przygodoskopowicze pamiętają go z drugiej części Gabriela Knighta. Kinomaniacy kojarzą być może niewielką rolę w "Killer-ach 2-óch" i symboliczne epizody w popularnych serialach ("Strażnik Teksasu", "Ostry Dyżur", "Słoneczny Patrol"). Dla reszty Peter Lucas (pseudonim artystyczny Piotra Andrzejewskiego) był do niedawna postacią całkowicie anonimową. Od kiedy jednak ten aktor polskiego pochodzenia (mieszkający na stałe w USA) wystąpił w czwartej edycji popularnego show TVN - Taniec z Gwiazdami - zna go cała Polska.

Teraz "Pan z Tańca z Gwiazdami" ma swoje pięć minut. Pozuje do zdjęć, udziela wywiadów. I chyba nie lubi przyznawać się do tego, że kiedyś wystąpił w grze komputerowej. Bo dla poważnego aktora to przecież upokorzenie. Prawie jak granie w filmach porno.

Copyright (c) Michał Czajkowski. Wszelkie prawa zastrzeżone.