Rzut okiem
www.gry-online.pl - wortal rozrywkowy


Prasowe reklamy przygodówek - katalog drugi
Elum, 5 kwietnia 2011

Miesiąc po katalogu pierwszym zachęcam do rzucenia okiem na drugą część materiału poświęconego prasowym reklamom gier przygodowych. Tym razem o grach z roku 1996 i początku 1997 (ponownie większość pochodzi z Computer Gaming World). Dlaczego tak krótki przedział czasowy? Ponieważ mam wrażenie, że w ciągu tamtych kilkunastu miesięcy padł swoisty rekord. Nigdy wcześniej, ani później w czasopismach o grach nie ukazywało się tak dużo reklam przygodówek. Wydawcy szaleli, niewielu przejmowało się konsekwencjami. Krótko mówiąc - było gorąco.

Niestety takie podejście miało też swoje słabe strony. Niektóre pomysły, choć ciekawe i zaskakujące, były kompletnie nietrafione i nieskuteczne. Jednym z moich faworytów w tej kategorii jest reklama Clandestiny, która do tego stopnia nie miała nic wspólnego z grą, że chyba niewiele osób ją w ogóle z grą kojarzyło. Inny przykład to Toonstruck - przygodówka znana m.in. z tego, że jej nieumiejętna promocja praktycznie położyła sprzedaż gry. Wydawca za wszelką cenę chciał pokazać, że wbrew pozorom (kolorowa grafika, specyficzny świat i bohaterowie) Toonstruck nie jest grą dla dzieci. Nie wyszło. Reklamy okazały się chyba zbyt radykalne dla przeciętnego odbiorcy. Szkoda, bo przecież utrzymane w podobnej konwencji filmy ("Kto wrobił Królika Rogera", "Kosmiczny mecz") odniosły komercyjny sukces.

Oczywiście był jeszcze Obsidian, o którym nie wypada przy okazji (po raz kolejny) nie wspomnieć. Choć hasło promujące grę ("Your rules do not apply here") idealnie do niej pasowało, efektowne plakaty (i reklamy telewizyjne) niestety w sprzedaży nie pomogły. Obsidian zapamiętany został jako jedna z tych przygodówek, które pomogły zbankrutować swoim twórcom. Z nieco innej beczki - jedyne w swoim rodzaju na pewno było hasło reklamujące Rippera, krytykujące przy tym konkretne tytuły konkurencji ("We didn't just eclipse Phantasmagoria and The 11th Hour. We Ripped them apart."). Dzisiaj trudno wyobrazić sobie podobną rywalizację pomiędzy producentami/wydawcami gier przygodowych. Trochę szkoda.

Angel Devoid - w pierwszej chwili można nie zorientować się, że to reklama gry. Pomysłowe.

Teaser Bad Mojo (skan 1, u góry) i jedna z reklam promujących grę już po jej premierze (skany 2 i 3).

Gorąca reklama Blazing Dragons. Niestety gra pojawiła się tylko na konsolach Playstation i Saturn.

Reklama Clandestiny - dziwna i podejrzanie podobna do wcześniejszej reklamy Dark Seed II.

Discworld II w czasopiśmie amerykańskim (bo z podtytułem Mortality Bytes!).

Trzy strony i ani jednego screena. Szkoda, bo chyba jedyną zaletą Down in the Dumps była oprawa.

Ten teaser Harvestera mógł wprowadzić w błąd potencjalnych graczy. Odrobinę.

Reklama Kingdom O'Magic sugerowała, że gry nie należy traktować śmiertelnie poważnie.

Fajny pomysł na okładkę. A jednak pudełko Master of Dimensions wyglądało zupełnie inaczej.

Szczelnie wypełniająca dwie strony plastelinowa reklama Neverhooda.

Reklamy Normality nie mogły być normalne. Powyżej - trzy warianty, które ukazywały się osobno.

Lampa emitująca ciemność, cień po złej stronie i most - charakterystyczne plakaty promujące Obsidiana.

Niepokojąca, zajmująca trzy strony reklama Ramy. Pojawiła się w czasopismach po premierze gry.

Take 2 z rozmachem promuje Rippera (ośmiostronicowa reklama udająca czasopismo/gazetę)...

...i subtelnie daje do zrozumienia co myśli o przygodówkach konkurencji.

Trzy warianty reklamy Spycrafta (trzeci zachęcał do gry już po premierze).

Mieszcząca się na dwóch stronach reklama Timelapse. Z szympansem i dziadkiem.

Reklama Titanic: Adventure Out of Time, która zadebiutowała razem z grą.

Zapowiedź (w trzech odsłonach) i finalna reklama (dwie wersje) Toonstrucka.

Odważne hasła reklamowe "hollywoodzkiej" 9: The Last Resort.

Na koniec - bardzo rzadki przypadek, gdy w kontekście przygodówki reklamowany jest sprzęt dla graczy.

Copyright (c) Michał Czajkowski. Wszelkie prawa zastrzeżone.